fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Pentagon: mamy poważną ofertę dla Polski

Fotorzepa, Marian Zubrzycki
Część amerykańskich wojsk będzie w Polsce na stałe, a część nadal będzie objęta ciągłą rotacją. Taki miks zaproponował w środę w Warszawie wiceszef Pentagonu John Rood.

– W przeciwieństwie do tego, co pojawiło się w mediach, robimy duże postępy w rozmowach dotyczących zwiększonej obecności wojsk amerykańskich w Polsce. Brałam udział w spotkaniach, jest to więc wiedza z pierwszej ręki – napisała w czwartek na Twitterze ambasador USA Georgette Mosbacher, reagując na doniesienia „Gazety Wyborczej", że negocjacje z Ameryki skończyły się dla rządu porażką.

Nie tylko Mosbacher widzi sprawy inaczej. Czołowe amerykańskie media uważają, że w rokowaniach z Polską nastąpił przełom.

„Administracja Trumpa była krytykowana za zapowiedź wycofania wojsk z Afganistanu i Syrii, ale rozważa ona przynajmniej jedną stałą bazę zamorską. I zasugerowano nawet dla niej nazwę: Fort Trump" – napisał czołowy amerykański tygodnik „Time".

Oferta przedstawiona Polsce oznacza, że Waszyngton przestał już kierować się zapisami aktu stanowiącego NATO–Rosja z 1997 r., który zakładał, że sojusz „w obecnych okolicznościach" nie planuje przesunięcia „znaczących sił" do „nowych krajów sojuszu".

– Ciągła rotacja sił w Polsce pozwala na lepsze rozpoznanie europejskiego teatru działania przez te jednostki amerykańskiego wojska, które nie są tu przypisane na stałe. Ale gdy idzie o oddziały, które ułatwiają desant, sztaby dowodzenia i inny personel, bardziej stała baza jest potrzebna z uwagi na charakter stosunków, jakie zbudowaliśmy (z Polską) i misji, jaką mają (amerykańscy żołnierze nad Wisłą) – powiedział w czasie przesłuchania w środę w Izbie Reprezentantów głównodowodzący siłami amerykańskimi w Europie gen. Curtis M. Scaparrotti.

Zdaniem specjalistycznego pisma „Military Times" „przedstawiciele amerykańskich władz przedstawili ofertę stałego stacjonowania wojsk USA w Polsce, choć do momentu faktycznego rozpoczęcia przez nich misji minie jeszcze kilka lat".

W ten sposób potwierdzają się informacje „Rzeczpospolitej" z 25 lutego, że po odejściu sekretarza obrony Jamesa Mattisa Pentagon poprawił ofertę dla naszego kraju.

Deklaracja zbiega się z rozpoczęciem działalności w Polsce kolejnej jednostki wojsk USA w Polsce. Chodzi o oddział zajmujący się obsługą dronów MQ-9 Reapers, który od 1 marca z bazy w Mirosławcu patroluje zagrożenie ze strony Rosji. Z kolei w Poznaniu miałby powstać stały sztab dowodzenia dywizji z dwu- lub trzygwiazdkowym generałem.

Z naszych źródeł wynika, że oferta Pentagonu została przyjęta z zadowoleniem przez polskie władze. Negocjacje nad jej ostatecznym kształtem będą jednak trwały jeszcze kilka miesięcy. Jednym z powodów jest podział kosztów. Polska zaoferowała w ubiegłym roku na ten cel 2 mld USD. Na tym samym spotkaniu, w którym uczestniczył gen. Scaparrotti, wiceszefowa Pentagonu Kathryn Wheelbarger uznała polską ofertę za „hojną". eksperci uważają, że koszty funkcjonowania amerykańskich wojsk w Polsce mogą być o wiele wyższe. Z naszych informacji wynika zresztą, że rząd byłby gotowy podwyższyć swoją ofertę.

Kilka dni temu „Bloomberg" ujawnił, że prezydent Trump chce radykalnie zwiększyć rachunek za bazy zamorskie. Kraj je goszczący miałby nie tylko zapłacić całość związanych z tym kosztów, ale dodatkowo 50 proc. za świadczoną przez Amerykanów „usługę".

Wheelbarger powiedziała jednak, że „nie jest pewna", czy taka formuła jest oficjalnym stanowiskiem administracji. Podkreśliła też, że „w każdym przypadku nie odnosi się ona do Polski".

– Rozumiem, że to jest formuła, która pojawiła się w rozmowach dotyczących Pacyfiku" – dodała.

Zdaniem amerykańskich mediów w myśl koncepcji forsowanej przez Trumpa na ulgę mogłyby liczyć kraje, które wspierają politykę zagraniczną USA, a także te, które nie należą do najbogatszych.

Innym problem w negocjacjach jest ustalenie charakteru prawnego nieruchomości, które byłyby użyczone Amerykanom oraz zakresu immunitetu, z jakiego korzystaliby amerykańscy żołnierze.

Były zastępca szefa Pentagonu Derek Chollet powiedział w poniedziałek „Rzeczpospolitej", że największą przeszkodą w przeniesieniu na stałe jednostek do Polski będzie znalezienie miejsca, skąd mogłyby one zostać wycofane. Z powodu ograniczeń budżetowych Pentagon nie zamierza powoływać nowych formacji. Kay Bailey Hutchison, ambasador USA przy NATO, powiedziała niedawno mediom, że te jednostki nie byłyby przeniesione z Niemiec. – Mamy bardzo poważne siły i bazy w Niemczech i nie spodziewamy się, aby to się zmieniło – podkreśliła.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA