Reklama

Polityczny flirt PiS z największą organizacją studencką

Niezależne Zrzeszenie Studentów w niektórych punktach wspiera rząd. A jej byli liderzy robią błyskawiczne kariery w PiS.

Publikacja: 10.01.2021 18:30

Polityczny flirt PiS z największą organizacją studencką

Foto: Fotorzepa, Jakub Czermiński

„Dziś przewodniczący zarządu krajowego wraz z rzecznikiem prasowym spotkali się z prof. Przemysławem Czarnkiem, który kilka dni temu został zaprzysiężony na stanowisko Ministra Edukacji i Nauki. (...) Mamy nadzieję, że współpraca (...) będzie owocna dla dobra studentów" – napisało w październiku na Facebooku NZS, publikując zdjęcia ze spotkania. Post wywołał lawinę negatywnych komentarzy ze strony studentów. Przypominali, że nominacja dla Czarnka, znanego ze skrajnie prawicowych poglądów, wzbudziła kontrowersje i apelowali do NZS, by nie legitymizować ministra.

To niejedyny przykład dobrych relacji NZS z PiS. W 2018 r. organizacja zachwalała projekt, zwany konstytucją dla nauki. A jak dzisiaj piszemy, byli liderzy organizacji robią szybkie kariery w PiS, nawet przy boku Jarosława Kaczyńskiego.

Czy największa organizacja studencka zbliża się do PiS? Przewodniczący NZS Krzysztof Białas przekonuje, że nie. – NZS ma w statucie zapisaną apartyjność. Nasza organizacja funkcjonuje od 40 lat, niezależnie od tego, kto rządzi, a nawet jaki panuje ustrój – podkreśla.

Co innego można usłyszeć nieoficjalnie. Część członków NZS zauważa, że organizacja nie zawsze popiera rząd. Np. wiosną, wbrew polityce PiS, apelowała o przełożenie wyborów prezydenckich. Jednak ich zdaniem PiS stara się rozwinąć coś na kształt protekcji politycznej nad NZS. Ma świadczyć o tym długa lista wspierających je spółek Skarbu Państwa.

Jeszcze kilka lat temu NZS uchodziło za powiązane z PO. Jednak jak pokazuje historia, często zmieniało polityczne fronty. Powstało w 1980 roku jako studencka Solidarność, a po upadku PRL długo szukało tożsamości. Na początku lat 90. zaczęło przekształcać się w przybudówkę Kongresu Liberalno-Demokratycznego. Spowodowało to bunt części działaczy i zawarcie porozumienia z Solidarnością. W 1997 roku przystąpiło do AWS, stając się dla tego ugrupowania naturalnym rezerwuarem kadr.

Reklama
Reklama

W NZS w przeszłości PiS już łowił. Np. w 2010 roku szef tej organizacji Piotr Wiaderny został etatowym pracownikiem Kancelarii Prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

Czy obecnie dryf w stronę partii rządzącej jest przesądzony? Jeden z polityków tej partii mówi, że to nie takie łatwe. – Trudno zbudować stały kierunek współpracy z organizacją studencką z uwagi na ciągłe zmiany zarządów i szybką rotację kadr. Studiuje się pięć lat, z czego w organizacji działa się góra trzy lata – mówi.

Inny poseł PiS dodaje, że obecne szybkie kariery byłych liderów NZS to raczej skutek powiązań towarzyskich niż politycznego parasola nad organizacją. – Najbardziej wpływowego z tej grupy Michała Moskala, bliskiego współpracownika Jarosława Kaczyńskiego, ściągnął do partii Tomasz Zdzikot, prezes Poczty Polskiej, który też był w NZS. A później Moskal wprowadzał kolejnych – mówi.

I dodaje, że partyjna kariera byłych liderów NZS wcale nie jest pewna. – Przeciętny szef dużej instytucji czeka na spotkanie z Kaczyńskim kilka miesięcy. Przy Nowogrodzkiej Moskal pełni rolę wpuszczającego do prezesa. Łatwo sobie narobić wrogów – dodaje.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Polityka
Kaczyński chce zablokować sukces Tuska. Ruch należy do Nawrockiego
Polityka
Jak rumuńscy eksperci wspierali Karola Nawrockiego. Dziennikarskie śledztwo odsłania kulisy
Polityka
Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz: Dezerterzy nie zdali egzaminu z demokracji. Idziemy dalej
Materiał Promocyjny
Ikona miejskiego stylu życia w centrum Gdańska
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama