Kilkoro opozycyjnych parlamentarzystów poinformowało pod koniec ubiegłego tygodnia, że otrzymali list opisujący oskarżenie przeciwko ministrowi australijskiego rządu, który miał dopuścić się gwałtu.

Morrison przyznał, że taki list dotarł też do jego kancelarii.

Minister skarbu Australii, Josh Frydenberg poinformował wcześniej, że o domniemanym przestępstwie poinformowano australijską policję, która wszczęła w tej sprawie śledztwo.

Poprzednie śledztwo w tej sprawie prowadzone przez policję z Nowej Południowej Walii zostało wstrzymane po tym jak w ubiegłym roku domniemana ofiara gwałtu popełniła samobójstwo.

Według listu, który dotarł do parlamentarzystów, do gwałtu miało dojść w Sydney, w 1988 roku.

Morrison oświadczył, że rozmawiał z ministrem, którego dotyczą oskarżenia i ten zdecydowanie zaprzeczył, jakoby dopuśćił się gwałtu.

Premier poinformował, że minister ten pozostanie członkiem rządu do czasu zakończenia policyjnego śledztwa w tej sprawie.

Opozycja domaga się jednak zawieszenia pełnienia obowiązków przez tego ministra.

W ostatnich kilkunastu dniach trzy byłe pracownice Partii Liberalnej publicznie poinformowały, że w przeszłości, w czasie pracy dla partii, zostały zgwałcone przez kolegę z pracy.

Jedna z domniemanych ofiar złożyła w tej sprawie zawiadomienie na policji.