fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Prezydent Duda: Zrobię wszystko, żeby nie dopuścić „Piątki dla zwierząt”

Prezydent Andrzej Duda
Fotorzepa/ Marian Zubrzycki
- Ja się z tą ustawą absolutnie nie zgadzam. W wielu punktach jest absolutnie nieprzemyślana (...) Zrobię wszystko, żeby nie dopuścić tej ustawy w życie i tych przepisów - zapowiedział prezydent Andrzej Duda, pytany o tzw. „Piątkę dla zwierząt”, która utknęła w Sejmie po poprawkach Senatu.

Prezes PiS Jarosław Kaczyński projekt „Piątki dla zwierząt” zapowiedział we wrześniu. Jego najbardziej kontrowersyjne elementy to właśnie ograniczenie uboju rytualnego i hodowli na futra. Chaos zaczął się, gdy trafił do Sejmu. Nawet przedstawiciele organizacji prozwierzęcych, oficjalnie popierających projekt, prywatnie mówili, że nie spodziewali się tak źle napisanych przepisów. Początek prac w Senacie zbiegł się z wybuchem protestów, organizowanych m.in. przez hodowców norek. Ich skala zaskoczyła PiS, premier Mateusz Morawiecki zapowiedział więc zmiany. Dozwolony miał stać się ubój rytualny w przypadku drobiu, a przepisy dotyczące uboju i ferm futerkowych – wejść z dłuższym vacatio legis.

Dowiedz się więcej: Gra wokół ustawy o ochronie zwierząt

Poprawki, które wprowadził Senat, nie zawsze były w duchu zapowiedzi premiera Morawieckiego, który chciał wydłużyć vacatio legis do stycznia 2022 roku. Zgodnie z poprawką Senatu hodowla zwierząt futerkowych ma być możliwa do 31 lipca 2023 roku, a ubój rytualny – do grudnia 2025 roku. Po poprawkach Senatu projekt utknął w Sejmie, gdyż zgody w sprawie ustawy nie ma w Zjednoczonej Prawicy. Według informacji „Rzeczpospolitej” wszystko wskazuje na to, że będzie forsowana nowa wersja ustawy o ochronie zwierząt, taka, która ma być nieco mniej kontrowersyjna, ale jednocześnie realizować plan prezesa Kaczyńskiego, by ochrona zwierząt w Polsce była na dużo wyższym poziomie. Prawdopodobne jest, że PiS będzie musiało ponownie szukać poparcia dla tego projektu również wśród przedstawicieli opozycji.

Przeczytaj: Czy w klubie PiS dojdzie do buntu części posłów?

Głos w sprawie projektu, który został zamrożony w Sejmie, zabrał w piątek prezydent Andrzej Duda. - Ja się z tą ustawą absolutnie nie zgadzam. W wielu punktach jest absolutnie nieprzemyślana. Zastrzeżenia, które tam były zgłaszane i na podstawie których przygotowano tę ustawę, nie mają pokrycia w rzeczywistości - powiedział w czasie odbywającego się online VI Nadzwyczajnego Zjazdu Klubów „Gazety Polskiej”.

- Zrobię wszystko, żeby nie dopuścić tej ustawy w życie i tych przepisów. Ci ludzie głosowali na mnie w zaufaniu, że będę dbał o polską wieś i polskie rolnictwo. Ich interesy przekładają się na interesy konsumentów, bo oni produkują żywność w Polsce - zapowiedział prezydent. Uzasadniał przy tym, że „nie było ani jednego środowiska rolniczego w ostatnich tygodniach, czy to polskich rolników czy przetwórców, czy związkowców, czy innej grupy, która miałaby pozytywną ocenę tej ustawy”. - Wszyscy prosili mnie o weto albo skierowanie jej do Trybunału Konstytucyjnego, żeby zablokować jej wejście w życie - wyjaśniał prezydent.

- Te rozwiązania są źle przygotowane, przyszły w złym czasie, nie robi się takich rzeczy w czasie pandemii, gdy ludzie są zestresowani. Wszystko ma swój czas, swoje zasady, ludziom trzeba dać czas, przewidzieć dla nich odpowiednie odszkodowania - dodał Andrzej Duda. Zastrzegł, że opowiada się za likwidacją ferm futerkowych w Polsce, przy czym „trzeba tym ludziom wypłacić godziwe odszkodowania”. - Oni byli przekonani do tej pory, że mogą tę działalność prowadzić - inwestowali, mają kredyty do spłacenia. To są normalni ludzie. Ja też nie chcę, żeby zwierzęta cierpiały w złych warunkach. Zlikwidujmy ten rodzaj hodowli, ale tak, by dać ludziom szansę - stwierdził.

Źródło: rp.pl/ GP
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA