Zołotow, ubrany w mundur, obrażał Nawalnego i groził mu w nagraniu wideo opublikowanym po tym, jak miesiąc wcześniej Nawalny mówił o korupcji w kierowanej przez Zołotowa formacji.
- Panu, panie Nawalny, nikt nigdy nie odpłacił - mówił Zołotow. - Nikt nie dał panu solidnego kopa w d... W taki sposób, aby odczuł to pan w swojej wątrobie - dodał.
- Wyzywam pana na pojedynek, na ringu, na tatami (mata na której walczą judocy), gdziekolwiek. Obiecuję, że zrobię z pana krwisty befsztyk w ciągu kilku minut - stwierdził w nagraniu umieszczonym na stronie internetowej rosyjskiej Gwardii Narodowej.
Nawalny w sierpniu opublikował nagranie, w którym - zwracając się do żołnierzy Gwardii Narodowej - mówił, że ich dowódcy "dosłownie odejmują im jedzenie od ust". Opozycjonista oskarżył kierownictwo formacji o kupowanie złej jakości jedzenia po zawyżonych cenach.
Współpracownicy Nawalnego, który siedzi obecnie w areszcie za złamanie prawa o zgromadzeniach publicznych, podkreślają, że słowa Zołotowa to "otwarte, bardzo poważne groźby".
- Nie mogą nawet zatrudnić dobrego PR-owca za swoje ukradzione miliony - kpił Ljubow Sobol z centrum antykorupcyjnego Nawalnego. - Sześć minut gróźb i ani jednego słowa obalających fakty i dowody - mówił.
Zołotow w nagraniu przyznaje, że nie jest "biednym człowiekiem". Po czym oskarżył Nawalnego o bycie "zgniłym amerykańskim agentem".
- Kiedy siedziałeś na nocniku, ja służyłem w armii, byłem wzorowym robotnikiem w czasach komunizmu, pracowałem w przemyśle, potem zająłem się biznesem. A kim pan jest, panie Nawalny? - pytał. Po czym zarzucił mu zdradę stwierdzając, że Nawalny "nie ma kraju, nie ma ojczyzny".