fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Koniec sprawy Burego i Kwiatkowskiego

Krzysztof Kwiatkowski
Fotorzepa, Piotr Guzik
Katowicka prokuratura wysłała akta śledztwa w sprawie ustawiania konkursów w NIK, ale posłowie już się z nimi nie zapoznają. Prezes NIK i poseł PSL nie stracą immunitetu w tej kadencji Sejmu.
16 tomów akt śledztwa dotyczącego wpływania na wyniki konkursów w NIK trafiło wczoraj do Sejmu. We wtorek wysłała je do Warszawy katowicka Prokuratura Apelacyjna. - Piętnaście z nich jest jawnych, tom szesnasty ma klauzulę „tajne” - informuje „Rzeczpospolitą” Leszek Goławski, rzecznik prokuratury.
 
Dokumentów ze śledztwa zażądali posłowie sejmowej komisji regulaminowej i spraw poselskich, by wydać decyzję o uchyleniu lub nie immunitetu posłowi PSL Janowi Buremu oraz prezesowi NIK Krzysztofowi Kwiatkowskiemu. Ich zdaniem wniosek prokuratury o uchyleniu nie dawał do tego podstaw.
 
Mimo przesłania akt, posłowie komisji nie zapoznają się już z nimi. - Mamy ostatnie posiedzenie komisji w piątek, ale podsumowujące czteroletnią działalność. I kilka spraw o wykroczenia drogowe posłów. Nie zajmiemy się już sprawą Burego i Kwiatkowskiego - przyznaje Maciej Mroczek, przewodniczący komisji. A nawet gdyby posłowie wcisnęli tę sprawę na posiedzenie, Sejm nie zdążyłby zagłosować w sprawie Burego i Kwiatkowskiego. W czwartek i piątek odbędą się dwa ostatnie posiedzenia Sejmu tej kadencji. To oznacza, że sprawa immunitetu obu polityków jest zakończona - prokuratura nie może im postawić zarzutów.
 
Poseł Jan Bury startuje w wyborach z pierwszego miejsca PSL na Podkarpaciu. Jeśli zdobędzie mandat, sprawa jego immunitetu wróci do rozstrzygnięcia nowej komisji regulaminowej, jeśli nie - prokuratura postawi mu zarzuty, bo nie będzie chronić go już immunitet. Sprawa Krzysztofa Kwiatkowskiego jest bardziej skomplikowana. Prezesa NIK chroni immunitet (nie jest też posłem, ale prezesem Izby został dzięki decyzji Sejmu), ale to nie Sejm może go uchylić. - Sprawa Kwiatkowskiego trafiła w dziurę prawną, nie wiadomo, co z nią zrobić - przyznaje poseł Mroczek. Jak podkreśla, „osiem opinii prawnych, które zamówiła marszałek Sejmu nie przyniosło wiążącej odpowiedzi”. - Z jednej opinii wynika, że prezes NIK nie może odpowiadać prawnokarnie, ale jedynie przed Trybunałem Stanu. To więc odpowiedzialność konstytucyjna. Okazuje się, że są stanowiska w państwie wyjęte niejako spod odpowiedzialności. Pora zmienić prawo - utyskuje poseł Mroczek.
 
Prokuratura Apelacyjna w Katowicach postawić Janowi Buremu trzy zarzuty - nakłaniania wysokich rangą funkcjonariuszy publicznych do niezgodnego z prawem wpływania na wyniki konkursu na stanowiska szefa delegatury NIK w Rzeszowie i wpływania na wyniki kontroli prowadzonej przez NIK w jednej z podkarpackich gmin. W tym samym śledztwie zarzuty ma usłyszeć także prezes NIK Krzysztof Kwiatkowski. Wszystkie dotyczą wpływania na przebieg konkursów w centrali i delegaturach NIK. 
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA