fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Podatki

Skarbówka każe płacić podatek za handel bitcoinami

Adobe Stock
Urzędnicy zbierają dane o obrocie kryptowalutami. Każą wykazywać dochody w zeznaniach. I płacić podatek.

Żądamy udostępnienia informacji dotyczących transakcji zawieranych przez użytkowników portalu. Takie wezwania od skarbówki dostają giełdy i kantory, w których obraca się kryptowalutami.

Po co fiskusowi te informacje? – Dochody z bitcoinów trzeba opodatkować. Skarbówka nie zna jednak szczegółów transakcji na rynku kryptowalut. Jeśli je pozna, dojdzie jak po sznurku do osób, które na nich zarabiały – mówi Mikołaj Jabłoński, radca prawny i doradca podatkowy w ABC Tax.

Zyski ujawniamy w rocznej deklaracji

Jak opodatkować bitcoiny i inne kryptowaluty?

– Niestety, przepisy jednoznacznie tego nie wyjaśniają, zaś urzędy udzielają w tej sprawie różnych wyjaśnień – mówi Jacek Walewski, sekretarz Polskiego Stowarzyszenia Bitcoin.

Jedno jest pewne: przychody trzeba wykazać w zeznaniu rocznym. Przypomina o tym Ministerstwo Finansów w komunikacie zamieszczonym na swojej stronie internetowej. Zastrzega, że chodzi nie tylko o przychody ze sprzedaży, ale także z zamiany. I nie tylko bitcoinów, ale też innych kryptowalut, takich jak litecoin czy ether.

Wątpliwości są natomiast co do zasad wykazywania takich przychodów. Spory w tej sprawie dochodzą do sądów. W niedawnym wyroku Naczelny Sąd Administracyjny (sygn. II FSK 488/16) uznał, że sprzedaż wirtualnej waluty należy rozliczyć jako przychód z praw majątkowych. Dochód (czyli przychód pomniejszony o koszty) trzeba zsumować z innymi, np. z etatu czy zlecenia. I opodatkować według skali (18 albo 32 proc. PIT). Potwierdza to też Ministerstwo Finansów.

Kiedy internauta jest przedsiębiorcą

– Jeśli jednak ktoś działa na dużą skalę, w sposób zorganizowany i profesjonalny, skarbówka może uznać, że powinien zarejestrować działalność gospodarczą i rozliczać się tak, jak przedsiębiorca – mówi Grzegorz Gębka, doradca podatkowy w kancelarii GTA. – Oczywiście prowadzenie firmy może też przynieść korzyści, np. płacenie 19 proc. podatku liniowego, zamiast daniny według skali, która przy wysokich dochodach może wynieść 32 proc.

– Jeśli do tej pory nie wykazywaliśmy dochodów z bitcoinów, musimy liczyć się z wymierzeniem zaległego podatku, odsetek za zwłokę i kary grzywny z kodeksu karnego skarbowego, przynajmniej kilkaset złotych – dodaje Grzegorz Gębka. Przypomina, że podobnie było z transakcjami na Allegro: najpierw fiskus nie interesował się sprzedażą na portalu, potem zaczął masowo sprawdzać osoby, które tam handlowały. I naliczać zaległy podatek.

Od nazwiska do historii transakcji

Teraz skarbówka bierze się za bitcoiny. Chce dowiedzieć się wszystkiego o osobach, które nimi obracają. Począwszy od danych osobowych, poprzez numery rachunków bankowych i adresy e-mail, skończywszy na historii transakcji oraz zasilania rachunków i wypłat. Za lata 2016–2017.

– Może być problem z wypełnieniem żądania skarbówki. Nie wszystkie giełdy i kantory mogą mieć te informacje, nie były bowiem zobowiązane do ich zbierania – mówi Jacek Walewski.

Czy fiskus może żądać tych danych? W wezwaniach powołuje się na art. 45 ustawy o Krajowej Administracji Skarbowej.

– Przepis ten uprawnia skarbówkę do zbierania informacji o zdarzeniach mających bezpośredni wpływ na powstanie lub wysokość zobowiązania podatkowego. Pozwala też występować do różnych podmiotów o udostępnienie dokumentów zawierających informacje, w tym dane osobowe, także bez wiedzy i zgody osoby, której dane te dotyczą – potwierdza Mikołaj Jabłoński.

Za nieprzekazanie informacji skarbówka grozi grzywną do 10 tys. zł. Podmioty, które dostały postanowienie o udostępnieniu danych, mogą złożyć w ciągu siedmiu dni zażalenie.

Wątpliwości w sprawie bitcoinów są nie tylko przy rozliczaniu podatku dochodowego. Kwestie VAT-owskie trafiły aż do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Uznał, że transakcje dotyczące walut nietradycyjnych są zwolnione z VAT. ©?

Opinia dla „Rzeczpospolitej"

Wojciech Klicki - prawnik z Fundacji Panoptykon, zajmującej się ochroną danych osobowych

Zgadzam się z tym, że skarbówka ma prawo żądać informacji o transakcjach przeprowadzanych na giełdach kryptowalut. Rozumiem też, po co to robi – chce sprawdzić, czy podatnicy wywiązują się ze swoich obowiązków. Ale mam wątpliwości, czy fiskus nie oczekuje zbyt wiele. Zarówno z polskich, jak i unijnych przepisów wynika, że państwo powinno zbierać dane o obywatelach tylko w zakresie niezbędnym do realizacji określonego celu. Żądanie szczegółowych informacji o wszystkich osobach korzystających z giełdy kryptowalut to przesada. Uważam, że fiskusowi powinna wystarczyć lista tych osób wymienionych z imienia i nazwiska. Na jej podstawie może weryfikować, czy transakcje zostały wykazane w zeznaniach rocznych, i wyłapywać nieuczciwych.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

REDAKCJA POLECA

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA