fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Jan Maciejewski: Być jak Benedykt

Papież Franciszek i Papież Benedykt XVI
Wikimedia Commons/Attribution-ShareAlike 4.0 International (CC BY-SA 4.0)/Mondarte
Istnieją takie kadry, do których nie wolno nam się przyzwyczaić. Choćby nie wiadomo jak często obiegały internet, za każdym razem wzdrygnąć się na ich widok. Takie właśnie są zdjęcia, na których siedzi obok siebie dwóch papieży. Rzecz, która nie ma prawa mieć w Kościele miejsca, a jeżeli już do niej dochodziło, nie było takiego miejsca, które pomieściłoby ich obydwu, dla siebie nawzajem będących marnymi przebierańcami, antypapieżami. A tu, ostatnio kilka dni temu, po zaprzysiężeniu nowych kardynałów, ci udają się najpierw do Franciszka, a zaraz potem do Benedykta. Jednemu i drugiemu okazując cześć i szacunek, co książętom Kościoła, którymi właśnie się stali, wolno robić tylko wobec jednej, jedynej osoby. Papieża.

I trudno jest uwierzyć zarówno tym, którzy mówią, że nie ma tu żadnej tajemnicy, jak i całemu tłumowi tych, którzy podają jej rozwiązanie. Pierwsi twierdzą, że Benedykt XVI czegoś nie doczytał, pomylił się, albo też wprowadzono go w jakiś teologiczny lub proceduralny błąd, w którym trwa od prawie już ośmiu lat. Drudzy powołują się na dawne proroctwa albo własne mistyczne wizje. Benedykt miałby w nich pełnić rolę Katechona, powstrzymującego nadejście Antychrysta. Póki żyje – a to od niedawna najstarszy papież w historii – czasy ostateczne nie wejdą w swoją końcową fazę. Jednym i drugim należy chyba odpowiedzieć to samo: być może. Być może tak jest. Ale trudno stwierdzić co jest stąpaniem po bardziej ruchliwych piaskach: opieranie się na prywatnych objawieniach czy założenie teologicznych braków w wykształceniu Josepha Ratzingera.

Istnieją też takie odpowiedzi, które zostały udzielone, zanim padło pytanie. Jedną z nich jest n...

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA