fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Serce od więźnia, czyli przeszczepy po chińsku

Członkowie Falun Gong od lat organizują inscenizacje, by przekonać opinię publiczną za granicą, że w Chinach istnieje system pobierania od więźniów narządów i handlu nimi. Na zdjęciu taka akcja w Brukseli, w 2006 r.
Forum
Chińskie szpitale zapewniają, że są w stanie dostarczyć ludzkie narządy do przeszczepu w dwa tygodnie. Nie byłoby to możliwe, gdyby Pekin na masową skalę nie pobierał ich od więźniów sumienia.

Chirurg przecina skórę pod żebrami wciąż świadomego mężczyzny leżącego na stole operacyjnym. Z powstałego krwawiącego nacięcia wyjmuje wątrobę, którą podnosi i wolno przekazuje asystującej mu pielęgniarce. Kobieta wkłada narząd do specjalnego pojemnika. Po jego zamknięciu podchodzi do policjanta trzymającego w ręku pliki banknotów. Otwiera pokrywę i pokazuje mężczyźnie wycięty przed chwilą organ. Ten z uznaniem kiwa głową, chowa pieniądze do torby i przekazuje ją kobiecie, która z kolei oddaje mu pojemnik z wątrobą.

Z pomocą takiej inscenizacji członkowie ruchu religijnego Falun Gong chcieli w 2015 r. uświadomić mieszkańców Tajwanu o przestępczym procederze, jakiego niemal codziennie mają się dopuszczać chińskie władze na ich współbraciach. Zdaniem lekarzy, obrońców praw człowieka i ekspertów organizacji pozarządowych Pekin stworzył działający od dekad system pobierania i sprzedawania narządów „wrogów" ustroju, mordowanych w więzieniach, areszta...

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA