fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Apokalipsa w ciemnogrodzie

materiały prasowe
Są takie spotkania po latach, które wzbudzają konsternację. Znamy się z kimś, łączą nas wspomnienia, ale już po chwili rozmowy okazuje się, że coś się zmieniło. Bo ile razy byśmy nie próbowali sprowadzić rozmowy na inne tory, podywagować o sprawach mniejszego kalibru, poplotkować czy przynajmniej powspominać stare dzieje, to znajomy będzie miał tylko jeden temat. Jak pijany płotu będzie się trzymać swojego wątku – czy będzie to pandemia i szczepionki, czy konstytucja i PiS albo też katastrofa smoleńska, homofobia, faszyzm czy może lewactwo i LGBT. Mimo naszego zmęczenia rozmówca niestrudzenie będzie mówić tylko o jednym.

Tak jest z książką „10 opowiadań na krzyż" Jarka Westermarka (rocznik 1985), gdzie monotematyczność przejęła kontrolę nad umiejętnościami i talentem autora. Niemal wszystkie opowiadania z tomiku dotyczą bowiem religii, wiernych i Kościoła. Tfu, przepraszam. Zabobonu, ciemnoty i klechów.

Swoją debiutancką książką „Opowiadania, które napisałem" z 2016 r. dowodził, że ma świetne, absurdalne poczucie humoru, wiele pomysłów, a opowiadania interesują go nie jako przystanek do „prawdziwej" prozy, ale forma sama w sobie – wymagająca precyzji, talentu stylistycznego, myślenia metaforycznego, a także literackiego refleksu, by niczym dokumentalista we właściwej chwili nacisnąć spust migawki i uchwycić moment.

No i stało się, jest kolejny tomik Westermarka wydany, tak jak debiut, w cenionej oficynie Nisza. Tytuł „10 opowiadań na krzyż", a do tego okładka z wizerunkiem kobiety na boskim tronie, trzymającej globus Polski. U stóp tejże bożycy ...

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA