fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

„Detektyw” sezon 3. Zło piekielnie zwyczajne

materiały prasowe
Pomimo serialowej eksplozji, gdy na każdym przystanku jesteśmy bombardowani reklamami nowych produkcji, o dobry kryminał w odcinkach wcale nie jest łatwo. Tym bardziej jeśli ktoś szuka produkcji nie o nastolatkach, superbohaterach, psychopatach albo handlarzach narkotyków, lecz o starych dobrych detektywach. W dobie antybohaterów, zepsutych do szpiku kości arcyłotrów, klasyczny pies gończy to gatunek rzadki.

Detektyw może być alkoholikiem, rozwodnikiem, może być wyrzucony ze służby, zawieszony, może być cyniczny, seksistowski i brutalny, ale musi spełniać jeden warunek – musi przeciwstawiać się złu. To on bowiem, mimo ułomności, ocala naszą wiarę, że świat może być choć odrobinę lepszy. Kosztem spokoju duszy, życia rodzinnego przywraca światu harmonię, na powrót osadzając go w ramach etyki i moralności. Detektywi są niczym mitologiczne Erynie, boscy wysłannicy ścigający sprawców ziemskich zbrodni, choć same również budzą przestrach i trwogę.

Innymi słowy, jest wiele szlachetności w tradycyjnym kryminale, co sprawia, że gatunek ten się nie starzeje. Może dlatego, kiedy w 2014 r. stacja HBO pokazała pierwszą serię „Detektywa", wymyślonego, napisanego i zrealizowanego przez Nica Pizzolatto – utalentowanego prozaika urodzonego w 1975 r. – widzowie i krytycy zachowywali się, jakby pierwszy raz w życiu zobaczyli „Milczenie owiec". Zachwytów było co niem...

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA

WIDEO KOMENTARZ

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA