fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Bogusław Chrabota: Dziwny i pokręcony przypadek brexitu

Brexit
AFP
Z końcem grudnia tego historycznego i dziwnego roku kończy się również jeden z najdziwniejszych i najbardziej zaskakujących procesów, jakich doświadczyła w swojej historii jednocząca się Europa. Mam rzecz jasna na myśli brexit, który choć formalnie sfinalizował się przed rokiem, ciągnął jednak bez wdzięku swój ogon przez kolejnych 12 pandemicznych miesięcy. Były to niekończące się negocjacje, mizdrzenie się i strojenie min zarówno przez realnie negocjujących, jak i demonstrujących swoje nastroje liderów. Nigdy nie zapomnimy tych grymasów Emmanuela Macrona, tych ironicznych spojrzeń Borisa Johnsona. I teutońskiego spokoju Angeli Merkel.

To, co groziło Unii Europejskiej, to brak umowy z Wielką Brytanią i perturbacje w relacjach handlowych, społecznych, finansowych etc. To, co groziło i grozi Wielkiej Brytanii, jest znacznie gorsze. To niepewność sięgająca nie tylko modelu rozwoju, ale również – może przede wszystkim – integralności państwa. Antyangielskie nastroje, z tego co słyszę coraz wyraźniej, panują nie tylko w niepokornej od dawna Szkocji, ale i w bojącej się chaosu Irlandii. Gorzką ceną za samodzielność może być więc ostateczna deklasacja dawnego imperium, które zostanie zredukowane przez separatyzmy do wielkości średniego europejskiego państwa. Czy to się wydarzy? Nie wiemy, ale ryzyko jest wysokie.

Nie będę tu wnikał w meandry wewnętrznej polityki Wielkiej Brytanii. Bardziej mnie interesuje istotna bariera rozwojowa jako strona kosztowa samodzielności. Wielka Brytania to w wielu dziedzinach importer netto. Jej splendid isolation od wspólnego europejskiego rynku musi prow...

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA