fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Placówki medyczne

Mniejsi starają się bardziej

Adobe
Szefowie placówek z najniższym kontraktem liczą każdy grosz, ale nie powstrzymuje ich to od inwestycji.

Samodzielny Publiczny Zakład Opieki Zdrowotnej w Szczebrzeszynie w województwie lubelskim tryumfuje w kategorii szpitali z kontraktem z Narodowym Funduszem Zdrowia poniżej 39 mln zł. Tuż za nim plasuje się Samodzielny Publiczny Zakład Opieki Zdrowotnej w Kazimierzy Wielkiej w województwie świętokrzyskim, a trzecie miejsce przypada Szpitalowi Powiatowemu w Sławnie w Zachodniopomorskiem.

Estetyka wpływa na psychikę pacjentów

Położony 20 km od Zamościa Szczebrzeszyn rozsławił Jan Brzechwa swoim wierszem „Chrząszcz", na którym łamią sobie język kolejne pokolenia Polaków. Mieszkańcom okolicy Szczebrzeszyn kojarzy się jednak także z tutejszym trzyoddziałowym szpitalem, który awansował aż o dziesięć pozycji – w ubiegłorocznej edycji zestawienia plasował się na miejscu 11.

Czytaj także: "Liderzy zarządzania szpitalami publicznymi" - ranking

48-łóżkowy szpital składa się z trzech oddziałów: chorób wewnętrznych, chirurgii oraz ginekologii planowej. 23 października 30 łóżek zostało jednak przekształconych w covidowe, a na oddział zakaźny wyodrębniono jedno piętro z osobnym wejściem. Jak jednak zapewnia dyrektor zwycięskiej placówki Maria Słota, pozostałe oddziały pracują zgodnie z planem.

– Trudno w pełni cieszyć się ze zwycięstwa w czasach tak trudnych dla ochrony zdrowia, jednak dla mnie stanowi ono ważne podsumowanie mojej kończącej się za pół roku sześcioletniej kadencji – mówi dyrektor Słota, dodając, że dla tak małej placówki to niezwykła nobilitacja. – Zarządzanie małym szpitalem to nie lada wyzwanie. W dużej placówce jest o wiele łatwiej – można elastyczniej regulować pracę, łączyć zakresy i przesuwać personel. Tu musimy się starać dużo bardziej – mówi Maria Słota, która obejmowała stanowisko, kiedy placówka była mocno zadłużona.

Ograniczenia, zarówno te wynikające z pandemii, jak i z niższego finansowania, nie powstrzymują jej jednak od inwestycji. W tym roku w placówce pojawił się nowy sprzęt zakupiony w ramach projektu unijnego – aparat do znieczuleń, gastroskop, kolonoskop, duże wyposażenie pracowni rentgenodiagnostyki obrazowej, a więc aparat do RTG, oraz mniejsze wyposażenie oddziałów.

Rok temu w budynku udało się odnowić elewację, co stanowi nie lada wyzwanie, ponieważ placówka mieści się w ponad 200-letnim klasztorze franciszkańskim i każdy remont musi być uzgodniony z konserwatorem zabytków. Renowację przeprowadzono z wykorzystaniem m.in. farb przeciwgrzybiczych. Placówkę odmalowano na biało, dzięki czemu współgra z kolorystyką przylegającego do dawnego klasztoru kościoła pw. św. Katarzyny. Zdaniem dyrektor Słoty odnowienie elewacji jest nie tylko ważne ze względu na walory estetyczne, ale też wpływa na psychikę pacjentów. – Swoim poprzednim wyglądem szpital wręcz odstraszał – mówi dyrektor i dodaje, że gotowy jest projekt wykonania elewacji całego szpitala, ale ze względu na duże koszty inwestycję podzielono na kilka etapów. Dzięki remontowi elewacji przekraczający próg szpitala nie odczuwa już dysonansu. Za drzwiami placówki obraz zmieniał się całkowicie, bo wewnątrz budynek został gruntownie wyremontowany.

Diagnostyka głównie niestacjonarna

Na drugim miejscu uplasował się Publiczny Zakład Opieki Zdrowotnej w Kazimierzy Wielkiej, nieco ponad 5-tys. miasteczku pod Kielcami. Z bazy łóżkowej placówki, która została wybudowana w latach 60. XX w., rocznie korzysta ok. 2 tys. pacjentów. W 2019 r. w ramach ambulatoryjnej opieki specjalistycznej udzielono tu niemal 30 tys. porad – 25,3 tys. w ramach podstawowej opieki zdrowotnej (w tym ponad 7 tys. w poradni dziecięcej), a w gabinecie fizjoterapii wykonano 30,4 tys. zabiegów. – Wynik finansowy za rok 2017 był na niewielkim minusie, ok. 6,1 tys. zł, a szpital nie miał żadnych zobowiązań wymagalnych – mówi dyrektor Janina Dobaj, która lecznicą kieruje od dwóch lat. Jedną z jej pierwszych decyzji było doinwestowanie placówki. – W 2018 r. zakupiliśmy sprzęt medyczny za ponad 275 tys. zł, a w następnym roku kolejny za 453 tys. zł – wylicza.

Szpital pozyskał także ponad 100 tys. zł z Funduszu Sprawiedliwości, co pozwoliło wyposażyć salę intensywnego nadzoru medycznego i izbę przyjęć w sprzęt ratujący i monitorujący procesy życiowe. I zapewnia, że to jeszcze nie koniec inwestycji w sprzęt medyczny i modernizację pomieszczeń szpitalnych.

– Pieniądze to jednak nie wszystko. Szpital, klimat tej placówki, tworzą przede wszystkim ludzie – zapewnia dyrektor Dobaj.

W 2019 r. lecznica w Kazimierzy Wielkiej poszerzyła zakres świadczonych usług o kolejne poradnie: kardiologiczną, urologiczną i otolaryngologiczną. Uruchomiono też pracownię badań endoskopowych, w której wykonywana jest gastroskopia.

– Mieszkańcy naszego powiatu mogą już teraz korzystać z usług tych poradni i pracowni. Wystąpiliśmy do Narodowego Funduszu Zdrowia o kolejne poradnie. Mamy odpowiedź, że NFZ jest zainteresowany dokupieniem świadczeń na terenie powiatu kazimierskiego – mówi Janina Dobaj.

Dodaje, że wielkość kontraktu z NFZ pozwoliła szpitalowi na zatrudnienie kolejnych lekarzy specjalistów, co zdecydowanie poprawiło dostęp pacjentów do świadczeń zdrowotnych.

– Jako mały szpital jesteśmy nastawieni na poprawę warunków bazy łóżkowej i poszerzenie działalności w ambulatoryjnej opiece specjalistycznej. Planujemy też pełną modernizację pracowni rentgenowskiej – opowiada szefowa szpitala w Kazimierzy Wielkiej.

Placówka już zakupiła nowy aparat do RTG, a w 2021 r. przejdzie na pełną cyfryzację.

– Obecna sytuacja epidemiczna pokazuje, że w takim szpitalu jak nasz konieczna jest instalacja sieciowa gazów medycznych, szczególnie tlenu. To będzie następne zadanie do realizacji – mówi dyrektor Dobaj.

Jej zdaniem w dzisiejszych czasach trzeba stawiać na diagnostykę, niekoniecznie w ramach leczenia stacjonarnego.

– W mojej ocenie diagnostyka powinna być prowadzona przede wszystkim w podstawowej opiece zdrowotnej i ambulatoryjnej opiece specjalistycznej. Do szpitala powinno się trafiać wyłącznie na leczenie. My staramy się ograniczać koszty związane z pobytem pacjenta na oddziale – dodaje dyrektor Dobaj.

Podstawa sukcesu to dobra współpraca

Pytana o strategię na sukces, odpowiada, że zarządzanie szpitalem to dobra współpraca z pracownikami i racjonalne zarządzanie kosztami.

Jej szpital ma wiele planów, wśród których wymienia informatyzację placówki w ramach projektu partnerskiego Informatyzacja Placówek Medycznych Województwa Świętokrzyskiego finansowanego z Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Świętokrzyskiego na lata 2014–2020, wymianę agregatu USB, instalację sieciową gazów medycznych, dalsze doposażenie w sprzęt medyczny czy uruchomienie nowych poradni i pracowni.

– Codzienne funkcjonowanie szpitala czasami utrudniają pozornie błahe rzeczy, ale staramy się te problemy rozwiązywać wspólnie. Celem naszego działania jest poprawa dostępności do świadczeń zdrowotnych naszych mieszkańców i do tego dążymy – podkreśla dyrektor Dobaj.

Na ostatnim miejscu na podium stanął Szpital Powiatowy w Sławnie w województwie zachodniopomorskim, położonym w połowie drogi między Koszalinem a Słupskiem. Historia ochrony zdrowia w Sławnie sięga co najmniej XV w., kiedy pojawiają się o niej pierwsze wzmianki w dokumentach. Wówczas na obrzeżu miasta od strony słupskiej działały hospicjum i ochronka.

Zdaniem ekspertów funkcjonowały do XIX w., kiedy na miejscu dzisiejszej placówki wybudowano szpital. Budynki chirurgii i ortopedii zbudowano ok. 1870 r., a na przełomie wieków XIX i XX dobudowano duży budynek domu starców oraz budynek zaplecza, w którym dziś mieści się oddział pediatrii.

Po II wojnie światowej personel szpitala tworzyli Niemcy, którzy zajmowali się ofiarami szalejącej epidemii duru brzusznego. 15 lipca rządy w szpitalu objął dr Zygmunt Siedlecki, który pozyskał dla placówki 60-hektarowe gospodarstwo z inwentarzem i maszynami rolniczymi, co pozwoliło prowadzić hodowlę i uprawę zbóż. Rok później do placówki sprowadzono medyków i pielęgniarki, w 1947 r. szpital zyskał pierwszy ambulans sanitarny, a kadra medyczna opiekowała się pacjentami na 150 łóżkach.

Gdy w 1952 r. mieszkańcy domu starców wyemigrowali do Niemiec, budynek przez nich zajmowany stał się nową siedzibą oddziału wewnętrznego. W latach 70. utworzono tu Międzywojewódzki Oddział Reumatologii oraz Oddział Anestezjologii i Intensywnej Terapii. W struktury szpitala włączono natomiast wiejskie ośrodki zdrowia.

Dziś placówka składa się z sześciu oddziałów: chirurgiczno-ortopedycznego, chorób wewnętrznych, ginekologiczno-położniczego, reumatologii i rehabilitacji, dziecięco-noworodkowego oraz intensywnej terapii i anestezjologii, a także poradni: chorób kobiecych, ortopedycznej, chirurgicznej, preluksacyjnej, kardiologicznej, reumatologicznej, laryngologicznej i rehabilitacji leczniczej.

Nowe łóżka covidowe

Dziś, jak większość placówek w kraju i na świecie, szpital skupia się głównie na walce z pandemią koronawirusa. Decyzją wojewody zachodniopomorskiego Tomasza Hinca od 27 listopada przybędą tu dodatkowe łóżka dla podejrzewanych o zakażenie i zakażonych, w tym jedno łóżko intensywnej terapii. Łącznie dla pacjentów covidowych przeznaczonych będzie 60 łóżek. Dziś jest ich tylko dziesięć.

Dyrektor placówki Tomasz Walasek podkreśla w rozmowie z portalem naszemiasto.pl, że aby móc podjąć decyzję o powiększenie bazy łóżkowej dla zakażonych, potrzebuje wsparcia, przede wszystkim w personel, ale i dodatkowy sprzęt, taki jak respiratory. Ostrzegł też, że szpital będzie musiał czasowo zawiesić – przynajmniej w części – dotychczasową działalność leczniczą.

Tomasz Walasek zapowiada walkę o utrzymanie oddziałów chirurgii i wewnętrznego.

Już w sierpniu na wniosek starosty sławieńskiego Wojciecha Wiśniowskiego wojewoda Hinc spowodował oddelegowanie do szpitala w Sławnie trzech żołnierzy Wojsk Obrony Terytorialnej, którzy pomogli w zabezpieczeniu dyżurów w rozstawionym przed placówką namiocie do wstępnej kwalifikacji pacjentów.

Tomasz Walasek dyrektorem placówki w Sławnie został blisko trzy lata temu. Wcześniej przez kilka miesięcy pełnił funkcję zastępcy dyrektora, a przed przybyciem do Sławna kierował szpitalem w Białogardzie, był zastępcą dyrektora Szpitala Wojewódzkiego w Koszalinie oraz dyrektorem polikliniki koszalińskiej. Startując w konkursie na dyrektora, przedstawił plan ratowania zadłużonego szpitala, co zauważył organ nadzorujący, czyli Starostwo Powiatowe w Sławnie.

Placówce szybko udało się zatrudnić nowych lekarzy, m.in. ginekologa oraz urologa, którego wcześniej w szpitalu nie było, i zminimalizować zadłużenie.

Wysiłek zarządzających znalazł odbicie w wysokim, trzecim, miejscu w naszym zestawieniu.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA