fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Orzecznictwo

Nadpłata podatku od nieruchomości na przyszłe podatki VAT czy CIT

123RF
Nie ma przeszkód, żeby nadpłata w podatku od nieruchomości została zarachowana na wniosek podatnika na VAT czy CIT.

To, że jedne podatki trafią do budżetu gminy, a inne do budżetu państwa, nie przekonało Naczelnego Sądu Administracyjnego do przyznania racji fiskusowi w sprawie rozliczania nadpłat na wniosek podatników. Urzędnicy z gminy i urzędów skarbowych będą musieli się dogadać i znaleźć sposób na przekazywanie sobie nadpłat.

Dwa podatki i dwie kieszenie

Spór w tej precedensowej sprawie na pierwszy rzut oka wydaje się prozaiczny. Chodziło tylko o to, żeby pieniądze z nadpłaty zostały przeznaczone na inne przyszłe podatki. Problem przerósł jednak urzędników, gdy spółka z branży węglowej wystąpiła o interpretację. Wyjaśniła, że zapłaciła za dużo daniny od nieruchomości. Chciała potwierdzenia, że taką nadpłatę można zaliczyć na CIT, VAT, PIT czy PCC. Fiskus odpowiedział, że tak, ale tylko gdy dysponentem nadpłaty i należności, na jaką ma być zarachowana, jest organ podatkowy z tego samego sektora finansów. Urzędnicy zauważyli, że beneficjentem wpływów podatkowych są różne podmioty, m.in. Skarb Państwa i gmina. Ich zdaniem organ samorządowy, który pełni funkcje fiskalne, może decydować o nadpłacie, tylko gdy i ona, i należność, na jaką ma być zarachowana, należą się gminie.

Fiskus podkreślał, że musi istnieć tożsamość beneficjenta wpływów. Dopuszczenie zaliczenia nadpłat przy braku takiej tożsamości powodowałoby konieczność dokonywania wzajemnych rozliczeń między urzędami skarbowymi i jednostkami samorządu terytorialnego. I musiałaby istnieć dla nich podstawa prawna.

To, że takich przepisów nie ma, w ocenie urzędników świadczy o niedopuszczalności zaliczenia nadpłat z tytułu podatku stanowiącego dochód samorządu na poczet danin stanowiących dochód budżetu państwa.

Tego samego zdania był Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gliwicach. Rację firmie przyznał dopiero NSA.

Sąd kasacyjny nie krył, że sporne zagadnienie wywołuje wątpliwości. Przepis art. 76 § 1 ordynacji podatkowej daje podatnikom prawo wystąpienia o rozliczenie nadpłaty, co stwarza trudności techniczne.

Podstawowe znaczenie w sporze ma jednak pojęcie nadpłaty, czyli nienależnie zapłaconego podatku. Są to środki stanowiące własność podatnika, pozostające w dyspozycji fiskusa. Sporny przepis zdaniem NSA zakłada dwa etapy postępowania. W pierwszej kolejności fiskus z urzędu bada, czy podatnik nie ma zaległości, bieżących zobowiązań czy odsetek. Jeśli tak, ma obowiązek zaliczyć nadpłatę na ich poczet.

Decyduje podatnik

Jeśli jednak długów nie ma, a nadpłata jest niesporna, musi ją zwrócić podatnikowi z urzędu, chyba że ten złoży wniosek o zaliczenie jej na poczet przyszłych podatków. Jak podkreślił sędzia NSA Jan Rudowski, na tym etapie zadysponowanie nadpłatą leży już w gestii podatnika. Z przepisu nie wynika, że ta dyspozycja zależy od właściwości organu podatkowego czy od tożsamości beneficjenta wpływów. W ocenie sądu problemy w rozliczeniach i transferze środków nie mogą być przeszkodą w realizacji wniosku podatnika, bez względu na to, o jaki podatek chodzi.

Jak podkreślił sąd, właściwym do zaliczenia nadpłaty jest organ, który jest jej dysponentem.

Wyrok jest prawomocny.

sygnatura akt: II FSK 79/16

Opinia

Krzysztof Musiał, doradca podatkowy, partner w kancelarii Musiał i Partnerzy

Orzeczenie NSA należy w pełni zaaprobować w płaszczyźnie celności. Zwłaszcza że przepisy o zwrocie nadpłaty od dawna budzą wiele emocji. NSA wyraźnie wskazał, że kiedy podatnik posiada nadpłatę, która nie może być zaliczona na istniejące zaległości podatkowe, jest jej dysponentem. W każdym zatem przypadku, gdy wyrazi wolę jej zaliczenia na jakiekolwiek świadczenie podatkowe – na rzecz Skarbu Państwa czy jednostki samorządowej – wygaśnie ono z momentem złożenia dyspozycji do organu posiadającego środki z nadpłaty. Co prawda może to wywołać wiele problemów praktycznych, np. fiskus, u którego istnieje bądź kształtuje się zobowiązanie, nie będzie wiedział o jego uregulowaniu. Niemniej jednak winę za to ponosi sam ustawodawca, który tak, a nie inaczej sformułował przepisy.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA