fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Jan Kordasiewicz: Przedsiębiorcy muszą pamiętać o programach europejskich

123RF
O tym, dlaczego Polska nie pozyskuje znaczących środków z programów finansowanych bezpośrednio z Komisji Europejskiej i dlaczego pod tym względem „przegrywamy" na tle innych państw oraz jak zmienić podejście do innowacji, abyśmy mogli pozyskiwać te środki adekwatnie do wielkości kraju, jakim jest Polska, mówi Jan Kordasiewicz wspólnik zarządzający w Kancelarii Doradztwa Gospodarczego Cieślak&Kordasiewicz w rozmowie z Michałem Kołtuniakiem.

Rz: Jak można ocenić udział polskich instytucji, w tym przedsiębiorców w konkursach o dotacje, które są organizowane na szczeblu Komisji Europejskiej?

Jan Kordasiewicz: Cały czas jesteśmy krajem zbyt mało aktywnym w ramach konkursów europejskich i polskie instytucje nie uzyskują wielu znaczących dotacji bezpośrednio z Komisji Europejskiej. Należy to odnieść przede wszystkim do potencjału wielkościowego naszego kraju. W przypadku konkursów dla instytucji naukowych sytuacja jest zdecydowanie lepsza i można zauważyć wzmożoną aktywność. Natomiast polskie przedsiębiorstwa składają zdecydowanie zbyt małą liczbę wniosków. W bardzo popularnym konkursie przeznaczonym wyłącznie dla małych i średnich przedsiębiorstw, funkcjonującym pod nazwą SME Instrument, dotacje otrzymały dotychczas 42 polskie podmioty. Dla porównania w tym samym działaniu, łączna liczba włoskich firm – beneficjentów wyniosła ponad 300. W tym przypadku istniała możliwość składania wniosków przez pojedyncze firmy. Dysproporcja jest jeszcze większa w przypadku konkursów, gdzie wymagane jest partnerstwo.

Może firmy nie są zainteresowane takimi grantami, ponieważ mają wystarczająco dużo programów krajowych, w których mogą sięgać po dotacje?

Polska jest największym beneficjentem funduszy strukturalnych w latach 2014–2020 w całej UE. Podobnie było w latach 2007–2013 i, co bardzo istotne, wykorzystaliśmy w praktyce 100 proc. przeznaczonych dla nas pieniędzy. Dzięki temu rodzime przedsiębiorstwa, organizacje przedsiębiorstw oraz jednostki samorządu terytorialnego nabyły już umiejętności pozyskiwania zewnętrznych środków wspólnotowych, ale rozdzielanych w Polsce. Moim zdaniem już najwyższy czas zacząć działać dwutorowo i polskie organizacje powinny przyglądać się coraz poważniej dotacjom rozdzielanym przez Brukselę. Tym bardziej, że już teraz powinniśmy szykować się do kolejnego budżetu unijnego, który może być znacząco mniejszy dla Polski. Dodatkowo kilka regionów uzyska status regionu przejściowego, a to także wpłynie na dostępność pieniędzy. Racjonalnie i przyszłościowo myślący przedsiębiorca powinien więc już teraz wykonać jak największą pracę i odbyć obowiązkową naukę związaną ze startowaniem w międzynarodowych konkursach. Może to zaowocować w przyszłości przetartymi szlakami, pozyskanymi partnerami zagranicznymi i po prostu większym doświadczeniem.

Czy Komisja Europejska wysyła sygnały, które wskazywałyby na jej szczególne zainteresowania i pola działalności najchętniej przez nią wspierane?

Najprościej można powiedzieć, że w dalszym ciągu będą się liczyły szeroko rozumiane innowacje i wdrożenia ciekawych wyników prac badawczo-rozwojowych do praktyki gospodarczej. Warto podkreślić, że pod koniec lipca Komisja Europejska opublikowała „Europejską tablicę wyników innowacji". Polska została zaliczona do grupy umiarkowanych innowatorów – m.in. z takimi krajami jak Włochy, Hiszpania, Portugalia, Węgry. Liderem innowacji są kraje skandynawskie oraz Niemcy i Holandia, a do silnych innowatorów zalicza się m.in. Austrię, Belgię, Francję, Wielką Brytanię oraz Słowenię. W tej klasyfikacji najgorzej wypadają Bułgaria i Rumunia. Pozyskiwanie środków z programów badawczych powinno stać się ważnym zadaniem, aby znacząco zwiększyć udział Polski w europejskich innowacjach.

To, gdzie w tej chwili polscy przedsiębiorcy powinni poszukiwać takiego wsparcia, aby przecierać sobie szlaki i nabierać umiejętności, o których Pan wspomniał?

Obecnie największym programem europejskim jest Horyzont 2020 przeznaczony przede wszystkim na wsparcie działalności badawczo – rozwojowej. Niedawno Komisja Europejska przedstawiła założenia na wykorzystanie 8,5 miliarda euro w 2017 roku. Główne obszary wsparcia dotyczą takich obszarów tematycznych jak: technologie środowiskowe, IT, energia, zdrowie, transport, technologie kosmiczne, nanotechnologie czy bezpieczna żywność. Jednak typowe projekty badawczo-rozwojowe to nie wszystkie działania. Jako przykład można podać działania „Marii Skłodowskiej-Curie", które skierowane są do instytucji działających w obszarze badań i innowacji i dotyczą wymiany naukowców oraz personelu technicznego i zarządzającego realizującego wspólne projekty. To jeden z tych elementów, o których powinni myśleć polscy przedsiębiorcy. Rozpoczęcie współpracy poprzez wykorzystanie specjalistów z danej dziedziny, to bardzo dobry pierwszy krok do szerokiej współpracy i dużych konsorcjalnych projektów. Generalną zasadą jest realizowanie projektów przez konsorcja złożone z co najmniej trzech partnerów.

Jaki jest pierwszy krok, który należy postawić, aby włączyć się do europejskiej gry o granty?

Aby uczestniczyć w programach europejskich, konieczne jest założenie konta na specjalnej platformie „Participant Portal", która ma charakter zarówno informacyjny, jak również stanowi narzędzie do złożenia wniosku. Każdy wnioskodawca oraz partner jest zobowiązany posiadać tzw. PIC Number. Aplikowanie następuje w formie zablokowania wniosku w wersji elektronicznej oraz dołączenia przeważnie kilku prostych załączników związanych ze statusem prawnym lub rachunkiem bankowym.

Warto także podkreślić, że sama procedura oceny formalnej i merytorycznej przy programach realizowanych bezpośrednio na szczeblu unijnym jest często mniej skomplikowana niż w Polsce. Liczy się przede wszystkim pomysł oraz sposób jego pokazania. Formularze wniosków o dofinansowanie bardzo rzadko wymagają uzupełnienia poprzez skomplikowane studia wykonalności lub bardzo rozbudowane biznes plany czy analizy finansowe. W Polsce cały czas dokumentacja aplikacyjna jest jeszcze bardzo rozbudowana oraz często wymagająca poniesienia znaczących nakładów finansowych – np. przygotowanie opinii o innowacyjności lub wykonanie wyceny wartości niematerialnych i prawnych.

W dzisiejszych czasach nie wydaje się także problemem wymóg przygotowania wniosku w języku angielskim, który oczywiście pojawia się w międzynarodowych konkursach. Takie warunki pojawiają się już przecież w ramach wniosków składanych do Narodowego Centrum Badań i Rozwoju.

Firma ma już konto, a przede wszystkim ciekawy pomysł. Na co dalej powinna się szykować?

Podstawowym zadaniem jest zbudowanie sieci partnerskich przedsiębiorstw oraz instytucji, które będą chciały realizować wspólnie dane przedsięwzięcie. Uważam, że pierwszym i głównym problemem jest brak wiary we własne siły polskich firm oraz „lokalny sposób myślenia". Problem szeroko rozumianej innowacyjności związany jest z różnymi fazami wytworzenia produktu. Polskie firmy obawiają się często ujawnienia swojego pomysłu lub konkretnych wyników pracy nad nowym produktem. Oczywiście zrozumiałe są obawy dotyczące tzw. wrogiego przejęcia kreowanego rozwiązania, ale podstawą jest, aby dążyć do realnej współpracy i jednocześnie zyskiwać międzynarodowe możliwości działania. Pozyskanie odpowiedniego partnera, to często duże możliwości finansowania, a przecież właśnie w innowacjach to stanowi największą barierę.

Takie działanie będzie co prawda wymagało odpowiedniego zabezpieczenia pod względem prawnym, ponieważ rzeczywiście pokazanie swojego wynalazku wiąże się z ryzykiem, ale to może być wyłącznie czynnik motywujący do przygotowania odpowiednich umów zabezpieczających własność intelektualną.

Z potrzebą ochrony własności intelektualnej spotykamy się także przy projektach finansowanych z funduszy rozdzielanych w Polsce.

Oczywiście, że tak. Różnica jest taka, że firma może prowadzić badania samodzielnie i przez dłuższy czas nie ujawniać nikomu ich wyników. W programach międzynarodowych, szczególnie wówczas, gdy wymagane jest współdziałanie z parterami, sprawa nie jest już tak prosta. Tym bardziej nie można zapominać o ochronie takich praw na poziomie międzynarodowym. Ale przecież firmy mają możliwość skorzystania z 50 proc. dotacji w ramach programu operacyjnego „Inteligentny rozwój" na rejestrację w Europie oraz na świecie patentów, praw ochronnych na wzory użytkowe oraz praw z rejestracji wzorów przemysłowych. To jest oczywiste, że nie możemy informować naszej potencjal- nej konkurencji o naszych rozwiązaniach będąc do tego kompletnie nieprzygotowanym. Jednak wystarczy przestawić poziom myślenia na międzynarodowy, ponieważ podobne zagrożenia czekają na przedsiębiorstwa prowadzące działalność w Polsce.

Jakie elementy projektu, założenia i cele decydują o przyznaniu dofinansowania na szczeblu unijnym?

Na pewno ważne jest, aby potencjalne rezultaty projektu posiadały odpowiednią skalę i czynnik oddziaływania na poziomie europejskim. Podstawowym elementem jest pokazanie potencjalnego efektu projektu w perspektywie międzynarodowej. Ponadto projekt musi być dobrze przygotowany pod kątem praktycznego wykorzystania potencjalnych rezultatów. Konieczne jest więc podkreślenie możliwości komercjalizacji i wytworzenia nowego konkurencyjnego produktu na rynku. Komisja Europejska dostrzega, że stopień innowacyjności UE jest niższy niż w Korei Południowej, Stanach Zjednoczonych i Japonii i właśnie z tego powodu postawiła warunek realnych zastosowań dla finansowanych projektów.

Dlatego też polskie przedsiębiorstwa oraz instytucje naukowe cały czas powinny otrzymywać wsparcie z programów rządowych i samorządowych, które wsparłoby proces analiz, potencjalnego poszukiwania partnerów oraz przygotowania wniosku o dofinansowanie. Realizowany przez kilka lat program „Granty na granty" powinien być kontynuowany, a niestety obecnie brak jest takiego instrumentu, co także ogranicza mocno liczbę wniosków o dofinansowanie.

Mimo wszystko na pewno trzeba walczyć o te środki, nawet jeżeli nie zawsze się uda i aplikacja zostanie odrzucona. Tym bardziej, że uważam, iż Brexit może być dla Polski szansą w aspekcie pozyskiwania środków z programów europejskich. Eksperci mogą zmienić nastawienie do projektów realizowanych przez firmy lub instytucje brytyjskie, a to oznacza większą szansę również dla polskich podmiotów. Warto byłoby to wykorzystać.

Horyzont 2020 w skrócie

Program Ramowy Unii Europejskiej Horyzont 2020 jest największym w historii Unii programem w zakresie badań naukowych i innowacji. Swoim zakresem objął trzy dotychczas odrębne programy wspierania badań na poziomie unijnym, tj.: 7 program w zakresie badań, rozwoju technologicznego i demonstracji, ukierunkowaną na wspieranie innowacyjność część programu na rzecz konkurencyjności i innowacji (program CIP) oraz działania Europejskiego Instytutu Innowacji i Technologii.

Na jego realizację w latach 2014–2020 Unia Europejska planuje przeznaczyć ponad 77 mld euro. Przykładowe zagadnienia, które pozostają w polu zainteresowania tego programu to:

- ułatwianie drogi „od pomysłu do przemysłu",

- interdyscyplinarne i międzysektorowe badania naukowe i innowacje,

- nauki społeczne, ekonomiczne i humanistyczne,

- wspieranie funkcjonowania i realizacji Europejskiej Przestrzeni Badawczej i Unii Innowacji,

- poszerzenie uczestnictwa w badaniach naukowych i innowacyjności w UE,

- współpraca z państwami trzecimi,

- zaangażowanie MSP w badania naukowe i innowacje oraz szersze uczestnictwo sektora prywatnego,

- zwiększenie atrakcyjności zawodu naukowca,

- ułatwianie ponadgranicznej i międzysektorowej mobilności naukowców.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA