fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Witold Jurcewicz o nowelizacji KPC: czekają nas podwójne procesy

123RF
Nowelizacja kodeksu postępowania cywilnego dotycząca zarzutu potrącenia być może skróci postępowanie, ale jednocześnie zmusi strony do kolejnych wizyt w sądzie – zauważa prawnik.

Trwa dyskusja na temat nowelizacji kodeksu postępowania cywilnego, w tym nowej regulacji o zarzucie potrącania.

Wśród uwag do nowelizacji pochodzących z różnych resortów pojawiło się także kilka komentarzy dotyczących art. 2031 k.p.c., wprowadzającego ograniczenia dotyczące możliwości podniesienia w procesie zarzutu potrącenia. Wskazują one m.in. na niedostosowanie proponowanej regulacji do materialnoprawnej konstrukcji potrącenia, a także na zbyt daleko idące ograniczenia możliwości podniesienia zarzutu potrącenia, które mogą prowadzić do skutków odwrotnych do zamierzonych. Być może skrócą one postępowanie sądowe, efektem będzie jednak konieczność otwierania nowych procesów mających na celu m.in. uniemożliwienie egzekwowania wyroków, które – wskutek niemożliwości rozpoznania zarzutu potrącenia – nie odpowiadają rzeczywistemu stanowi prawnemu między stronami.

Niestety, wszystkie zgłoszone uwagi w trakcie uzgodnień międzyresortowych zostały odrzucone przez Ministerstwo Sprawiedliwości – gospodarza projektu. Skłania to do kilku refleksji.

Po pierwsze, że w dyskusji tej, zwłaszcza po stronie MS, przyjmuje się założenie, że zarzut potrącenia jest podnoszony w procesie, gdy wcześniej nie zostało dokonane potrącenie w znaczeniu materialnoprawnym. Wobec tego wyłączenie albo istotne ograniczenie możliwości podniesienia takiego zarzutu jest jednoznaczne z wyłączeniem możliwości potrącenia w znaczeniu materialnoprawnym. W związku z tym (w rozumieniu MS) aktualny jest argument, że strona pozwana choć nie będzie mogła podnieść zarzutu potrącenia w danym procesie, będzie mogła dochodzić swojego roszczenia w odrębnym. A ponieważ zdaniem MS w większości przypadków chodzi o roszczenia fikcyjne, w praktyce takich odrębnych procesów będzie bardzo mało, tym bardziej że ich wszczęcie wiązać się będzie z koniecznością uiszczenia opłaty sądowej. Takie stanowisko MS pomija całkowicie sytuacje, gdy strona pozwana dokonała potrącenia w okresie poprzedzającym wszczęcie przeciwko niej procesu, jednak potrącenie takie nie zostało uznane przez drugą stronę. W związku z tym strona ta występuje z własnym roszczeniem, jednak druga strona w procesie nie będzie mogła się powołać na dokonane wcześniej potrącenie, które jej zdaniem wygasiło to dochodzone. Konsekwencją może być wydanie wyroku, który nie odpowiada rzeczywistemu stanowi prawnemu. Aby bowiem ten stan rzetelnie wyjaśnić, należy rozstrzygnąć, czy potrącenie (oparte na spornej wierzytelności) zostało rzeczywiście skutecznie dokonane czy też nie. Proponowana treść art. 2031 k.p.c. nie pozwala na rozstrzygnięcie tego zagadnienia w ramach jednego procesu. Poszerza też znacznie możliwość wydania wyroku nieodpowiadającego rzeczywistemu stanowi prawnemu, co samo w sobie nie wydaje się właściwe.

Proponowane rozwiązanie otwiera także pole do dyskusji na temat wzajemnej relacji między procesowym zarzutem potrącenia a jego skutkami materialnoprawnymi. Do tej pory przyjmowało się, że podniesienie zarzutu w procesie, jeśli potrącenie w znaczeniu materialnoprawnym nie zostało wcześniej dokonane, wywołuje jednocześnie skutek materialnoprawny. Nie jest jasne, jak będzie wyglądała sytuacja pod rządem proponowanej regulacji. Jeśli nie będą spełnione określone warunki podniesienia zarzutu potrącenia, sąd go oddali. Otwarta pozostaje kwestia, czy podniesienie takiego zarzutu, traktowane do tej pory jako oświadczenie o potrąceniu w znaczeniu materialnoprawnym, wywoła takie skutki.

Wydaje się, że prowadzone prace nad nowelizacją k.p.c. są dobrą okazją do znacznie głębszego przemyślenia procesowej instytucji zarzutu potrącenia, która w polskich warunkach ma charakter wyjątkowo niejasny. W ramach wspomnianych uzgodnień międzyresortowych pojawiła się propozycja rozwiązania uwzględniającego przyznanie przymiotu prawomocności rozstrzygnięciu co do potrącenia. Pozwoliłoby to na znacznie szersze dopuszczenie możliwości podniesienia zarzutu potrącenia z jednoczesnym zapewnieniem, że rozpoznany spór w tej kwestii definitywnie rozstrzyga stosunki między stronami zarówno co do roszczenia głównego, jak i wzajemnego, na którym potrącenie jest oparte. Takie rozwiązanie funkcjonuje w systemie niemieckim. W systemie polskim koncepcja potrącenia w znaczeniu materialnoprawnym jest bardzo zbliżona do niemieckiego. Choć rozwiązania przyjęte w polskim procesie cywilnym nawiązują także ściśle do rozwiązań przyjętych w systemie niemieckim, to jednak wskutek drobnych różnic nie było możliwe u nas przyznanie przymiotu prawomocności rozstrzygnięciu dotyczącemu potrącenia. Przyjęcie takiego rozwiązania zapewniałoby większą spójność między materialnoprawną instytucją potrącenia a procesowym zarzutem.

MS argumentuje, że w odróżnieniu od pozwu wzajemnego, którego wszczęcie wiąże się z koniecznością uiszczeniem opłaty sądowej, opłaty takiej nie ma obowiązku uiścić strona podnosząca zarzut potrącenia. To powoduje, że łatwość podnoszenia takiego zarzutu wydłuża procesy.

Niewątpliwie argument ekonomiczny związany z koniecznością uiszczenia opłaty sądowej może mieć istotne znaczenie. Jednak lepszym rozwiązaniem byłoby zastosowanie takiego elementu eliminacji pseudopotrąceń poprzez wprowadzenie obowiązku uiszczenia opłaty sądowej także od zarzutu potrącenia. W tym kierunku idą procedury obowiązujące w postępowaniu arbitrażowym, a także zasady uiszczania opłaty sądowej w niemieckiej procedurze cywilnej. Przyjmowane są różne rozwiązania: od powszechnej zasady, że każdy zarzut potrącenia podlega opłacie sądowej, do takich, w których konieczność jej uiszczenia powstaje, gdy organ rozstrzygający musi przeprowadzić badanie, czy roszczenie, na którym oparto zarzut, rzeczywiście jest należne i nadaje się do potrącenia. Tam zaś, gdzie roszczenie jest między stronami niesporne, nie ma opłaty.

Postulat, by kwestia regulacji procesowego zarzutu potrącenia prowadzona była nadal w celu osiągnięcia bardziej kompleksowego rozwiązania, wydaje się więc uzasadniony. ?

Autor pełni funkcję of counsel w firmie Noerr Biedecki sp. k.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA