fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Stanisław Gomułka: Dwa problemy Europy: co radzić rządom?

Fotorzepa, Robert Gardziński
Istnieje sposób na zmniejszenie napięć wokół gazociągu Nord Stream 2, a także wokół Donbasu.

Są dwa problemy wieloletnie, które destabilizują lub mogą niebezpiecznie destabilizować sytuację w Europie. Jednym z nich jest budowa bałtyckiego gazociągu Nord Stream 2. Rząd Niemiec i duża część sektora prywatnego w Europie Zachodniej postrzegają tę inwestycję jako pożyteczne przedsięwzięcie gospodarcze, ułatwiające dostęp do największych na świecie zasobów gazu, a więc zmniejszające presję na cenę tego ważnego surowca.

Z kolei Parlament Europejskie i Komisja Europejska, a także Polska, jak również Kongres USA i prezydent Stanów Zjednoczonych, traktują ten projekt jako kosztowne dla UE i NATO przedsięwzięcie polityczne Federacji Rosyjskie (FR). A dla Ukrainy także przedsięwzięcie kosztowne gospodarczo [bo pozbawiające przychodów z tranzytu gazu – przyp. red.].

W wystąpieniach publicznych na temat Nord Stream 2 kanclerz Niemiec Angela Merkel z reguły nie wspomina o tych kosztach, podkreślając zalety projektu. Stanowisko Niemiec wydaje się nawiązywać do doktryny byłego sekretarza stanu USA Henry'ego Kissingera wykorzystywanej aż do 1990 r. Według niej udzielanie kredytów przez rządy i banki zachodnie rządom komunistycznym nie tyle wzmacniało potencjał militarny państw Układu Warszawskiego, ile pobudzało zależności gospodarcze między Zachodem a Wschodem, zmniejszając – zdaniem Kissingera – ryzyko wojny. Przynosiło więc korzyść także polityczną.

W swoim wystąpieniu 22 kwietnia premier Mateusz Morawiecki po raz kolejny w sposób bardzo pryncypialny wezwał Niemcy do rezygnacji z gazociągu Nord Stream 2, żeby „przestały dalej wpływać na faktyczną destabilizację Unii Europejskiej i wielu państw tego regionu". Takie stanowisko nie nawiązuje jednak do argumentacji Niemiec i innych krajów.

Limit dla Nord Stream 2

A przecież nasuwa się rozwiązanie, które może zadowolić zarówno Polskę, jak i Niemcy. Byłoby nim wprowadzenie przez Niemcy uzgodnionego w ramach UE limitu na ilość gazu importowanego rurociągiem bałtyckim. Z jednej strony odpowiednio dobrany limit ograniczyłby znacząco koszty gospodarcze dla Ukrainy i ryzyko polityczne dla UE. Z drugiej nawet ograniczony import mógłby być zadowalający dla Niemiec i innych europejskich krajów konsumujących rosyjski gaz. Limit mógłby być podwyższany wraz ze wzrostem zapotrzebowania w krajach UE i być może także w Wielkiej Brytanii. Proponowałbym KE i Polsce rozmowy na ten temat z wyłonionym po wyborach rządem Niemiec.

Drugi ważny dla Ukrainy i potencjalnie destabilizujący UE problem – z konsekwencjami szczególnie dużymi dla Polski, ale i NATO – to faktyczna kontrola czy wręcz okupacja przez Federację Rosyjską części Ukrainy, nie tylko Krymu, ale także Donbasu. Odzyskanie przez Ukrainę Krymu nie będzie możliwe przez wiele lat, być może nawet nigdy. Powinno być natomiast możliwe przejęcie przez nią kontroli politycznej i gospodarczej nad Donbasem, z zachowaniem dużej autonomii przez lokalną ludność.

O takiej możliwości wspominały porozumienia czy raczej propozycje mińskie. Obecny prezydent Ukrainy miał początkowo nadzieję na współpracę z władzami FR, ale okazała się ona niemożliwa. Putin odsyła rząd Ukrainy do rozmów z rosyjskimi i prorosyjskimi separatystami, których wspiera militarnie i finansowo.

Rola UE czy USA w rozwiązaniu tego problemu wydaje się bardzo ograniczona. Szansę na jego rozwiązanie może natomiast zwiększyć powodzenie reform gospodarczych na Ukrainie oraz reform politycznych w Rosji.

Bogatsza i mniej oligarchiczna Ukraina stanie się bardziej atrakcyjna dla mieszkańców Donbasu, którzy zaczną zmieniać nastawienie. Z kolei FR musi zacząć szanować prawo międzynarodowe, w szczególności zrezygnować z przyznanego sobie prawa do użycia siły w obronie interesów Rosjan mieszkających w innych krajach. Na takie zmiany potrzeba jednak więcej niż kilku lat.

Rola Chin

Stymulatorem zmian w takim dobrym, proeuropejskim kierunku mogą być... Chiny. Mają ludność dziesięciokrotnie większą niż Rosja, ich potencjał gospodarczy jest już prawie sześciokrotnie większy, a militarny i technologiczny wkrótce przewyższy potencjał FR. Rośnie zainteresowanie Chin bogactwami naturalnymi sąsiedniej Syberii. Mają już dostatecznie duży kapitał ludzki i finansowy, by rozpocząć dużą ekspansję na ogromnym obszarze od Uralu do Pacyfiku. Rosjanie od dawna zdają sobie sprawę z tych ambicji Chin, ale za czasów Jelcyna było to zagrożenie tylko potencjalne. Teraz szybko staje się realne.

Autor jest głównym ekonomistą BCC, członkiem korespondentem PAN, w początkowym okresie transformacji w Rosji był doradcą Jegora Gajdara, premiera Federacji Rosyjskiej

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA