fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Nowe uprawnienia inspektorów pracy

www.sxc.hu
Zamiast wprowadzać kolejną instytucję, która ma być straszakiem dla nieuczciwych przedsiębiorców, może lepiej pomyśleć o innych rozwiązaniach – pisze sędzia Sebastian Kowalski.

Niejedna umowa o dzieło lub nazywana umową-zleceniem zawierana jest dla pozoru, a jej celem jest ukrycie przed instytucjami państwowymi, że osoba świadcząca pracę na jej podstawie robi to jak pracownik zatrudniony na umowę o pracę. Praktyka zawierania takich umów jest szkodliwa nie tylko dla zatrudnianych i Skarbu Państwa, ale też dla gospodarki, gdyż godzi np. w zasady uczciwej konkurencji. Nic więc dziwnego, że w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej prowadzi się prace nad wprowadzeniem regulacji prawnych służących ograniczeniu tego procederu. Jednym z pomysłów jest umożliwienie inspektorowi pracy zamiany umowy cywilnoprawnej na umowę o pracę w drodze decyzji administracyjnej.

Przeciwko temu pomysłowi podniosły się – również na łamach „Rzeczpospolitej" – głosy sprzeciwu. Sugerowano, że wskutek nowej regulacji będzie dochodzić do wydawania błędnych decyzji, które niekorzystnie wpłyną na stan polskiej gospodarki i będą powodować konieczność wypłaty odszkodowań podmiotom, które wykażą w sądzie bezzasadność decyzji inspektorów pracy.

Głosów tych nie można bagatelizować, choć bazują one na zgoła nieusprawiedliwionym założeniu, że oto inspektorzy pracy, korzystając z nowych przepisów, zaczną wydawać błędne decyzje, nie bacząc na interesy przedsiębiorców i Skarbu Państwa. Takie postawienie sprawy jest niesprawiedliwe zwłaszcza w kontekście działalności Państwowej Inspekcji Pracy i jej wkładu w kontrolę i nadzór nad przestrzeganiem przepisów prawa pracy oraz przepisów i zasad BHP, który nie ogranicza się bynajmniej do stosowania represji względem niczemu niewinnych pracodawców, lecz bazuje na wielu rodzajach działań – od edukacyjnych po represyjne właśnie. Inspektorzy pracy są w zdecydowanej większości osobami nad wyraz odpowiedzialnymi, starającymi się pełnić swą służbę wbrew trudnościom, nierzadko serwowanym im przez samego ustawodawcę.

Istnieje wiele powodów, aby ufać, że inspektorzy pracy z zasady trafnie będą stosować dane im uprawnienia w zakresie ustalania, że dana osoba świadczy pracę na podstawie umowy o pracę, a nie umowy cywilnoprawnej. Pomimo to do potrzeby wprowadzenia rzeczonej instytucji trzeba podejść ostrożnie, z zupełnie innych zresztą niż wcześniej przytoczone przyczyn. Pozwolę sobie wymienić trzy, które nazwałbym „problemami praktycznymi".

Nie chcą tracić pracy

Po pierwsze – problem merytorycznej kontroli decyzji inspektora pracy. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że pomysł umożliwienia inspektorom wydania decyzji ustalającej, że zatrudniony świadczy pracę w ramach stosunku pracy jest bardzo interesujący. Nie wprowadzając bowiem zmian w zakresie prawa pracy, przenosi ciężar dowodu w ewentualnym postępowaniu sądowym. O ile bowiem w postępowaniu przed sądem pracy to powód (zatrudniony, inspektor pracy) ma obowiązek wykazać, że świadczył pracę w warunkach typowych dla pracownika, o tyle po wydaniu decyzji zamieniającej umowę cywilnoprawną w umowę o pracę ów ciężar zostanie przeniesiony na zatrudniającego – to on będzie musiał wykazać, że wbrew twierdzeniom inspektora łączył go z zatrudnionym stosunek cywilnoprawny, a nie stosunek pracy. Atrakcyjność tej konstrukcji jest jednak pozorna, jeżeli wskaże się na przyczyny relatywnie niewielkiej skuteczności powództw o ustalenie stosunku pracy wytaczanych przed sądem pracy przez inspektorów pracy. Rzecz w tym, że inspektorowi niezmiernie trudno wykazać, że dana osoba świadczyła pracę jak pracownik, bo zatrudniony często zeznaje wbrew temu, co ustalił inspektor pracy. Zdarza się, że co innego inspektor słyszy od zatrudnionego w czasie postępowania kontrolnego, a co innego później w sądzie, kiedy zatrudniony występuje w roli świadka.

Przyczyny tego stanu rzeczy są proste: zatrudniony nie chce stracić źródła zarobkowania lub został już odpowiednio „zachęcony" do zmiany stanowiska przez zatrudniającego.

Jeżeli zatrudniony nie złoży przed sądem zeznań potwierdzających rzeczywiste warunki pracy, a inspektor pracy nie dysponuje dokumentami świadczącymi o tym, że praca była świadczona w warunkach typowych dla stosunku pracy, to wynik postępowania sądowego nietrudno przewidzieć. Zwłaszcza że zatrudniający z reguły dysponuje obszerną dokumentacją mającą potwierdzić cywilnoprawny charakter zatrudnienia.

Nie do tego sądu

Po drugie – problem organu kontrolującego decyzję inspektora pracy. W świetle obecnie obowiązujących przepisów decyzja inspektora pracy podlega zaskarżeniu do okręgowego inspektora pracy, a jeżeli ten utrzyma ją w mocy, stronie przysługuje skarga do wojewódzkiego sądu administracyjnego.

Od razu wypada stwierdzić, że nadmierna długotrwałość tej procedury jest łatwa do przewidzenia. Jest też i druga kwestia. Chociaż sędziowie wojewódzkich sądów administracyjnych są znakomitymi prawnikami, to jednak nieczęsto są specjalistami w zakresie prawa pracy i prawa zobowiązań, a te dziedziny prawa cywilnego będą mieć decydujące znaczenie dla oceny prawidłowości decyzji inspektora pracy. Wydaje się, że właściwszymi do rozstrzygania o tym, jaki stosunek prawny łączy zatrudniającego z zatrudnianym, są raczej sądy powszechne, a zwłaszcza sądy pracy orzekające w sprawach o ustalenie istnienia stosunku pracy.

Rozliczenia z ZUS i urzędem skarbowym

Po trzecie – kwestia następstw decyzji inspektora uchylonej przez sąd. Choć nie należy demonizować możliwych skutków wydania nietrafnych decyzji, to jednak należy mieć na względzie, że zamiana umowy cywilnoprawnej na umowę o pracę wiąże się ze zmianą relacji zatrudniającego z innymi podmiotami obrotu gospodarczego, skutkujących konkretnymi obciążeniami finansowymi. Oprócz konieczności spełnienia świadczeń określonych w przepisach prawa pracy na rzecz pracownika niedługo po wydaniu takiej decyzji, a już na pewno po jej utrzymaniu w mocy przez okręgowego inspektora pracy, do zatrudniającego zgłosi się ZUS, naliczając składki na instytucje zabezpieczenia społecznego z odsetkami oraz urząd skarbowy naliczając na nowo zaliczki na podatek dochodowy zatrudnionych.

Sam przedsiębiorca lub osoby przełożone względem zatrudnionych na podstawie umowy cywilnoprawnej mogą ponieść dodatkowo odpowiedzialność za wykroczenie (np. z art. 281 pkt 1 k.p.) lub nawet za przestępstwo (art. 219 k.k.). Jeżeli w toku kontroli sądowej dojdzie do uchylenia decyzji inspektora pracy, po kilku miesiącach od jej wykonania, wielu jej skutków można już nie odwrócić, a przecież mogą one doprowadzić zatrudniającego nawet do bankructwa. Dotyczyć to może zwłaszcza drobnych przedsiębiorców, niemających odpowiednich rezerw finansowych.

Tylko przemyślane zmiany

Wskazane tu jedynie przykładowo kontrowersyjne następstwa dania inspektorom pracy uprawnień do zmiany umowy cywilnoprawnej w umowę o pracę mogą być niewątpliwie zneutralizowane poprzez odpowiednie zabiegi legislacyjne. Wymaga to jednak starannej i kompleksowej analizy aktualnego stanu prawnego i konsekwencji projektowanych zmian. Jeżeli ustawodawca umożliwi wydawanie analizowanych tu decyzji administracyjnych, konieczne będzie zapewnienie poddania ich szybkiej kontroli sądowej.

Warto zastanowić się nad tym, czy istotnie konieczne jest wprowadzanie do systemu prawa kolejnej instytucji mającej być z założenia straszakiem dla nieuczciwych pracodawców. Być może zamiast tego (lub obok tego) dobrze byłoby zastanowić się nad wprowadzeniem możliwości zawierania w toku postępowania kontrolnego porozumienia, w następstwie którego dopiero z chwilą jego zawarcia dochodziłoby do zmiany stosunku prawnego łączącego zatrudniającego z zatrudnianym. Koszty takiego porozumienia byłyby na pewno niewielkie (nawet jeśliby dopuścić procedurę kontroli np. przed sądem), a skutki korzystne dla wszystkich zainteresowanych: dla pracodawcy, który nie musiałby obawiać się szeregu negatywnych konsekwencji ustalenia stosunku pracy; dla inspekcji pracy, która nie musiałaby wikłać się w długotrwały spór sądowy, którego wynik byłby niepewny, dla ZUS, którego konta byłyby zasilane środkami przez podmiot pogodzony z potrzebą zmiany podstawy zatrudnienia. Przede wszystkim zaś byłoby to korzystne dla zatrudnionego, który zachowałby miejsce pracy i źródło zarobkowania, przy lepszych warunkach pracy i płacy, a sprawa właściwej podstawy prawnej jego zatrudnienia byłaby relatywnie szybko załatwiona. A o to chyba najbardziej nam wszystkim chodzi.

Autor jest sędzią Sadu Rejonowego w Wałbrzychu

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA