fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Odkrycia medyczne stulecia

Leczenie, które przełamało potęgę nowotworów

shutterstock
Żadne inne nowe osiągnięcie w onkologii nie okazało się tak ważne jak immunoterapia – podkreślała w 2016 r. w raporcie Amerykańskiego Towarzystwa Badań Klinicznych (ASCO) prezes tej instytucji Julie M. Vose. – Plan jest prosty: zmobilizować układ odpornościowy do walki z rakiem. Kolejne lata badań nad immunoterapią przynoszą kolejne sukcesy i nadzieje.

Materiał powstał we współpracy z firmą MSD w ramach projektu Rzeczpospolitej „Odkrycia medyczne 100-lecia"

Sukces zwiastowały już wcześniejsze wydarzenia. W 2011 r. zarejestrowany zostaje przez Amerykańską Agencję ds. Żywności i Leków (FDA) pierwszy lek stosowany w immunoterapii czerniaka. Przewidywana długość przeżycia pacjentów wydłuża się z kilku miesięcy do kilku lat. To, jak podkreśla Julie M. Vose, „zaledwie wierzchołek góry lodowej". Już dwa lata później magazyn „Science" ogłasza immunoterapię przełomem roku. W tym samym roku, podczas szczytu ASCO, lekarze prognozują, że po 2020 r. immunoterapia może być proponowana w leczeniu co drugiego nowotworu diagnozowanego na świecie.

Kolejny przełom nadchodzi w 2015 r., wraz z obiecującymi wynikami badań klinicznych dotyczącymi możliwości stosowania immunoterapii w leczeniu m.in. nowotworów płuc, głowy, szyi, nerki, czy też chłoniaka Hodgkina. Zarejestrowane zostają kolejne terapie. „Nowa metoda" nierzadko okazuje się skuteczna także w leczeniu zaawansowanych stadiów raka pęcherza, głowy oraz szyi.

– Nabieramy przekonania, że immunoterapia może kontrolować rozwój raka przez dłuższy czas i może być lepiej tolerowana przez chorych aniżeli chemioterapia, a nawet tzw. terapia celowana – mówi w 2016 r. współautor raportu ASCO prof. Don S. Dizon z Harvard Medical School. Dwa lata później Nagrodę Nobla z dziedziny medycyny i fizjologii otrzymują James P. Allison i Tasuku Honjo – immunolodzy z USA i Japonii, których prace wpłynęły znacząco na ulepszenie metod immunoterapii. Podczas ceremonii wręczenia nagród, 10 grudnia 2018 r. w Sztokholmie, profesor Klas Kärre, członek Nobel Assembly przy Karolinska Institutet oraz Komitetu Noblowskiego Królewskiej Szwedzkiej Akademii Nauk, powie: „Wasze przełomowe badania ustanowiły nowy filar w leczeniu raka. To nowy paradygmat leczenia, który nie jest ukierunkowany bezpośrednio na komórki rakowe, ale raczej na odblokowanie układu odpornościowego. Wasze przełomowe odkrycia stanowią punkt zwrotny w walce z rakiem, z korzyścią

nie tylko dla wielu pacjentów, ale też całej ludzkości".

Inny profil bezpieczeństwa leczenia

Celem immunoterapii jest pobudzenie, a następnie wykorzystanie naturalnych mechanizmów obronnych, które są wyciszane właśnie przez komórki rakowe. Dzieli się ją na: lokalną, która dotyczy jednej części ciała, i całościową, która dotyczy całego ciała, oraz niespecyficzną, która pobudza do działania cały system odpornościowy chorego, i celowaną, nakierowaną na konkretny rodzaj komórek, które organizm musi zwalczyć.

Immunoterapia nie działa więc bezpośrednio na komórki nowotworowe, tak jak to ma miejsce w przypadku chemioterapii. Ta druga sprowadza się do uszkadzania komórek rakowych, ale jednocześnie oddziałuje negatywnie na zdrowe tkanki organizmu, powodując typowe dla chemioterapii działania niepożądane – utratę włosów, nudności, zaburzenia odporności, uszkodzenia szpiku kostnego, układu nerwowego, układu pokarmowego, powikłania naczyniowe i uszkodzenie serca, bezpłodność, występowanie nowotworów wtórnych i wiele innych. Z ich powodu cierpi praktycznie każdy pacjent. Lista działań niepożądanych, jakie mogą wystąpić w przypadku immunoterapii, jest o wiele krótsza i mniej spektakularna. Znajdują się na niej: wysypka, biegunki i zapalenie jelita grubego, niedoczynność lub nadczynność tarczycy, zapalenie przysadki, niedoczynność nadnerczy.

Coraz częściej onkolodzy – dla osiągnięcia możliwie najlepszych efektów terapeutycznych – sięgają też po terapię skojarzoną – połączenie chemio- i immunoterapii. W większości państw europejskich ten schemat leczenia już teraz jest standardem między innymi w pierwszej linii leczenia zaawansowanego raka płuca. Niestety, w Polsce dostęp do takich rozwiązań jest wciąż mocno ograniczony.

Coley i jego toksyna

Prace nad koncepcją immunoterapii rozpoczęły się na przełomie XIX i XX wieku. W 1909 r. postulat dotyczący tego, że układ odpornościowy człowieka może rozpoznawać i niszczyć komórki nowotworowe, sformułował Paul Ehrlich. Jeszcze wcześniej, w 1893 r., William Coley, amerykański chirurg i naukowiec, zaobserwował, że niektóry typy nowotworów mogą samoistnie cofać się u pacjentów, którzy cierpiąc na raka, równolegle zapadali na infekcje bakteryjne.

Inspiracją dla podjęcia obserwacji na ten temat stał się przypadek 17-letniej pacjentki, która trafiła pod opiekę Coleya w 1890 r. Była to cierpiąca na mięsaka Elizabeth (Bessie) Dashiell. Wstrząśnięty jej szybką śmiercią lekarz zaczął szukać informacji na temat podobnych przypadków w aktach medycznych New York Hospital, w którym wówczas praktykował. W archiwum znalazł m.in. opis przypadku niemieckiego imigranta nazwiskiem Fred Stein, w którego szyi znajdował się nieoperacyjny guz zdiagnozowany jako mięsak okrągłokomórkowy. Mięsak ten miał zniknąć po tym, jak u mężczyzny wystąpiło zakażenie skóry wywołane przez Streptococcus pyogenes – rodzaj paciorkowca powodującego choroby skóry i górnych dróg oddechowych. Coley odnalazł wciąż żyjącego Steina i osobiście go zbadał, ale nie znalazł w jego organizmie śladów świadczących o obecności nowotworu – teraz ani w przeszłości. W ciągu kolejnych miesięcy amerykański lekarz znalazł 47 podobnych przypadków. Od 1891 r. prowadził też eksperyment na Włochu imieniem Zola, w którego prawym migdałku znajdował się guz znacznie utrudniający choremu oddychanie, jedzenie i mówienie. Coley wykonywał na ciele Zoli niewielkie nacięcia, w które wcierał bakterie paciorkowca. Po kilku miesiącach nieudanych prób zakażenia mężczyzny i zastosowaniu zjadliwego szczepu bakterii Zola poważnie zachorował. Wystarczyła doba liczona od wystąpienia pierwszych objawów infekcji, by guz – wedle raportów Coleya – zaczął upłynniać się i ustępować. Po dwóch tygodniach miało nie być po nim śladu.

Eksperymenty Amerykanina nie spotkały się jednak z uznaniem środowiska medycznego. Wręcz przeciwnie, opisane przez Coleya i opublikowane w 1893 r. obserwacje skutecznego procesu leczenia raka za pomocą zakażenia paciorkowcem wywołanego przez lekarza u dziesięciu pacjentów zostały skrytykowane jako niespójne i słabo udokumentowane. Finalnie jednak, choć dopiero w 1935 r., m.in. The Journal of the American Medical Association (JAMA) oraz znany i popularny wówczas onkolog Ernest Amory Codman przyznali, że założenia koncepcji Coleya mogą być słuszne. Sam Coley zmarł rok później, w 1936 r., ale jego misję kontynuowała rodzina. W 1953 r. córka lekarza, Helen Coley Nauts, założyła Cancer Research Institute, instytucję, która jest obecnie liderem w finansowaniu badań nad immunologią na uniwersytetach i w szpitalach na całym świecie.

Immunoterapia, po eksperymentach Coleya, miała jednak na tyle złą sławę, że przez wiele lat prace nad nią odkładano na bok. Powrócono do nich dopiero w latach 70. XX wieku.

Czas to zdrowie

Szansa na skuteczne leczenie to sprawa indywidualna u każdego z pacjentów. Jedno jest jednak pewne: im bardziej dokładnie i im szybciej zdiagnozowany zostanie chory, tym skuteczniej uda się dobrać dla niego rodzaj leczenia, co znacznie zwiększa szanse na powrót do zdrowia. To mniej cierpienia dla pacjenta i niższe koszty dla systemu opieki zdrowotnej.

W międzynarodowym raporcie na temat raka, jaki Swedish Institute of Health Economics opublikował w 2019 r., napisano: „W Stanach Zjednoczonych wykazano, że wprowadzenie nowych leków przeciwnowotworowych w ramach terapii molekularnej i immunoterapii wyjaśnia niektóre z zaobserwowanych spadków śmiertelności z powodu raka w latach 2000–2009. W holenderskim badaniu przedstawiono również dowody na związek między wprowadzeniem nowych leków przeciwnowotworowych a spadającą śmiertelnością z powodu raka w Holandii w latach 1960–2008".

W Polsce refundowana jest dziś immunoterapia m.in. czerniaka, raka nerki, chłoniaka Hodgkina oraz nowotworów głowy i szyi. Na niektóre programy leczenia, na przykład połączenie immunoterapii z chemioterapią w pierwszej linii leczenia raka płuca, pacjenci w Polsce wciąż jeszcze czekają. Z kolei chorzy, którzy na leczenie refundowane się nie kwalifikują, mogą zgłaszać się do udziału w badaniach klinicznych, należy jednak decydować się na to po konsultacji z onkologiem prowadzącym. Według danych największej, międzynarodowej wyszukiwarki ClinicalTrials.gov wciąż uruchamiane są kolejne badania. Nie ulega wątpliwości, że stoimy na progu prawdziwej rewolucji w leczeniu chorób onkologicznych.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA