fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nowe technologie

Auta ładowane bezprzewodowo

Fotolia
Czy obsługa elektrycznych samochodów może być jeszcze łatwiejsza? Zdaniem przedstawicieli koncernu Nissan tak.

Japończycy zapowiadają, że w 2020 roku udostępnią kierowcom bezprzewodowe ładowarki do „elektryków".

Azjatycki producent zamierza ułatwić życie osobom, które narzekają na brak swobodnego doładowywania swoich pojazdów. Podobnie jak tradycyjni użytkownicy spalinówek, także właściciele „elektryków" muszą szukać odpowiednich miejsc do ładowania pojazdów.

Nissan prowadzi zaawansowane prace nad technologią WiTricity Drive. Pod tą nazwą kryje się wydajna ładowarka niewymagająca zastosowania kabli. W celu uzupełnienia energii w bateriach kierowca będzie musiał jedynie najechać na specjalną matę.

System WiTricity ma się składać z kilku podzespołów. Energia zostanie dostarczona do specjalnej płyty, która może być umieszczona np. na miejscu parkingowym. Identyczne urządzenie będzie znajdować się w podwoziu samochodu. Odległość pomiędzy płytami nie może być większa niż 40 cm.

Moc ładowarki będzie wynosić 7,7 kW lub 11 kW. Nissan nie określił jednak czasu, w jakim prąd płynący z jednej maty do drugiej naładuje całkowicie baterie samochodowe. Pewne jest, że w systemie zostanie wykorzystana technologia rezonansu magnetycznego.

Powyższy wynalazek japońskiego koncernu różni się od indukcyjnych ładowarek, z których korzystają m.in. pojazdy marki Tesla. Prace nad finalną wersją WiTricity mają się zakończyć w 2018 roku. Dwa lata później z fabryk Nissana wyjadą pierwsze samochody zaopatrzone w bezprzewodowe ładowarki.

Co ciekawe, już w 2016 roku w południowokoreańskim mieście Gumi wypuszczono elektryczne autobusy OLEV (Online Electric Vechicle), które są ładowane bezprzewodowo za pomocą płyt indukcyjnych.

Zamontowano je w miejscach, gdzie autobusy komunikacji miejskiej zatrzymują się na dłuższy czas, na przykład ze względu na korki, aby w tym czasie uzupełnić poziom energii, niezbędny do kontynuacji podróży.

Z kolei w Genewie autobusy uzupełniają prąd, zatrzymując się na przystankach. Specjalne złącze ładowarki znajduje się na dachu autobusu i wiaty przystankowej. W ten sposób dostarczana jest energia niezbędna do pokonania odległości pomiędzy kolejnymi przystankami.

Czas takiego elektrycznego „zastrzyku" wynosi ok. 15 sekund. Szwajcarscy naukowcy wyliczyli, że dzięki zastosowaniu elektrycznej komunikacji w Genewie w ciągu roku emisja CO2 zmniejszy się o 1000 ton.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA