Nieruchomości

Nieruchomości: tama dla roszczeń z RFN

Fotorzepa, Jakub Ostałowski
Ci, którzy zrzekli się polskiego obywatelstwa i wyjechali do Niemiec, nie odzyskają majątku.

Naczelny Sąd Administracyjny orzekł, że osoby, które zrzekły się polskiego obywatelstwa i wyjechały do Niemiec w poszukiwaniu lepszego życia, nie mają podstaw do odzyskania pozostawionego majątku.

– Wyrok NSA powstrzyma roszczenia przesiedleńców do Niemiec, które sięgają czasu II wojny światowej – ocenia adwokat Lech Obara, współtwórca Ruchu Prawników przeciwko Niemieckim Roszczeniom Rewindykacyjnym.

Wyrok jest bardzo ważny, ponieważ na Górnym i Dolnym Śląsku czy na Warmii i Mazurach pojawiają się osoby z przedwojennymi tytułami własności. Szperają w księgach wieczystych, fotografują nieruchomości i starają się znowu zostać Polakami. Nowa ustawa o obywatelstwie polskim z 2012 r. ułatwiła im odzyskiwanie obywatelstwa, a to z kolei otwiera drogę do dochodzenia roszczeń o mienie pozostawione w naszym kraju.

Szacuje się, że liczba wniosków o zwrot nieruchomości w naturze, jeśli jest ona własnością Skarbu Państwa, a gdy została sprzedana, o odszkodowania, sięga już ok. 30 tysięcy. Ta fala prędko nie opadnie, ponieważ od 1948 r. przeniosło się dobrowolnie z Polski do Niemiec przeszło milion osób.

Obecnie tzw. późni przesiedleńcy swoje roszczenia opierają m.in. na art. 21 konstytucji. Dopuszcza on wywłaszczenie jedynie wówczas, gdy jest dokonywane na cele publiczne i za słusznym odszkodowaniem.

– Ale przepisy konstytucji weszły w życie w 1997 r., a tu chodzi o stany wcześniejsze. Pojawiły się więc próby szukania innej furtki odzyskiwania majątku – zauważa adwokat Roman Nowosielski z gdańskiej Kancelarii Nowosielski, Gotkowski i Partnerzy.

Taką próbą była sprawa rozstrzygnięta przez NSA. O zwrot dziesięciu nieruchomości w Bytomiu o łącznej powierzchni prawie 14 tys. mkw. wystąpił Reinhold L. i pozostali spadkobiercy Elfriedy i Jerzego L., przedwojennych właścicieli. Prawo do nieruchomości mieli jeszcze po wojnie, gdyż uznano ich za polskich obywateli. Zrzekli się go jednak, bo chcieli wyjechać do RFN.

W efekcie należące do nich nieruchomości przeszły na własność państwa na mocy ustawy z 1961 r. o gospodarce terenami w miastach i osiedlach. NSA stwierdził zaś, że w takim przypadku nie ma podstaw do roszczeń. Inaczej niż w słynnej sprawie Agnes Trawny, która odzyskała dom w Nartach, bo jej ojciec nie utracił polskiego obywatelstwa.

NSA nie dostrzegł też podstaw do wystąpienia do Trybunału Konstytucyjnego.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL