fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Muzyka

Tomasz Stańko: Nie mogę lepiej grać ballad

Tomasz Stańko: – Długo pisałem nowe kompozycje.
Fotorzepa
Tomasz Stańko | Jazzman mówi Markowi Duszy o nowej płycie i festiwalu w Bielsku-Białej.

"Rzeczpospolita": Niedawno w Katowicach miał miejsce nietypowy koncert, zagrał pan z Narodową Orkiestrą Symfoniczną Polskiego Radia, co znalazło się w programie?

Tomasz Stańko: Wykonałem swoje kompozycje zaaranżowane na kwartet i orkiestrę. Przede wszystkim utwory z albumu „Wisława" i kilka tematów z płyty nagranej dla Muzeum Historii Żydów Polskich. To był koncert z triem RGG, są zawodowcami, dobrze mi się z nimi współpracuje. Rzadko występuję z orkiestrami symfonicznymi, ale po tym koncercie mam propozycje kolejnych z tymi właśnie aranżacjami, które napisał Krzysztof Herdzin i sam pokierował orkiestrą NOSPR. To kosztowne przedsięwzięcie, muszą być duże sale. Chcę to powtórzyć, bo Krzysztof wspaniale zrobił tę moją muzykę. Wyczuł moje upodobania, gust. Wiedziałem, że on to dobrze zrobi, ale napisał tak niesamowitą orkiestrację, że jestem pod wielkim wrażeniem.

Przed nami festiwal Jazzowa Jesień w Bielsku-Białej, którego jest pan dyrektorem artystycznym i na którym zwykle prezentuje pan swoją nową muzykę. Tak będzie i tym razem?

Wykonam premierowe utwory z nowej płyty, którą nagrałem z moim nowojorskim kwartetem: kontrabasistą Reubenem Rogersem, pianistą Davidem Virellesem i perkusistą Geraldem Cleaverem. W Bielsku Cleavera wyjątkowo zastąpi inny muzyk – Marcus Gilmore. Cieszę się z tego zastępstwa, bo Marcus to znakomity perkusista.

Gdzie nagrał pan tę płytę i kiedy się ukaże?

Premiera przewidziana jest na pierwszy kwartał przyszłego roku, ale wszystko musi być dobrze zaplanowane przez wytwórnię. Nagrywaliśmy na początku czerwca w pięknym Studiu La Buissonne na wsi, na południu Francji. Lubię to studio, jest wygodny hotel, świetny reżyser Gérard de Haro, spokojna atmosfera. Nagrywaliśmy tam wcześniej albumy „Lontano" i „Dark Eyes". Właśnie dostałem płytkę od Manfreda Eichera, szefa ECM Records. Jest na niej 13 utworów, głównie balladowy repertuar, tylko kilka energetycznych nagrań. Jestem bardzo zadowolony z tej płyty, z całego zespołu, zagrali naprawdę świetne solówki, uwielbiam ich słuchać i grać z nimi. Jakiż to niesamowity perkusista ten Gerald Cleaver. Jest europejski jak Edward Vesala i amerykański jak Billy Higgins, ma taki czarny, rozkołysany swing, rzadko kto tak gra. A kontrabasista Reuben Rogers jest genialny, doskonale pasuje do tej muzyki, choć będę jeszcze grał z Thomasem Morganem, kocham jego styl. David Virelles to po prostu mój pianista. Już lubię ten album, chyba pozostanie taka kolejność utworów, jaką zgrał mi Manfred. Myślę, że to moja ostatnia płyta z taką nastrojową muzyką, doprowadziłem tę formułę do końca, nie można już lepiej. Muszę skręcić, zrobić coś innego. Może nagram jeszcze te utwory ze smykami, które zaaranżował mi Krzysztof Herdzin. Rozmawiałem już o tym z Manfredem.

Dlaczego aż cztery lata od „Wisława" czekaliśmy na nowy album dla ECM?

Długo pisałem nowe kompozycje, zajęło mi to prawie trzy lata. Kilka utworów zapożyczyłem z albumu „Polin" nagranego dla Muzeum Historii Żydów Polskich: m.in.: „Yankiel's Lid" i „The Street of Crocodiles".

Będą koncerty promocyjne?

Mój szwajcarski agent zaplanował trasę, zaczyna się pod koniec marca, będzie ok. dziesięciu koncertów w Europie i parę w Polsce. Na wakacje zaproponowano mi tournée z włoskim trębaczem Enrico Ravą, dwie trąby i sekcja rytmiczna z pianistą Giovannim Guidim. Wszystkie europejskie festiwale rzuciły się na ten nasz wspólny projekt. Zdarzają mi się wyjątkowe kolaboracje, jak ostatnio w Luksemburgu, gdzie wystąpiłem z puzonistą Gianluką Petrellą na zamkniętym koncercie. Został nagrany, ale będzie wydany w ograniczonym nakładzie tylko dla gości. Wykonaliśmy m.in. kompozycje Komedy w tym „Requiem".

Program tegorocznej Jazzowej Jesieni w Bielsku-Białej jest atrakcyjny, kogo pan wyróżni?

Właściwie wszystkich, mojej córce Ani udało się zgromadzić wyjątkowych artystów wykonujących naprawdę wyrafinowaną muzykę. Recenzje produkcji, które przedstawimy w Bielsku-Białej, są entuzjastyczne. Płyta trębacza Avishaia Cohena „Into the Silence" na dodatek świetnie się sprzedaje, jak mi powiedział Manfred. Duet trębacza Wadady Leo Smitha i pianisty Vijaya Iyera to absolutny jazzowy szczyt. Ensemble Kolossus Michaela Formanka nie jest do zobaczenia w Europie. Widziałem ich pierwszy występ w Nowym Jorku, powiedziałem Ani i jej się udało. Przyleci śmietanka amerykańskich jazzmanów, będzie królewski skład i muzyka tak napisana, że trudno znaleźć lepszą. Zadowolony jestem, że solowy recital da pianista Craig Taborn. Świetny album ma gitarzysta Jakob Bro, z którym kiedyś grałem, teraz wystąpi ze swoim triem. Z rodzinnym zespołem przyleci bandoneonista numer jeden na świecie Dino Saluzzi. Ciekawostką będzie duet nordyckich muzyków FOOD perkusja, saksofony i elektronika. Manfred polecił nam ten projekt. Tak się złożyło, że w tym roku wszyscy artyści są z ECM Records. To jest marka sama w sobie, wytwórnia, która utrzymuje się tylko ze sprzedaży płyt, nie otrzymuje dotacji.

Nowe, interesujące projekty muzyczne

Od kiedy nad Jazzową Jesienią w Bielsku-Białej artystyczną opiekę roztoczył Tomasz Stańko, a programową wytwórnia ECM Records, festiwal dołączył do europejskiej czołówki. Rozpocznie się we wtorek, 15 listopada, koncertem rodzinnego zespołu najwybitniejszego dziś wirtuoza bandoneonu inspirującego się tradycyjną muzyką argentyńską Dino Saluzziego. W środę wystąpi kwartet izraelskiego trębacza Avishaia Cohena, który cieszy się coraz większym uznaniem krytyków i publiczności. Ciekawostką będzie norwesko-brytyjski duet FOOD, którego muzyka nasycona jest elektronicznymi dźwiękami kontrastującymi z brzmieniem instrumentów perkusyjnych i saksofonów. Atrakcją czwartkowego wieczoru będzie amerykański kwartet Tomasza Stańki, który zaprezentuje wybrane kompozycje z mającej się ukazać w przyszłym roku płyty. Oklaskiwać też będziemy międzynarodowe trio duńskiego gitarzysty Jakoba Bro. W piątek solo zagra pianista Craig Taborn, ale największym wydarzeniem będzie występ Michaela Formanka Ensemble Colossus pod kierunkiem Marka Heliasa. Następnego dnia delektować się będziemy improwizacjami trąbki Wadady Leo Smitha i fortepianu Vijaya Iyera. Festiwal zakończy niedzielny koncert brytyjskiego jazzu tradycyjnego. —md

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA