fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Muzyka

Pandemiczny alert artystów

Yulianna Avdeeva, zwyciężczyni Konkursu Chopinowskiego z 2010 roku, zagra na finał
materiały prasowe
Festiwal Chopin i jego Europa rusza w sobotę. Zaplanowano 26 koncertów, ale co się wydarzy, trudno przewidzieć.

To pierwsza w czasach pandemii tak duża impreza muzyczna w Polsce i jedna z niewielu tego lata w Europie, która nie ograniczy się do wersji online. Wszystkie koncerty warszawskiego festiwalu będą oczywiście transmitowane w internecie, ale na każde z wydarzeń w Filharmonii Narodowej i Operze Narodowej można też kupić bilet. Będzie obowiązywał reżim sanitarny, a liczba miejsc na widowni została ograniczona, ale od 15 do 31 sierpnia codziennie otrzymamy szansę słuchania muzyki na żywo. Takiego kontaktu z artystami nie zastąpi nawet najdoskonalszy technicznie przekaz streamingowy.

Niepewni Rosjanie

– Tegoroczny festiwal ma formułę otwartą, program ciągle się zmieniał, niekiedy z dnia na dzień, a wersji ostatecznej tak naprawdę wciąż nie ma – przyznał mi dyrektor festiwalu Stanisław Leszczyński. – Dokonaliśmy co prawda takich zmian, by całość była programowo spójna, ale jeśli z udziału zrezygnowali pianiści z Ameryki, to nie będziemy mieli pewności do końca, czy z powodu pandemii dotrą do nas na przykład wszyscy artyści rosyjscy.

Nie przyjadą do Warszawy zaproszeni przed pandemią laureaci Konkursów Chopinowskich z przeszłości – Kate Liu, Eric Lu i Garrick Ohlsson z USA oraz Charles Richard-Hamelin z Kanady, ale na finał zagra zwyciężczyni z 2010 roku, Rosjanka Yulianna Avdeeva, mieszkająca obecnie w Niemczech. Z Luksemburga przyjadą: świetna i bardzo u nas lubiana skrzypaczka Alena Baeva i pianista Vadym Kholodenko. Do ostatniej chwili możemy jednak czekać na przyjazd z Rosji innej gwiazdy pianistyki Nikolai Lugansky'ego.

– Gdy program trzeba było ciągle modyfikować, świetnie zadziałały nasze relacje budowane z artystami przez lata – mówi Stanisław Leszczyński. – Do wielu zwracałem się z nietypową w normalnych czasach prośbą, mówiąc, że być może za tydzień będę ich prosić, żeby za dwa tygodnie przyjechali wystąpić w Warszawie. Wszyscy odpowiadali: – Oczywiście, nie ma sprawy, jesteśmy gotowi.

Niezawodny Włoch

Z zaplanowanego z rozmachem, a dopiętego w szczegółach wczesną zimą festiwalu, który miał uczcić Rok Beethovena oraz stanowić preludium do październikowego Konkursu Chopinowskiego, po wybuchu pandemii w pierwszej kolejności wypadły wielkie orkiestry. Pozostał jeden rodzynek – włoski zespół Europa Galante kierowany przez Fabia Biondiego.

Włosi związani są z festiwalem od lat, a Fabio Biondi zafascynowany operami Stanisława Moniuszki postanowił przedstawić je światu w sposób, w jaki nikt jeszcze nie robił – w wykonaniu jego zespołu grającego na instrumentach historycznych. Była więc już zaskakująca swym brzmieniem „Halka", potem lekceważony przez nas „Flis", w tym roku przyszła pora na „Hrabinę".

– To będzie „Hrabina" polsko-włosko-brazylijsko-czeska. Takiej obsady jeszcze nie było – mówi dyr. Leszczyński o wykonawcach koncertu. – A Fabio Biondi z Europa Galante postanowił dodatkowo przygotować atrakcyjny wieczór z mniej znanymi utworami Mendelssohna.

Chopin i jego Europa ma jednak w tym roku charakter recitalowo-kameralny, ale zachowano pomysł pierwotny. Tak więc przez cztery wieczory znakomity rumuńsko-polsko-francuski Belcea Quartet będzie grał kwartety Beethovena, by uczcić 250. rocznicę urodzin kompozytora.

A o Konkursie Chopinowskim, który został przeniesiony na 2021 rok, przypomną recitale dawnych laureatów (Evgeni Bozhanov, Lukas Geniušas, Kevin Kerner czy Dmitry Shishkin) oraz wielkich przegranych. Na inaugurację wystąpi więc 15 sierpnia Argentyńczyk Nelson Goerner, a po latach nieobecności wystąpi znów w Warszawie, wzbudzający zawsze emocje, kontrowersyjny Ivo Pogorelić. Jako jedyny nie zgodził się na transmisję swego recitalu w internecie.

– Po miesiącach przymusowej bezczynności artyści są spragnieni występów, dlatego teraz często łatwiej ich pozyskać – przyznaje Stanisław Leszczyński. Prosto z festiwali w Salzburgu przyjadą więc z pieśniami Beethovena niemiecki baryton Matthias Goerne i pianista Jan Lisiecki. Podczas innego wieczoru zaśpiewa wybitny interpretator pieśni, tenor Christoph Prégardien.

Fortepian Seidlera

Organizator festiwalu, Narodowy Instytut Fryderyka Chopina, wykorzystał trwającą przez kilka miesięcy przerwę koncertową na intensywną działalność fonograficzną. Właśnie ukazała się płyta Christopha Prégardiena z pieśniami Moniuszki i Paderewskiego do tekstów francuskich, a także album z koncertami Chopina w wersji kameralnej w wykonaniu Amerykanina Kevina Kennera i Apollon Musagete Quartett. A Tobias Koch skończył nagrywanie fortepianowych utworów Moniuszki.

Ta płyta może stać się wydarzeniem, ponieważ niemiecki pianista wykorzystał odrestaurowany fortepian Seidlera, którego używał Moniuszko. Warszawska firma, która miała siedzibę przy ulicy Marszałkowskiej, działała do końca XIX wieku, najpierw jako spółka Krall i Seidler, potem prowadziła ją rodzina drugiego z nich. Do 1880 r. fortepiany Seidlera zaliczano do najlepszych na świecie.

Zamiast konkursu

Płyty NIFC-u to zapis rozmaitych wydarzeń festiwalu. Zdobyły wiele nagród poza Polską, stanowiąc dowód na trafność jego koncepcji. Od 16 lat promuje on Chopina i mało znanych w świecie naszych kompozytorów, zapraszając wybitnych artystów zagranicznych.

– Czasami czuję się jak muzycy z „Titanica", grający do końca, zalewani przez ocean tandety i kiczu – mawia z nostalgią Stanisław Leszczyński, ale już planuje kolejne przedsięwzięcie. Będzie to cykl recitali w październiku wybitnych pianistów, wypełnienie pustki po odwołanym w tym roku Konkursie Chopinowskim.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA