fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Muzyka

Spotify. Ponad 5000 zł za milion odtworzeń

Taco Hemingway
Nagrania z Taco Hemingway’em miały 900 mln odtworzeń w 2020 r.
Fotorzepa, Adam Burakowski
Od marca portal urósł trzykrotnie do 67 mld dol. Katalogi naszych megagwiazd zarabiają 2-3 mln zł rocznie.

Jak prognozuje Goldman Sachs, w 2030 r. globalny streaming będzie warty 40 mld dol. rocznie. Już teraz generuje 66 proc. wpływów ze sprzedaży nagrań, na co zapracował m.in. Spotify. Jak powiedziała nam niedawno Federica Tremolada, dyrektor Spotify Europy Południowej i Wschodniej, miarą sukcesu jest 320 mln aktywnych użytkowników, w tym 144 mln subskrybentów Premium na 92 rynkach.

Nic dziwnego, że ostatnio cena akcji Spotify osiągnęła najwyższy poziom w historii, wzrastając na giełdzie nowojorskiej do 353,11 dol. To właśnie przełożyło się na wycenę rynkową 66,94 mld dol., czyli trzykrotnie więcej niż w połowie marca 2020 r.

Gdy rozpoczynał się na świecie pierwszy lockdown, świat nie wiedział, jaka będzie przyszłość fonografii. Mówiono, że portale streamingowe są elementem życia społecznego, a gdy te życie zamiera – słuchalność muzyki w sieci spada. Jednak słuchacze zamknięci w domach szukali nagrań obniżających stres, większe zainteresowanie wzbudzały produkcje dla dzieci, wzrosła popularność podcastów, w tym naszych.

Duży ma najwięcej

Jednocześnie trzeba dodać, że wzrost wartości akcji Spotify okazał się ważniejszy niż strata operacyjna szacowana na ćwierć miliarda dolarów. Na rynku nowych technologii to się zdarza. Podobnie było z Amazonem. Ale jak stwierdził cytowany przez „Music Business Worldwide" prawnik branży muzycznej Chris Castle, firmy takie jak Spotify nie „weszły w biznes, aby osiągnąć zysk, tylko dzielić się bogactwem z jak najmniejszą liczbą uprzywilejowanych osób". Postuluje, by Spotify wypłacało artystom premie, ci zaś od dawna podkreślają, że ich wpływy są dla nich niezadowalające.

Kwestia jest złożona. Szacuje się, że Spotify współpracuje z gronem 3 mln artystów. W 2013 r. portal podawał, że 20 proc. utworów nigdy nie było odtwarzanych. Mniej znani, niezależni mówili o wpływach liczonych w centach lub dolarach. Głośna była sprawa rekordu z 24 grudnia 2018 r., gdy przebój Mariah Carey „All I Want for Christmas is You" zagrano 11 mln razy. Ironizowano na temat stawki za jedno odtworzenie, czyli od 0,006 do 0,0084 dol. Biorąc pod uwagę tę korzystniejszą stawkę – piosenka zarobiła niemal 200 tys. dol. To nie jest mało. Rzecz w tym, że wpływy są dzielone między wytwórnię, producentów, artystów, autorów i kompozytorów. Również z tego względu mówiło się, że Taylor Swift zażądała wycofania swoich nagrań z portalu. Dziś wiemy, że jej umowa była korzystna dla wydawcy.

Generalnie największą pulę zgarniają najwięksi, a zwłaszcza ci, którzy mają kontrolę nad swoim katalogiem. Portal „Quartz" opisywał to następująco: subskrybent Spotify myli się, sądząc, że słuchając jedynie swojego ulubionego niezależnego zespołu, „kieruje" na jego konto kwotę za abonament. Jeżeli na piosenki rapera Drake'a przypada 1 proc. wszystkich odtworzeń, to z całej puli wypłat, np. 100 mln dol., idzie do niego milion.

Jeszcze więcej informacji o zasadach Spotify odsłonił portal igroove. Jego raporty wskazują, że wypłata za milion odtworzeń wynosi od równowartości 700 dol. w Tunezji do równowartości prawie 6200 dol. w Islandii. Średnia wypłata za milion odtworzeń na 18 głównych rynkach to 3222 dol.

Taco, Quebo, Mata

Jeśli więc Hipgnosis Songs Fund, fundusz skupujący prawa do piosenek, ogłosił właśnie przejęcie praw do 145 utworów Shakiry, a ich wartość jest też mierzona 32 mln odtworzeń w Spotify miesięcznie – może chodzić o ponad 103 tys. dol. Rocznie to jeszcze bardziej kuszące wpływy – tym większe, im fundusz skupił więcej praw.

Dla ważne są szacunki dotyczące polskiego rynku. Skala wypłat zależy od proporcji pomiędzy liczbą abonamentów Premium a darmowymi, w zamian za słuchanie reklam. Według raportu igroove polscy artyści mogą liczyć na ponad dwukrotnie mniejsze wypłaty niż w Niemczech i mniej więcej 25 proc. niższe niż na Węgrzech i Czechach. Stawka wynosi około 1405 dol. za milion odtworzeń, czyli ok. 5226 zł. To zaś pomaga oszacować, ile zarabiają katalogi naszych gwiazd, a pomocne są dane dotyczące liczby odtworzeń w 2020 r. opublikowane przez portal Popruntheworld.

Najpopularniejszym w polskim Spotify utworem wydanym w 2020 r. była piosenka „Hard for Me" Michele'a Morrone'a z filmu „365 dni". Odtworzony prawie 40 mln razy mógł przynieść ok. 210 tys. zł. Najpopularniejszy polski album to „100 dni do matury" Maty, zaś wszystkie utwory z tej płyty odtworzono w Spotify łącznie niemal 160 mln razy, co mogło przynieść 800 tys. zł. 20 mln odtworzeń mniej ma płyta „Romantic Psycho" Quebonafide (ok. 740 tys. zł).

Rekordzista w dziennej liczbie streamów „Polskie Tango" Taco Hemingway'a – zagrane przez pierwsze 12 godzin 559 456 razy, przy rocznej liczbie odtworzeń 22,5 mln, mogło przynieść prawie 120 tys. zł. Taco Hemingway jest też artystą z największą liczbą odtworzeń w 2020 r. Utwory z jego udziałem zagrano ponad 900 mln razy, ale biorą też w nich udział inni wykonawcy, wiec wpływy liczone są od 655 mln. To mogło dać wypłatę ponad 3,4 mln zł.

Piosenki Quebonafide zagrane niemal 400 mln razy mogły przynieść wpływy ponad 2 mln zł, zaś Dawida Podsiadło – ok 1,6 mln zł. Trzeba pamiętać, że wypłaty są dzielone przez wiele podmiotów i opodatkowane, zaś katalogów składających się na wielomilionowe odtworzenia mało.

Poproszone o komentarz Spotify odsyła do oficjalnych danych biura prasowego. To zestawienia bez liczb.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA