fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Muzyka

„Arctic Riff”. Płomień zamiast chłodu

Saksofonista i kompozytor Joe Lovano, ur. w Cleveland w 1952 r.
Jimmy Katz/EMC Records
Ta płyta potwierdza umiejętności polskich jazzmanów, którzy dorównują klasą amerykańskiemu mistrzowi.

Wspólny album „Arctic Riff” tria pianisty Marcina Wasilewskiego i saksofonisty Joego Lovana wydała prestiżowa, niezależna oficyna ECM Records, a nagrań dokonano w dwa dni sierpnia 2019 r. Sielska atmosfera studia La Buissonne w Prowansji, w pobliżu Awinionu, udzieliła się muzykom: grają swobodnie, bez presji, z nutą nostalgii.

Marcin Wasilewski, kontrabasista Sławomir Kurkiewicz i perkusista Michał Miśkiewicz tworzą trio od 1993 r. W 2001 r. wystąpili u boku Tomasza Stańki na pierwszej płycie jego polskiego kwartetu wydanej przez ECM „Soul of Things”.

Następnie ukazały się dwa kolejne ich wspólne albumy. Od 2004 r. tworzą własne portfolio w katalogu tej znaczącej na światowym rynku wytwórni, nagrali cztery albumy w trio oraz jeden ze szwedzkim saksofonistą Joakimem Milderem.

Jesienią 2016 r. trio Marcina Wasilewskiego wystąpiło w Warszawie z udziałem legendarnego saksofonisty Charlesa Lloyda. Wydawało się, że ich znakomity koncert jest zapowiedzią kolejnego albumu.

Udana kooperatywa

Lloyd zaczął jednak nagrywać dla Blue Note Records i szef ECM Manfred Eicher zdecydował, że na kolejnej płycie partnerem Polaków będzie inny wielki amerykański saksofonista – Joe Lovano. Eicher ma dobrą rękę do tworzenia takich kooperatyw.

Joe Lovano wydał w ECM kilka świetnych albumów, ostatni – „Roma” – z włoskim trębaczem Enrikiem Ravą zyskał entuzjastyczne oceny krytyków. Jego spotkanie z polskim triem przyniosło jeszcze ciekawszy rezultat.

Cztery utwory napisał Marcin Wasilewski, cztery są efektem grupowej improwizacji, jeden skomponował Joe Lovano. Jest też, w dwóch wersjach, kompozycja Carli Bley „Vashkar”. Amerykanin dwukrotnie nagrywał z tą wybitną pianistką i kompozytorką, tu szczególnie w drugiej wersji „Vashkar” zaprezentował kunszt improwizacji, dając polskim partnerom okazję do stworzenia tła nie mniej intrygującego niż popis solisty.

Grupowa improwizacja

Wnikliwy słuchacz zauważy szczególną konstrukcję utworów będących rezultatem improwizacji kwartetu. To demokratyczne muzykowanie, w którym każdy ma coś ciekawego do zagrania, a pozostali rozwijają myśl solisty. Tak dzieje się choćby w „Cadenzy”, lecz najważniejszy jest finał grupowej improwizacji, która nosi cechy free jazzu. Z pozornie porozrzucanych dźwięków wyłania się bowiem urokliwy, wpadający w ucho temat.

Takich chwil miłośnicy jazzu szukają na płytach. Na „Arctic Riff” są cztery improwizowane utwory i bynajmniej nie wieje od nich arktycznym chłodem, lecz wręcz płomiennym zaangażowaniem.

Album jest nasycony rytmem, ale ma momenty zadumy, kiedy Wasilewski zawiesza w powietrzu leniwie płynące akordy, pozwala im wybrzmieć, a Lovano celnie dobiera frazy, dbając o brzmienie i harmonię. To muzyka do odkrywania ukrytego w niej piękna. Polsko-amerykańska kompania oferuje nam płytę o wysokiej wartości artystycznej.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA