fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Motobiznes

Optymizm z Niemiec

Fotorzepa, Grzegorz Hawalej
Polski przemysł samochodowy liczy na zapowiadane ożywienie w Niemczech. Zamówienia dla polskich poddostawców niemieckich fabryk zaczęły rosnąć.

O dwie trzecie wzrosła w Polsce w czerwcu sprzedaż nowych samochodów w porównaniu z majem. Jak podał Instytut Samar, w ub. miesiącu zarejestrowano 40,9 tys. aut osobowych i lekkich dostawczych. I choć w ujęciu r./r. to jeszcze spadek o prawie jedną piątą, polska branża motoryzacyjna zaczyna odbijać się od dna. Zwłaszcza że pracują już praktycznie wszystkie zakłady produkcyjne sektora, a zamówienia z zagranicy, decydujące o jego kondycji ekonomicznej, stopniowo zaczynają rosnąć.

Szansa z Niemiec

Powiew optymizmu przynoszą zwłaszcza najnowsze dane z Niemiec. To największy odbiorca polskiego eksportu motoryzacyjnego z ponad 30-proc. udziałem. Jak poinformował we wtorek instytut Ifo z Monachium, cały niemiecki przemysł spodziewa się wzrostu produkcji w ciągu najbliższych trzech miesięcy. W tym przemysł motoryzacyjny, którego indeks wzrósł w czerwcu do 50 pkt z 24 pkt w maju.

Niemcy, na których polskie firmy teraz szczególnie liczą, mają jednak dużo do nadrabiania: w pierwszym półroczu 2020 r. rejestracje nowych samochodów osobowych stopniały o 34,5 proc., do 1,21 mln. Skurczyła się także produkcja. Jak podało niemieckie Stowarzyszenie Przemysłu Motoryzacyjnego VDA, w czerwcu z niemieckich fabryk wyjechało niespełna 301 tys. samochodów osobowych, o 20 proc. mniej niż rok wcześniej. Od stycznia wyprodukowano 1,49 mln sztuk, a wg. firmy analitycznej AutomotiveSuppliers.pl spadki produkcji są najniższe od 45 lat. – Znacznie niższa produkcja ma poważne konsekwencje nie tylko dla producentów pojazdów, ale zwłaszcza dla wielu dostawców – mówi Hildegard Müller, prezes VDA, cytowany przez AutomotiveSuppliers.pl.

Mimo to sytuacja polskich kooperantów niemieckich fabryk na razie poprawia się, bo eksport z Polski ożywa. – Od trzech tygodni mamy mocny trend wzrostowy. Jest lepiej, niż się spodziewaliśmy – przyznaje Paweł Gos, prezes firmy Exact Systems, kontrolującej jakość w zakładach motoryzacyjnych. To efekt wznowienia produkcji w fabrykach samochodów w Polsce i za granicą. W rezultacie zaczęły rosnąć zamówienia dla producentów części i komponentów, a niektóre firmy znowu sięgają po zewnętrznych usługodawców.

Ale przyszłość pozostaje niepewna. – Plany producentów może pokrzyżować rozwój pandemii, który stoi pod znakiem zapytania. Druga fala zachorowań może spowodować kolejny lockdown – ostrzega Jacek Grzybowski, ekspert ds. rynku motoryzacyjnego w DNB Bank Polska.

Rynek się zmieni

Według prognoz VDA globalny rynek nowych samochodów osobowych zmaleje w 2020 r. o 17 proc., do 65,9 mln z 79,5 mln w 2019 r. Przy czym spadek w Europie ma być większy: stowarzyszenie europejskich producentów pojazdów ACEA poinformowało, że spodziewa się w 2020 r. spadku rejestracji o 25 proc. w porównaniu z 2019 r. Oznacza to, że sprzedaż aut w UE skurczy się do ok. 9,6 mln z 12,8 mln rok wcześniej. Tegoroczna sprzedaż będzie więc najniższa od 2013 r., kiedy przemysł motoryzacyjny odnotował sześć lat spadków wskutek kryzysu 2008–2009. – Pod względem zmiany procentowej obecna perspektywa stanowi najostrzejszy spadek w historii europejskiej motoryzacji – komentuje ACEA.

Eksperci prognozują, że będący efektem epidemii dystans społeczny może trwale zmienić myślenie zarówno konsumentów, jak i producentów. – Większość produktów można zamówić online, pojawi się więc pytanie, dlaczego nie kupić w taki sposób samochodu – mówi Grzybowski. Możliwa jest także zmiana systemu wartości konsumentów. – Pandemia może ograniczyć konsumpcjonizm części społeczeństwa. Polacy mogą zrezygnować z zakupu nowego samochodu na rzecz współposiadania lub pożyczania krótkoterminowego – uważają eksperci DNB.

Według firmy doradczej KPMG koronawirus może przyspieszyć koniec tradycyjnego rynku motoryzacyjnego. Najważniejszymi trendami wskazującymi kierunki rozwoju rynku motoryzacyjnego są obecnie pojazdy o zelektryfikowanym napędzie. Ale nie będzie jednego globalnego kierunku strategicznego dla wszystkich. – Przedsiębiorstwa będą musiały opracować niezależne strategie regionalne, z ofertą produktów dostosowaną do oczekiwań na różnych rynkach – uważa Mirosław Michna, partner i szef zespołu doradców dla branży motoryzacyjnej w KPMG w Polsce. Według opublikowanego w ub. tygodniu raportu KPMG International „Global Automotive Executive Survey 2020" za dziesięć lat nie będzie jednej dominującej na świecie formy napędu, a silniki spalinowe nie będą już monopolizować rynku.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA