fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Mieszkaniowe

Ekologia obniża rachunki

Panele na dachu bloku przestają już być rzadkością
AdobeStock
Panele słoneczne oraz zbieranie deszczówki stają się coraz bardziej popularne.
Koszty utrzymania nieruchomości szybują. Wspólnoty i spółdzielnie mieszkaniowe szukają więc możliwości ich obniżenia. Sposobem na niższe rachunki może być montaż paneli fotowoltaicznych, zbieranie deszczówki czy zainstalowanie gniazdek do ładowania aut elektrycznych.

Panele na dachu

– Niestety, będziemy płacili coraz wyższe czynsze. Wszystko drożeje: koszty pracy, utrzymania budynków w czystości, prąd, wywóz śmieci oraz ogólnie rozumiane usługi komunalne. Wzrasta też wynagrodzenie minimalne, które w końcu przełoży się na konieczność rezygnacji z ochrony całodobowej na rzecz monitoringów ze wsparciem zdalnej interwencji patrolu firmy ochroniarskiej – wylicza Mariusz Łubiński, prezes firmy Admus, zajmującej się zarządzaniem nieruchomościami.
Według niego rosnące koszty utrzymania nieruchomości powodują ciągłe poszukiwanie oszczędności tam, gdzie jest to możliwe.
– Zakładanie baterii słonecznych i instalacji prądotwórczych w coraz większym stopniu podlega refinansowaniu z dopłat Unii Europejskiej, coraz więcej wspólnot mieszkaniowych decyduje się podjąć to wyzwanie. W wielu zarządzanych przez nas inwestycjach jesteśmy w trakcie realizacji tego typu inwestycji. Przy przyjętych przez nas kryteriach ich montaż zwróci się w 7–10 lat. Jeśli weźmiemy pod uwagę dopłaty unijne – może to być nawet 5-letnia stopa zwrotu. Później instalacja będzie zarabiać sama na siebie i zapewniać dodatkowe zasilanie w budynkach oraz częściach wspólnych – zachwala Mariusz Łubiński.
Zbigniew Gamdzyk, prezes spółki Condominium, zarządzającej wspólnotami, rok temu namówił jedną z nich na panele słoneczne.
– Zamontowaliśmy je na budynku przy ul. Dickensa 15 w Warszawie. Zajęły 40 proc. powierzchni dachu, a koszt ich instalacji wyniósł 70 tys. zł. Od momentu ich zainstalowania opłaty za energię zużywaną w częściach wspólnych budynku spadły o 50 proc. To dużo i przekłada się również na wysokość zaliczek, jakie płacą właściciele. Myślę, że za 9–10 lat koszt zainstalowania paneli się zwróci – mówi Zbigniew Gamdzyk.
– Na instalacje paneli namówiliśmy kolejne cztery wspólnoty. Przekonać właścicieli jest mi o wiele łatwiej, odkąd panele znajdują się na budynku przy Dickensa. Ponadto w jednym z budynków oprócz fotowoltaiki planujemy zamontować pompę ciepła na strychu zaadaptowanym na mieszkania – wyjaśnia Zbigniew Gamdzyk.
Spółdzielnie mieszkaniowe są bardziej sceptyczne. Ich zdaniem dotacje są zbyt niskie.
– W naszym wypadku nie opłaca się niczego montować. Za duży to kosztuje. Musielibyśmy dostać wysokie dotacje pokrywające co najmniej połowę kosztów. Z tego, co wiem, to na wysokie dopłaty można liczyć na Dolnym Śląsku i tam spółdzielnie zakładały panele – twierdzi Szymon Rosiak, prezes Legionowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej.
Dotacje na panele przyznają głównie samorządy. Z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej można na nie liczyć przy okazji termomodernizacji budynku. Uruchomiono też pilotaż w Poznaniu.
Przykładowo Warszawa w 2019 r. przyznała 1364 dotacje na montaż lokalnych źródeł energii odnawialnej na łączną kwotę ponad 14,6 mln zł. Mieszkańcy wykonali 1295 instalacji fotowoltaicznych, 11 instalacji kolektorów słonecznych oraz 58 instalacji pomp ciepła.
– Wnioski na przyszłoroczne inwestycje przyjmujemy do 31 marca 2021 r. Mieszkańcy mogą obliczyć szacowaną kwotę miejskiego wsparcia za pomocą kalkulatora dotacji – mówi Karolina Gałecka z warszawskiego ratusza.
We Wrocławiu dzięki panelom można płacić niższy podatek od nieruchomości.
– By uzyskać zwolnienie, należy ponieść nakłady na niskoemisyjne źródła energii w wysokości co najmniej 15 tys. złotych netto i złożyć wniosek do końca roku, w którym niskoemisyjne źródło energii zostało podłączone. Miesięcznie miasto otrzymuje kilkadziesiąt wniosków w sprawie zwolnienia – mówi Marcin Obłoza z Urzędu Miasta we Wrocławiu.

Złap deszcz

Coraz więcej wspólnot i spółdzielni gromadzi też deszczówkę. I w tym wypadku mogą liczyć na wsparcie samorządu. Tak jest m.in. w Warszawie, Wrocławiu czy Łodzi.
– Mikroretencja wody czy instalacja specjalnych zbiorników do zbierania deszczówki to nowy trend. Tzw. szara woda może nie tylko zasilić podlewanie ogródków, trawników, klombów i innych nasadzeń, ale również służyć np. do zasilenia spłuczek w pionach WC. Mamy kilka inwestycji na terenie Warszawy, które właśnie w ten sposób wykorzystują retencję wody deszczowej – tłumaczy Mariusz Łubiński.
W Łodzi realizowany jest pilotaż, z którego mogą skorzystać osoby fizyczne. W tym roku zaplanowano na ten cel kwotę 196 tys. zł. Nabór wniosków do programu trwa do 16 października. Po pozytywnej weryfikacji wnioskodawcy będą mogli liczyć na 80 proc. dofinansowania, jednakże nie więcej niż 10 tys. zł.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA