Reklama

Nowe lotnisko pod Berlinem to nie jest konkurencja dla CPK

Port lotniczy na peryferiach stolicy Niemiec zastąpi dwa inne obsługujące dotąd to miasto: Tegel i Schoenefeld. W pewnym stopniu będzie też rywalem dla lotnisk w zachodniej Polsce.

Aktualizacja: 13.10.2020 06:21 Publikacja: 12.10.2020 21:00

Budowa portu trwała 14 lat, o dziewięć lat dłużej, niż planowano. Koszt został „przestrzelony” o ok.

Budowa portu trwała 14 lat, o dziewięć lat dłużej, niż planowano. Koszt został „przestrzelony” o ok. 2 mld euro i wyniósł 7,3 mld euro.

Foto: AFP, Tobias Schwarz

Za nieco ponad dwa tygodnie pierwsze samoloty wylądują na berlińskim lotnisku Berlin Brandenburg. – Wszystko jest już gotowe i sprawdzone – zapewnia Luetke Daldrup, prezes Flughafen Berlin Brandenburg (FBB).

Lotnisko było budowane jako port przesiadkowy dla linii Air Berlin, która zbankrutowała 27 października 2017 roku, bo... nie było chętnych do przesiadek w Berlinie. Nowy port lotniczy zastąpi dwa lotniska obsługujące stolicę Niemiec – Tegel i Schoenefeld, które w 2019 r. łącznie zarejestrowały 35 mln pasażerów. Przepustowość FBB to 40 mln pasażerów. Przed pandemią sądzono, że możliwości rozwoju są zbyt małe i że od początku FBB został źle zaplanowany. W tej chwili o ciasnocie na lotniskach nikt już nie mówi. Zresztą i prezes Luetke Daldrup sam nie ukrywa, że pandemia Covid-19 skłoniła zarząd portu do wyłączenia przez przynajmniej pół roku jednego z trzech terminali, co pozwoli zaoszczędzić pół miliona euro. Terminal 2 ma być udostępniony dopiero w sezonie wiosenno-letnim 2021.

Liczy się oferta

Czy spore i dość nowoczesne lotnisko będzie zagrożeniem dla polskich portów, zwłaszcza tych położonych blisko naszej zachodniej granicy? A w dalszej przyszłości również dla CPK w Baranowie? Eksperci są zgodni: pasażerowie w wyborze lotniska kierują się przede wszystkim atrakcyjnością ofert. – Dla Szczecina i Poznania to oczywiście będzie problem. Nie jest to równoznaczne z zagrożeniem upadkiem tych lotnisk, ale będą one musiały bardziej postarać się o klienta, aby nie odpływał do Berlina, gdzie nastąpi znacząca poprawa jakościowa obsługi ruchu. Już przecież przed pandemią widać było na berlińskich lotniskach polskie rejestracje samochodów z województw położonych blisko granicy. A zarządzający nim zapraszali niejednokrotnie Polaków, którzy zapewne będą chcieli skorzystać z ciekawej oferty lotów czarterowych. To może kusić – uważa Adrian Furgalski, prezes zespołu doradców gospodarczych TOR.

Podobnego zdania jest Sebastian Gościniarek z BBSG, związany z branżą lotniczą od ponad dziesięciu lat. – Z pewnością Berlin Brandenburg będzie konkurentem dla polskich lotnisk położonych na zachodzie kraju: Szczecina, Poznania oraz Wrocławia. Tyle że przecież nie pojawi się tam nic nowego, rewolucji nie będzie, szczególnie w porównaniu z wcześniej działającymi portami w Berlinie. Natomiast będzie ono jeszcze dalej położone na południe od Berlina. To oznacza, że np. ze Szczecina czy regionu zachodniopomorskiego trzeba będzie dojeżdżać o godzinę dłużej, niż było to w przypadku np. Tegel – mówi. – Czyli będzie to po prostu nowoczesny sprawny port, a jego konkurencyjność w porównaniu z naszymi lotniskami będzie zależała wyłącznie od oferowanej siatki połączeń. A jaka ta siatka będzie, to ze względu na obecną sytuację pandemii Covid-19, trudno przewidywać – dodaje. W drugiej kolejności liczy się, na ile „fajne" jest lotnisko. – Dlaczego wiele osób tak chętnie lata Emirates przez Dubaj? Bo Dubaj sam w sobie jest atrakcyjny. Natomiast czy nowy port berliński będzie tak atrakcyjny, żeby go wybierać z tego właśnie powodu? Nie sądzę, aby różnica jakościowa była aż tak znacząca – uważa Sebastian Gościniarek.

Wyłącznie regionalne

Zdaniem ekspertów jeszcze mniejszym zagrożeniem FBB będzie dla Lotniska Solidarność, które ma funkcjonować w ramach planowanego Centralnego Portu Komunikacyjnego. W swoich założeniach centralne polskie lotnisko ma być centrum przesiadkowym dla całego naszego regionu. – Lufthansa nieustannie powtarza, że Berlin Brandenburg nie będzie jej kolejnym portem przesiadkowym. Nie spotkałem się z jakąkolwiek wypowiedzią, żeby miało się to wydarzyć – podkreśla Adrian Furgalski. – To zupełnie inny rodzaj ruchu – dodaje.

Reklama
Reklama

– Przecież mają już centra przesiadkowe we Frankfurcie, Monachium, Zurychu i Wiedniu. W tej sytuacji otwieranie kolejnego byłoby bezsensowne. Czyli Berlin stanie się wyłącznie dużym lotniskiem regionalnym. I niczym więcej, bo jest to inna liga – wtóruje mu Sebastian Gościniarek.

Transport
Droższe bilety i mniej lotów. Eksperci ostrzegają przed zmianami w branży
Transport
UE szykuje nokaut dla floty cieni Putina. Nadchodzi pełna blokada morskich szlaków
Transport
Szeremietiewo wchłonie Domodiedowo. Transakcja za pół ceny
Transport
PKP Intercity podsumowało 2025 rok. Padły rekordy, historyczna umowa
Transport
Rosjanie pozazdrościli Embraerowi. Też mają umowę z Indiami
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama