fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Lotnictwo

Sądne dni w Ryanairze. Piloci zapowiadają strajki

Bloomberg
Fala strajków jest nie do uniknięcia. Wprawdzie sąd zablokował protest pilotów irlandzkich, ale w Wielkiej Brytanii wymiar sprawiedliwości uznał, że pracownicy linii mają prawo strajkować. Protestują już Portugalczycy, a Hiszpanie rozpoczną swój strajk we wrześniu.

Powtarza się sytuacja z ubiegłego roku, ale dzisiaj Ryanair jest w dużo trudniejszej sytuacji, bo uwikłał się w wojnę cenową w Niemczech i Austrii, ma kłopoty z restrukturyzacją Laudamotion i dotknął go kryzys MAXów, których już w tej chwili powinien mieć 30, a wiosną 2020 roku 58. Tymczasem w najlepszym wypadku w pierwszym kwartale odbierze nie więcej niż 30 maszyn. Linia już zapowiedziała, że na zimę zamknie niektóre bazy i zwolni 900 osób z personelu latającego.

Czytaj także: Irlandzki sąd blokuje strajk w Ryanairze

Ryanair wysyła niejednoznaczne sygnały. Przekonuje, że strajk w Wielkiej Brytanii będzie miał minimalny wpływ, a być może nie będzie miał żadnego, na zaplanowane loty. Tymczasem w sądzie przedstawiał jego skutki jako „katastrofalne". W Portugalii pierwszego dnia protestu udało się utrzymać rozkład, ale nie wiadomo jak będzie dalej. Najtrudniej jednak będzie w Wielkiej Brytanii, ponieważ najbliższy weekend jest wydłużony o poniedziałek i oczekuje się, że z tego kraju będzie chciało wylecieć ćwierć miliona pasażerów.

W Wielkiej Brytanii Ryanair usiłował zablokować protest używając najróżniejszych argumentów technicznych i prawnych, ale sędziowie uznali, że protest pilotów jest uzasadniony. A dosłownie w ostatniej chwili przed rozprawą związek zawodowy brytyjskich pilotów BALPA zaproponował „rozmowy ostatniej szansy". Ryanair odrzucił tę ofertę i strajk rozpoczął się o północy z 21 na 22 sierpnia. Rano jednak loty z głównego londyńskiego portu Ryanaira, Stansted, odbywały się zgodnie z rozkładem, a niewielkimi opóźnieniami w przylotach – wynika z informacji Flightradar24.

Ryanair zapewnia, że tak będzie cały dzień, ponieważ tylko 30 procent brytyjskich pilotów przyłączyło się do protestu, a „zdecydowana większość" postanowiła pracować normalnie. „Nie oczekujemy większych zakłóceń we czwartek, ale niestety nie możemy wykluczyć niewielkich opóźnień lub zmian w rozkładzie" - informował we czwartek Ryanair.

I rzeczywiście opóźnienia pojawiły się w rejsach odlatujących z Edynburga do Modlina i Wrocławia. Przedstawiciele przewoźnika nie ukrywali satysfakcji z wyroku sądu w Irlandii, który uznał strajk za nielegalny. Tymczasem przedstawiciele związku zawodowego Forsa zapowiedzieli, że się nie poddają i zamierzają, po konsultacjach z prawnikami, podjąć kolejne kroki, żeby zmienić swoje kontrakty.

Na razie strajk załóg portugalskich, które protestują od środy 21 sierpnia ma niewielki wpływ na rozkład Ryanaira, chociaż w Faro i Porto we czwartek zaczęły pojawiać się opóźnienia. Także i tutaj przewoźnik nie obawia się większych kłopotów, ale strajk ma potrwać pięć dni i w momencie, kiedy nałoży się z protestem Brytyjczyków, kłopoty mogą być większe. Także i tutaj Ryanair wzywa pracowników do powrotu do negocjacji.

Największe kłopoty czekają Irlandczyków w Hiszpanii, gdzie strajki zaplanowane są na 1-2, 6-8, 13, 15, 20, 22, 27 i 29 września. W tym przypadku chodzi o drastyczne zmniejszenie zatrudnienia i zamknięcie w sezonie zimowym baz w Gironie, na Gran Canarii oraz Teneryfie.

Na razie Ryanair sprzedaje bilety na rejsy z i do Wielkiej Brytanii i do i z Portugalii tak, jakby strajku miało nie być. BALPA planuje także kolejne strajki, na początku września.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA