fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Lotnictwo

Linie zarabiają nie tylko na biletach. Reklamodawcy kuszą LOT

Grześki na kadłubie maszyny LOT. Wkrótce będzie kolejny tak pomalowany samolot, potem śliwka nałęczowska
materiały prasowe
Od lipca we flocie LOT lata embraer z reklamą Grześków. A na pokładach samolotów pasażerowie dostają wafelki produkcji kaliskiego Coliana. Dla przewoźnika to poważna decyzja biznesowa.

LOT nie ujawnia wartości kontraktu z Colianem, w ramach którego wkrótce jeszcze jeden embraer ma być pomalowany w wafelki, a trzeci w śliwkę nałęczowską (którą również produkuje Colian). Wiadomo jednak, że taka polityka jest popularna wśród przewoźników.

Linie lotnicze zarabiają bowiem nie tylko na przewozie pasażerów i towarów. Ważna część ich przychodów to tzw. przychody dodatkowe, czyli np. opłaty za bagaż, wpływy ze sprzedaży na pokładzie czy właśnie reklamy.

Masło z kocią mordką

W 2018 r. na świecie przewoźnicy mieli z tego tytułu wpływy w wysokości 92,9 mld dol., czyli ponad 10 proc. przychodów ogółem. W Europie przewoźnicy tradycyjni, tacy jak Lufthansa, Swiss, czy LOT, zebrały z różnych dodatkowych źródeł 25,6 mld dol.

Nieźle radzą sobie przewoźnicy niskokosztowi, zwłaszcza brytyjski easyJet, niemiecki Eurowings, norweski Norwegian i węgierski Wizz Air. Średnia zeszłoroczna na pasażera z tytułu opłat dodatkowych wyniosła 21 dol. I będzie rosła w sytuacji, kiedy ostra konkurencja nie pozwala na podnoszenie cen biletów. Ryanair ma wkrótce oferować bilety po złotówce. Tyle że trzeba będzie dodatkowo zapłacić nawet za najmniejszy bagaż (torebkę, laptop) wnoszony na pokład.

– LOT nie podaje informacji o wpływach dodatkowych w swoich wynikach finansowych. Ale w przypadku tej linii szacuję je na 5–6 proc. przychodów – mówi Jay Soerensen, prezes Ideaworks Company, firmy zajmującej się obliczaniem przychodów linii lotniczych na świecie. To znaczy, że zeszłoroczne przychody LOT z tego tytułu mogły wynieść ok 300 mln zł przy założeniu, że przychody linii wyniosły 6,1 mld zł (przed audytem).

Reklamy na kadłubach samolotów malowały już m.in. czarterowa linia TUI Fly (żelki Haribo), Swiss (żółty ser), japońska ANA (pokemony i „Star Wars") czy amerykański Southwest (reklama „Sports Illustrated"). Tajwańska linia Eva Air nie tylko pomalowała kadłub samolotów w Hello Kitty, czyli wizerunek najsłynniejszej kotki świata, ale jeszcze miała zagłówki kotki czy poduszki w koci deseń. Nawet masło czosnkowe na steku podawanym w klasie biznes miało wyciśniętą kocią mordkę.

Dama na ogonie

Dla LOT malowanie w Grześki nie jest pierwszą tego typu akcją. W 2009 r. w ramach współpracy z woj. małopolskim „Dama z gronostajem" pojawiła się na ogonie embraera 170. Potem promowano woj. lubuskie, podkarpackie czy kujawsko-pomorskie, a pod hasłem „Move your imagination" współpracę z Polską Organizacją Turystyczną. W 2014 r. na kadłubie maszyn LOT pojawiła się reklama musicalu „Mamma Mia!", a pasażerów witała na pokładach muzyka Abby.

Największe przychody dodatkowe linie kasują jednak za opłaty bagażowe, stanowiące średnio ok. 60 proc. całych wpływów. 12 proc. to opłaty za wybór miejsca w samolocie, 9 proc. za sprzedaż pokładową jedzenia i napojów oraz artykułów wolnocłowych. W tym ostatnim przypadku mamy do czynienia z tendencją schodzącą. Skandynawskie linie SAS jako pierwsze zrezygnowały z oferty pokładowej ze względu na poszukiwanie sposobów ograniczenia wagi samolotu, a w konsekwencji spalania paliwa. Także LOT nie ma już sprzedaży pokładowej na rejsach krótkiego i średniego zasięgu. – Ograniczenie sprzedaży wpływa na lepsze zagospodarowanie przestrzeni w samolocie i przyczynia się do obniżenia poziomu spalania paliwa, co przekłada się na to, że jesteśmy bardziej ekologiczni – mówi Aleksandra Dąbkowska z biura prasowego LOT.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA