Boeing odmówił komentarza na ten temat. Ale o możliwych dobrowolnych zwolnieniach w ostatnim tygodniu mówił już prezes koncernu, David Calhoun. Powiedział wtedy, że pandemia Covid-19 będzie miała długotrwałe skutki dla całej branży lotniczej. Dwa tygodnie wcześniej Boeing, który wcześniej gorączkowo poszukiwał mechaników, poinformował o wstrzymaniu jakichkolwiek przyjęć nowych pracowników.

Według „WSJ" liczba zatrudnionych miałaby się zmniejszyć przede wszystkim dzięki wcześniejszym emeryturom i dobrowolnym odejściom z pracy rezygnacji z pracy. Wiadomo też, że największe cięcia w liczbie zatrudnionych nastąpią w części cywilnej, która od ponad roku boryka się z kłopotami po katastrofach Boeingów 737 MAX. W tej chwili doszła jeszcze zapaść w całej branży lotniczej, a przewoźnicy rezygnują z niepotwierdzonych zamówień i przesuwają terminy dostaw.

Czytaj także: Wirus wstrzymuje montaż samolotów Boeinga

Boeing nadal też ma kłopoty z naprawieniem oprogramowania w MAX-ach, ostatnio okazało się, że przed certyfikacją przez Amerykańską Agencję Lotnicza (FAA) musi dokonać kolejnych korekt. W tej chwili certyfikacja MAX-a jest planowana na przełom czerwca i lipca.

Boeing z powodu kryzysu i własnych problemów wstrzymał już produkcję w swoich fabrykach wokół Seattle oraz w zakładach produkujących B787 w Południowej Karolinie.

17 marca Boeing wystąpił do rządu USA o pomoc publiczną i w ramach szerokiego pakietu gospodarczego mógł skorzystać z 60 mld dolarów, przede wszystkim po to, by uchronić miejsca pracy. Ta pomoc jednak miałaby oznaczać przejęcie części udziałów w koncernie. Na to nie chce zgodzić się David Calhoun, stąd najprawdopodobniej decyzja o ograniczeniu zatrudnienia.