fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Lotnictwo

Złe wiadomości dla Boeinga. MAX wróci dopiero w 2020 roku

Bloomberg
Boeing 737 pozostanie uziemiony do pierwszych miesięcy 2020 roku — podał „Wall Street Journal”, powołując się na dobrze poinformowane źródła w Federal Aviation Agency (FAA) i związkach pilotów amerykańskich.

„WSJ” dodaje, że sytuacja cały czas jest „płynna” i także ta data może ulec przesunięciu. Wcześniej podawano optymistycznie, że będzie to koniec kwietnia, potem czerwiec, sierpień i ostatecznie „koniec trzeciego kwartału”.

Czyli w tej chwili przynajmniej cztery miesiące, jeśli nie o pół roku później, niż sam Boeing obiecywał liniom lotniczym. Potem jeszcze przewoźnicy będą potrzebowali przynajmniej kilku tygodni na włączenie maszyn do floty, szkolenia pilotów, naprawy pękających skrzydeł itp. To znaczyłoby, że samoloty mają szansę wrócić do eksploatacji pod koniec „sezonowego dołka” przypadającego na okres od początku listopada do końca marca.

Czytaj także:  Kryzys w Boeingu. Odchodzi szef programu MAX 

W ostatnią niedzielę, American Airlines poinformowały, że swój tymczasowy rozkład, z którego wyłączone są niektóre rejsy wykonywane dotychczas MAXami, utrzymuje do 2 listopada, ponieważ nie ma wystarczających informacji o stanie prac nad przywróceniem maszyn tego typu. Podobny termin podała druga linia z USA, United.

Boeing 737 MAX został uziemiony w Chinach 10 marca, w Europie 12 marca, a w USA dzień później po dwóch katastrofach — Lion Air 29 października 2018 i Ethiopian Airlines 10 marca. W obydwóch łącznie zginęło 346 pasażerów i członków załogi. Nie ma jeszcze oficjalnych raportów dotyczących przyczyn tych katastrof, ale wszystko wskazuje, że był to błąd źle zaprogramowanego autopilota, który uporczywie obniżał nos maszyny wkrótce po starcie. Szybko okazało się jednak, że nie jest to jedyny błąd, jaki popełnił producent. 26 czerwca FAA ujawniła, że autopilot popełnia także inne błędy. W tej sytuacji nowe oprogramowanie będzie musiało zostać gruntowanie zmienione, zanim regulatorzy ruchu lotniczego będą mogli rozpocząć ponowny proces certyfikacji. Przy tym będzie on również trwał dłużej, niż wcześniej zakładano, bo powracający MAX ma być certyfikowany jako maszyna całkowicie nowa, a nie powracająca po małej modyfikacji. I nadal nie wiadomo, kiedy Boeing będzie ostatecznie gotowy do przekazania MAXów regulatorom. „ Boeing nie przedstawi 737 MAX do certyfikacji przez FAA, dopóki nie będziemy całkowicie przekonani, że MAX może bezpiecznie wrócić do eksploatacji” — napisał Boeing w oświadczeniu pod koniec czerwca.

Powrót MAXów dodatkowo komplikuje odejście szefa produkcji tych maszyn Erica Lindbalda, który opuścił właśnie firmę po przepracowaniu w niej 37 lat.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA