fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Lekarze i pielęgniarki

W co trzecim szpitalu mniej pieniędzy na leczenie

Fotolia.com
Od 25 do 30 proc. placówek nie wykonało ryczałtu, to oznacza dla nich mniej pieniędzy i dłuższe kolejki.

Pierwszy okres rozliczeniowy działalności sieci szpitali, a zarazem ostatni kwartał 2017 r., to nie tylko test nowego, ryczałtowego systemu finansowania służby zdrowia, ale przede wszystkim podstawa wyliczenia ryczałtu na kolejny okres. Zgodnie ze skomplikowanym algorytmem jego obliczania, tylko placówki, które wykorzystały od 98 do 100 proc. środków, mają szansę na taką samą pulę pieniędzy. Wykonanie mniejszej lub większej liczby świadczeń sprawia, że szpital traci.

Według informacji „Rzeczpospolitej" ryczałtu w sposób optymalny nie wykonało od 25 do 30 proc. Dokładne dane znane będą na przełomie marca i kwietnia, kiedy Narodowy Fundusz Zdrowia zakończy rozliczenie ostatniego kwartału 2017 r.

Różne powody

– Kłopoty mają głównie szpitale wojewódzkie i powiatowe, szczególnie na Mazowszu, Śląsku i Podlasiu – mówi Marek Wójcik, ekspert Związku Miast Polskich.

Ale podobne sygnały dochodzą także z Podkarpacia i Dolnego Śląska. Dla chorych oznacza to jedno – trudniejszy dostęp do leczenia.

Skąd takie problemy z wykonaniem ryczałtu, który był ustalany na podstawie świadczeń wykonanych i sprawozdanych w 2015 r. z cennika z 2017 r.? Zdaniem ekspertów główną przyczyną jest dysproporcja środków przyznanych placówkom. Najmniejsze szpitale powiatowe, a więc najbardziej podstawowe, składające się z oddziałów internistycznego, chirurgicznego czy ginekologiczno-położniczego, dostały zbyt dużo w stosunku do potrzeb, a wojewódzkie i wysokospecjalistyczne – zbyt mało.

Marek Wójcik uważa, że w przypadku mniejszych szpitali powiatowych zadziałało też prawo rynku – na zabiegi pacjenci woleli zgłaszać się do większych, renomowanych szpitali wojewódzkich czy specjalistycznych.

– Nie bez znaczenia były problemy z obsadą lekarską. W wielu mniejszych placówkach ryczałtu po prostu nie miał kto wyrobić. Tam odejście jednego lekarza oznaczało zawieszenia działalności oddziału – tłumaczy Marek Wójcik.

Prezes Polskiej Federacji Szpitali prof. Jarosław F. Fedorowski dodaje, że niedobory kadrowe mają też związek z akcją wypowiadania klauzuli opt-out i będą się jeszcze pogłębiać. Tym bardziej że zgodnie z porozumieniem, zawartym między rezydentami a ministrem zdrowia Łukaszem Szumowskim, od lipca 2018 r. z ryczałtu wypłacane będą też dodatki dla specjalistów, którzy zdecydują się na pracę tylko w jednym szpitalu (podstawa ich wynagrodzenia wzrośnie do 6750 zł brutto).

Za dziurę w świadczeniach odpowiada też „martwy okres" końca grudnia, gdy wykonuje się mniej zabiegów.

Planowanie to podstawa

– Jeżeli dyrektor szpitala nie planował wykonania świadczeń od początku października i nie uwzględnił dni wolnych pod koniec 2017 r., mogło mu się nie udać wykonać budżetu – mówi Piotr Pobrotyn, dyrektor Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu, który zmieścił się w 100,2 proc. – My planujemy je na bieżąco, w oparciu o instrument budżetowania i kontrolingu. Znamy wykonanie każdego tygodnia, a ponieważ szpital w 75 proc. działa w oparciu o świadczenia planowe, mamy duży bufor bezpieczeństwa – dodaje Piotr Pobrotyn, który po zeszłorocznej konsolidacji kieruje dziś największą, 1630-łóżkową, placówką w Polsce.

I chwali elastyczność ryczałtu, która pozwala na przesuwaniu świadczeń pomiędzy zakresami. Jeśli okazuje się, że w jakiejś dziedzinie, np. dermatologii, świadczeń wykonuje się mniej, można nadwyżkę przesunąć np. na chirurgię naczyniową, w której pacjentów jest więcej. To jednak wymaga sprawnego posługiwania się przynajmniej Excelem, nie mówiąc już o zaawansowanych programach komputerowych, na które stać większe jednostki.

Korekta kosztem pacjentów

Choć dziś szpitale, które wykonały tylko część ryczałtu, dostają z Narodowego Funduszu Zdrowia takie same stawki jak w ostatnim kwartale 2017 r., w kwietniu dostaną najprawdopodobniej faktury korygujące i będą musiały zwrócić nadwyżkę. A to oznacza, że wiosną zaczną zaciskać pasa. Głównie kosztem pacjentów.

Opinia

Marcin Pakulski, były prezes NFZ

Kłopoty z wykonaniem ryczałtu pokazują, że błędem było tworzenie jednolitych reguł finansowania dla różnych typów szpitali – wysokospecjalistycznych, monoprofilowych i powiatowych. Stosowana przez resort polityka doprowadziła do tego, że szpitalom powiatowym trudno wyrobić ryczałt. To pociąga za sobą obniżenie finansowania, a ono może doprowadzić do wygaszenia działalności. Jeżeli transza miesięczna przyszłych przychodów nie pozwoli nawet na zebranie pieniędzy na wynagrodzenia, nie mówiąc o innych wydatkach, szpital traci zdolność do udzielania świadczeń. To ogromne zagrożenie dla systemu, bo szpital zadłużony jest niebezpieczny dla pacjenta.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA