fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Lekarze i pielęgniarki

Ratownicy medyczni: kamery ochronią w karetkach:

Adobe Stock
Resort zdrowia pracuje nad przepisami uprawniającymi do rejestrowania akcji ratowniczych.

Rozwiązania umożliwiające rejestrację obrazu i dźwięku w sytuacji zagrażającej życiu i zdrowiu członków zespołu ratownictwa medycznego przewiduje projekt nowelizacji ustawy o Państwowym Ratownictwie Medycznym, który przygotowuje resort zdrowia. O możliwość rejestrowania akcji ratowniczych za pomocą kamer środowiska ratowników zaapelowały do ministerstwa kilka miesięcy temu po głośnym napadzie na ratownika w hotelu w Bydgoszczy. Amerykański operator filmowy Matthew L. miał rzucić się na niego z pięściami, a nawet straszyć nożem.

Czytaj także: Ratownicy medyczni będą jak funkcjonariusze publiczni

Zaostrzenie kar za napaść na ratowników zapowiedział minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro. Ratownicy uznali jednak, że powinni zyskać także prawo nagrywania szczególnie niebezpiecznych interwencji. Według niektórych szacunków tygodniowo w Polsce dochodzi nawet do dziesięciu napaści na ratowników. Choć to ledwie procent wszystkich wyjazdów, których w 2018 r. było ok. 3 mln, nadal wymagają zdecydowanych działań.

– Chodzi o sytuację zagrożenia życia, gdy wchodzimy do osób agresywnych. Rejestrowanie takich zdarzeń pozwoliłoby nam skuteczniej bronić się przed sądem, bo choć w trakcie wykonywania czynności zawodowych ratownikowi przysługuje ochrona należna funkcjonariuszowi publicznemu, w sądzie jest on traktowany jak zwykły obywatel, a napastnikowi często udaje się uniknąć odpowiedzialności – tłumaczy Piotr Dymo, szef Polskiej Rady Ratowników Medycznych. I dodaje, że kamera czy to na ubraniu ratownika, czy w karetce nie mogłaby być włączona cały czas. – Jako ratownicy jesteśmy świadkami intymności pacjenta, sytuacji, których nagrywanie mogłoby stanowić naruszenie – dodaje.

– Bałbym się, że nagrania sytuacji, w których nikt nie chciałby być ani oglądany, ani tym bardziej nagrywany, nie będą należycie przechowywane. Dlatego popieram decyzję o tym, by to ratownik decydował, kiedy włączy kamerę – mówi Roman Badach-Rogowski, przewodniczący Krajowego Związku Zawodowego Pracowników Ratownictwa Medycznego (KZZPRM). Dodaje, że ratowanie pacjenta nie tylko wymaga rozebrania go (np. do EKG), ale zadania wielu wrażliwych pytań, m.in. o nosicielstwo wirusów HIV czy HCV.

Zdaniem ekspertów ciągła rejestracja akcji ratowniczej mogłaby się obrócić przeciwko ratownikom.

– Gdy trzeba działać szybko, nietrudno o pominięcie procedur. Na sprawie sądowej np. o błąd medyczny adwokatom strony skarżącej łatwo byłoby udowodnić ratownikowi postępowanie niezgodne z procedurami – mówi lekarz, który jeździł w karetce.

Roman Badach-Rogowski ironizuje, że ciągła rejestracja pracy ratownika miałaby sens tylko pod jednym względem: – Może zniechęciłaby gapiów, którzy, żeby nagrać nas na komórkę, potrafią wejść z butami do karetki albo podtykać nam komórki pod nos, zasłaniając pacjenta – mówi.

Opinia dla „rzeczpospolitej"

Paweł Litwiński, adwokat

Prawo do rejestrowania interwencji za pomocą kamer mają policjanci m.in. USA, i działa to z korzyścią dla obu stron – policja jest w stanie wykazać konkretne przypadki bezprawnego zachowania, a osoby, wobec których interweniuje, zachowują się inaczej ze świadomością nagrywania. W przypadku ratowników dochodzi jednak kontekst intymności, prywatności i bezpieczeństwa pacjentów. Mam wątpliwości, czy ważąc te sprzeczne interesy, stosowanie kamer okaże się dopuszczalne. Tym bardziej że ma ono sens tylko wówczas, gdyby miało działać zawsze, a nie w sytuacji wybranej przez ratownika.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

REDAKCJA POLECA

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA