fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kraj

Podkomisja zbada aferę GetBack?

Fotorzepa/ Andrzej Bogacz
Poszkodowani, którzy stracili 3 mld zł na kupnie obligacji GetBack, uważają, że tę aferę w pełni może wyjaśnić tylko sejmowa podkomisja złożona z posłów wszystkich opcji.

Komisja śledcza ds. Amber Gold finalizuje swoje prace, w tym przesłuchania ostatnich świadków – na horyzoncie pojawiła się kolejna afera wymagająca zbadania.

„To największa afera finansowa w czasach wolnej Polski, przetacza się po kraju od kilku miesięcy i jak klęska żywiołowa pustoszy mienie obywateli" – twierdzi Stowarzyszenie Poszkodowanych Obligatariuszy GetBack w alarmującym piśmie do marszałka Sejmu. Prosi go, by powołał podkomisję do zbadania nadużyć przy sprzedaży obligacji GetBack (kupiło je ok. 10 tys. osób, tracąc 3 mld zł).

Przeczytaj też: Rzymkowski: Arabski nic nie pamięta? Dobrze że pamięta, że był szefem kancelarii u Tuska

– Jest np. podkomisja do zbadania katastrofy smoleńskiej, a my przy pomocy wszystkich klubów poselskich chcielibyśmy w pełni wyjaśnić sprawę GetBacku – mówi nam Artiom Bujan, szef Stowarzyszenia.

Poszkodowani uważają, że „państwo działa zbyt wolno", by należycie zabezpieczyć ich interesy, a prowadzone działania nie są skoordynowane". Wspólna praca w podkomisji pozwoli – jak przekonują marszałka – merytorycznie poruszyć kwestię zaangażowania w wyjaśnienie afery kilku urzędów: m.in. KNF, Rzecznika Finansowego i UOKiK.

Dzisiaj na jaw wychodzi coraz więcej faktów pokazujących, jak naprawdę wyglądał zakup obligacji GetBack. Stowarzyszenie twierdzi, że dystrybuujący je przedstawiciele banków i domów maklerskich działali z naruszeniem prawa i z obejściem procedur.

Według zeznań pokrzywdzonych pracownicy jednego z banków podpisywali za klienta umowę na objęcie obligacji GetBack bez zgody i pełnomocnictwa klienta. Większość subskrypcji na te obligacje miała odbywać się poprzez formularz internetowy udostępniany przez jeden z domów maklerskich. Tymczasem zgodnie z zapisami w formularzu (umowie) powinien go wypełnić i wysłać do domu maklerskiego „tylko sam klient zainteresowany nabyciem obligacji" – wskazują w piśmie do marszałka.

Pośrednicy, sprzedając obligacje, nie przedstawiali klientom ryzyka, ani samego formularza zapisu na obligacje. „Jedyne dokumenty, jakie klienci podpisywali, to dyspozycja przelewu środków na wskazany przez pracownika rachunek banku" – podaje Stowarzyszenie. – Członkowie podkomisji mogliby zapoznać się szczegółowo z charakterem nadużyć, do których dochodziło w trakcie dystrybucji obligacji, i w efekcie zaproponować zmiany w prawie, które uchronią innych obywateli przed podobnymi aferami w przyszłości – podkreśla Artiom Bujan.

Tymczasem po ponaddwuletnich pracach komisja śledcza finalizuje wyjaśnianie innej afery: Amber Gold (ok. 19 tys. osób, i 851 mln zł strat). W poniedziałek przesłuchała Tomasza Arabskiego, byłego szefa Kancelarii Premiera Donalda Tuska (jest wezwany na 5 listopada). Arabski zaprzeczył, że miał informację, jakoby ktoś rozłożył „parasol ochronny" nad Amber Gold.

– Nie było żadnego układu gdańskich polityków z Platformy z Amber Gold – przekonywał. Nie miał też wiedzy o powiązaniach gdańskiego magistratu z Marcinem P., twórcą AG. – Takie rzeczy są możliwe, bo są przestępcy – tym Arabski tłumaczył głośną aferę. Twierdził, że „przeprowadzono audyt niektórych instytucji państwowych, ustalono, że część z nich nie wykorzystała wszystkich instrumentów, żeby zapobiec całej sprawie".

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA