Kraj

Po latach odnalezieni pod Lwowem

Ekshumacja w Dobrostanach
Fundacja
Bernard Korabiowski, Józef Gwoździański, Tadeusz Zmelonek – po 76 latach poznaliśmy ich losy.

Jesienią w „Rzeczpospolitej" opisaliśmy akcję poszukiwania szczątków żołnierzy, którzy zginęli, idąc na odsiecz Lwowa we wrześniu 1939 roku. Poszukiwaniem ich grobów zajmowali się wolontariusze związani z Fundacją Wolność i Demokracja oraz polscy harcerze mieszkający na Ukrainie. Projekt ten jest realizowany przez konsulat we Lwowie oraz Radę Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa.

W miejscowości Dobrostany poszukujący odnaleźli masową mogiłę. We współpracy z ukraińskim odpowiednikiem Rady - Międzyresortowej Komisji ds. Upamiętnienia Ofiar Wojny i Represji Politycznych, ekipy ukraińskich archeologów z zespołów Pamięć i Dola ekshumowały szczątki 44 polskich żołnierzy. Byli to głównie wojskowi ze zgrupowania dowodzonego przez gen. Kazimierza Sosnkowskiego, którzy we wrześniu 1939 r., idąc na odsiecz Lwowa, uczestniczyli w walkach z Niemcami w lasach janowskich.

Ich szczątki zostały tymczasowo złożone w kościołach w okolicach Lwowa. Badacze w masowej mogile znaleźli kilkanaście nieśmiertelników, ale nazwiska żołnierzy udało się odczytać z zaledwie dziewięciu. Ich dane opublikowaliśmy na stronie rp.pl.

Na naszą informację natrafił Zdzisław Domino, historyk z Rzeszowa. Udało mu się dotrzeć do rodzin dwóch zmarłych żołnierzy, którzy pochodzili z Podkarpacia.

W sobotę skontaktowała się z nami Anna Oliwińska-Wacko, nauczycielka z gimnazjum w Czudcu koło Rzeszowa. W Dobrostanach został znaleziony nieśmiertelnik zaginionego brata jej mamy – szeregowego Józefa Gwoździańskiego.

„W roku 1937 został on powołany do służby wojskowej. Najpierw do Sanoka, a później przeniesiony w okolice Krzemieńca na Wołyniu. Służył w Korpusie Ochrony Pogranicza, w batalionie Dederkały, służba miała się zakończyć właśnie w 1939 r. Ostatnia wiadomość od niego przyszła do rodziny w pierwszych dniach września 1939 r. Pisał, że nie wróci na razie, bo wyjeżdżają na wojnę, że Ojczyzna woła i by nie odpisywać, aż on pierwszy napisze i poda adres. Nie wiedział bowiem, gdzie się zatrzymają. Babcia moja czekała całe życie na jakąś wiadomość o synu. Podobnie moja mama i trzej bracia. A Józef zginął, jak się okazuje, mając 24 lata" – napisała do nas pani Anna.

"Moja mama wspominała brata jako wspaniałego, dobrego człowieka, utalentowanego i wrażliwego. Pięknie grał na skrzypcach, zajmował się też wyplataniem różnych przedmiotów z wikliny - robił m.in. krzesła, stołki, kosze na kwiaty" - dodała Anna Oliwińska-Wacko.

Żyje jeszcze siostra Józefa Gwoździańskiego Emilia Gruszczyńska. Mieszka w Kożuchowie.

Aby dojść do tak szczęśliwego epilogu poszukiwań, potrzeba było jednak rozwiązać zagadkę nieśmiertelnika Józefa Gwoździańskiego. Tym zajął się Zdzisław Domino. Otóż na znalezionym w dole śmierci nieśmiertelniku wybita była nazwa miasta Sanok. Tymczasem Józef Gwoździański pochodził z Markuszowej koło Rzeszowa.

"Powstawała wątpliwość czy mamy do czynienia z dwoma osobami o tym samym nazwisku czy to też to jedna i ta sama. Może jest to ten z Markuszowej, może ożenił się lub mieszkał w Sanoku. Na wydobytym z grobu nieśmiertelniku w Dobrostanach odkryto napisy: Józef Gwozdziański, katolik, ur. 1915, Sanok, wyraźny numer dodatkowy 44" - wspomina Zdzisław Domino.

"Jedyną odpowiedzią jak sugerował konsul miał dać kontakt z rodziną. Rozpocząłem swoje genealogiczne poszukiwania. Wzbogaciłem swoją wiedzę, że nowy wzór nieśmiertelników wprowadzony w 1931 r. noszony był na szyi pod bielizną, nie można było go zdejmować w celu uniknięcia zgubienia. Wykonany był z duraluminium, bo stała za tym łatwość wybijania. Wybijane były obie strony: Na awersie: imiona i nazwisko, skrót nazwy wyznania. Na rewersie numer karty ewidencyjnej (liczba głównej księgi ewidencyjnej), łamaną przez pierwszą literę powiatu, nazwę właściwej Powiatowej Komendy Uzupełnień oraz rok urodzenia. A więc w tym momencie nie wbito miejsca urodzenia lecz wcielenie do jednostki wojskowej w Sanoku. A numer 44 w naszym przypadku to kolejność w ewidencji" - opisuje nam historyk z Rzeszowa.

Kilka dni wcześniej skontaktował się z nami także Stanisław Korabiowski, mieszkaniec Gorzowa Wielkopolskiego.

– Major Bernard Korabiowski to brat mojego dziadka, żyje jeszcze jego córka. Ma 90 lat i mieszka w Warszawie – mówił wzruszony.

Bernard Korabiowski pochodził z Markuszowej koło Strzyżowa. Od 1913 r. należał do Związku Strzeleckiego pod ps. Dzik. W czasie I wojny światowej służył w Legionach Polskich. Potem uczestniczył w obronie Lwowa przed Ukraińcami. Po wojnie był lekarzem weterynarii w dywizjonie taborów w Przemyślu, szpitalu koni w Warszawie na Pradze. Jako naczelny lekarz weterynarii Mazowieckiej Brygady Kawalerii brał udział w kampanii wrześniowej.

Okazuje się także, że Korabiowski i Gwoździański mogli się znać, bo pochodzili z tej samej miejscowości.

Rodzinę kolejnego żołnierza – Tadeusza Zmelonka – udało się odnaleźć konsulowi Marcinowi Zieniewiczowi ze Lwowa. Z relacji Zofii Szcześniak, bratanicy znalezionego pod Lwowem żołnierza, wynika, że na wojnę poszli bracia Tadeusz i Lucjan i obywaj z niej nie wrócili. Obaj na początku września znaleźli się w okolicach Lwowa.

„Lucjan został ranny, a Tadeusz niósł go na plecach w kierunku Janowa. Świadkiem zdarzenia był Józef Wiśniewski, nasz mieszkaniec i kuzyn (już nie żyje). Rozstał się z nimi przed wzgórzem. Mamy nadzieję, że może odnajdzie się też ciało Lucjana" – napisała do nas Zofia Szcześniak.

Rodziny odnalezionych żołnierzy chcą sprowadzić ich szczątki do kraju i godnie ich pochować.

– Dopiero po przeprowadzeniu badań DNA będziemy mieć pewność co do tożsamości odnalezionych żołnierzy. We Lwowie zostaną one przeprowadzone pod koniec marca. Potem pobierzemy materiał porównawczy od rodzin poległych – mówi „Rzeczpospolitej" Marcin Zieniewicz, konsul we Lwowie.

Najpewniej sprowadzeniem szczątków żołnierzy zajmie się MSZ, Rada Ochrony Pamięci oraz Ministerstwo Obrony Narodowej. Pogrzeby żołnierzy odbędą się najpewniej z asystą wojskową.

Konsulat we Lwowie nadal poszukuje bliskich: Jana Bendykowskiego (ur. 27.01.1914 r., Rypin), Stanisława Czyżewskiego (ur. 191? – cyfra nieczytelna, Kutno), W. Czaińskiego (ur. 19?? – pozostałe cyfry zatarte, Gniezno), Jana Domagała (ur. 1916, Kielce), Józefa Bałosa (ur. 191? – cyfra nieczytelna, Wadowice).

Informacje o znalezionych żołnierzach pod Lwowem można przekazywać : Marcin Zieniewicz, Konsul do spraw współpracy dwustronnej Konsulat Generalny RP we Lwowie, ul. Iwana Franki 108, 79 011 Lwów. Tel: +380 32 295 79 35 +380 32 295 79 35 lub do autora artykułu : m.kozubal@rp.pl.

Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL