fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kraj

USA - Polska: Skok w nowoczesność

defense.gov/ Staff Sgt. Madelyn Brown
W najbliższych latach wydamy ok. 30 mld zł na amerykańskie uzbrojenie. To cena bezpieczeństwa.

Zaledwie kilka miesięcy minęło od czasu, gdy Andrzej Duda obiecał prezydentowi USA Fort Trump – i mamy efekty. Nowej bazy co prawda nie ma, chociaż ciągle o tym się mówi w kręgach rządowych, ale jest deklaracja poważnego wzmocnienia obecności wojsk amerykańskich w Polsce.

Z podpisanej w Waszyngtonie deklaracji wynika, że o 1000 żołnierzy zwiększy się ten kontyngent. Teraz stacjonuje u nas ok. 4,5 tys. wojskowych zza oceanu. Deklaracja obejmuje też m.in. plan tworzenia dowództwa dywizji wojsk amerykańskich w Poznaniu, utworzenia Centrum Szkolenia Bojowego w Drawsku Pomorskim, budowy infrastruktury lotniskowej i stworzenia bazy maszyn bezzałogowych.

Polska ma zapewnić i utrzymywać „wspólnie uzgodnioną infrastrukturę", bez kosztów dla Stanów Zjednoczonych. Jak pisaliśmy już w „Rzeczpospolitej", na nową infrastrukturę, czyli np. koszary, przeznaczy w ciągu kilku lat ok. 2 mld dolarów. Jednak w czasie waszyngtońskiego spotkania prezydenci o tym nie wspominali.

Rzeczpospolita

Andrzej Duda ocenił, że podpisana deklaracja „przenosi nas do innej epoki". Trump chwalił Polskę za to, że zwiększa do 2 proc. PKB wydatki na obronność. I dodał, że Polska zadeklarowała chęć kupienia od USA 32 myśliwców F-35. Samoloty takie przeleciały nad Białym Domem.

Jens Stoltenberg, sekretarz generalny NATO, ocenił, że plan USA pokazuje silne zaangażowanie Stanów Zjednoczonych w kwestię bezpieczeństwa w Europie i świadczy o sile więzi transatlantyckiej.

Liczba wojsk amerykańskich w Polsce wzrasta od czasu agresji Rosji na Ukrainę. Stacjonują one w kilkunastu miejscach, a w Redzikowie powstaje baza rakietowa.

Ścisłą współpracę z USA pieczętują zakupy amerykańskiego uzbrojenia. Wiosną ubiegłego roku został podpisany największy w historii Sił Zbrojnych kontrakt na zakup patriotów, wart 17 mld zł. Takie zestawy powinny trafić do Polski w połowie przyszłej dekady. W pierwszej fazie budowy tarczy powietrznej średniego zasięgu pozyskamy dwie baterie (16 wyrzutni) uzbrojone w nowoczesne pociski kierowane.

W tym roku MON za ok. 1,5 mld zł zamówił w USA dalekosiężny amerykański system rakietowy HIMARS. Jego precyzyjne pociski mogą niszczyć np. centra dowodzenia z dystansu 300 km. Mają one trafić do Polski do 2023 r.

Teraz staramy się o zakup 32 myśliwców piątej generacji o ograniczonej wykrywalności. Ten zakup jest konieczny, bo niebawem siły powietrzne muszą wycofać posowieckie maszyny Su-22 i MiG-29. Koszt tego skoku w nowoczesność szacowany jest na 5 mld dolarów.

O ile jednak polski przemysł może skorzystać z zakupu systemów rakietowych – chociaż nie ma pewności, w jakim zakresie, bo rozmowy offsetowe trwają – o tyle pod znakiem zapytania jest wciąż program zakupu samolotów F-35. Andrzej Kiński, analityk rynku zbrojeniowego, uważa, że nie ma raczej szans, abyśmy mogli włączyć się w tym przypadku w programy współpracy przemysłowej.

Z naszych szacunków wynika, że w najbliższej dekadzie możemy wydać na amerykański sprzęt co najmniej 30 mld zł. Środki będą pochodziły wyłącznie z budżetu MON. Na razie nie ma mowy o specustawie na zakup samolotów.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA