fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kosmos

Fałszywy alarm na stacji kosmicznej

Astronauci Barry WiImore i Terry Virts wracają w maskach przeciwgazowych do amerykańskiej części stacji
NASA
Astronauci powrócili do amerykańskiej części Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Musieli ją opuścić na dwie godziny, po alarmie ostrzegającym o wycieku amoniaku.

Ale alarm okazał się fałszywy.„Nie ma żadnych oznak wycieku amoniaku” - napisał Rob Navias, komentator NASA. „Nie było żadnego ryzyka dla załogi”.

Wcześniej członkom załogi stacji przebywającym w amerykańskich segmentach nakazano założenie masek ochronnych i przejście do rosyjskich modułów. Między częściami Międzynarodowej Stacji Zamknięto śluzy.

Powodem był alarm systemu monitorującego skład atmosfery wewnątrz stacji. Sugerował on wyciek amoniaku. Jednocześnie komputer sterujący stacją wyłączył jeden z systemów chłodzenia.

Analiza danych wskazuje, że przyczyną alarmu był nie wyciek amoniaku, a chwilowy błąd w działaniu jednego z przełączników. Ostrożności jednak nigdy za wiele - astronauci powrócili do swojego modułu w maskach. Szukają jeszcze śladów przecieku. Trwają również prace nad ponownym uruchomieniem wyłączonego systemu chłodzącego.

NASA przekonuje, że wszystko powinno wrócić do normy jeszcze dziś.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA