fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Koronawirus SARS-CoV-2

Cele Chin: Odbudować gospodarkę, ujarzmić Hongkong

Odpowiedzią na plany Pekinu były stłumione przez policję niedzielne demonstracje w Hongkongu
AFP
Odbudować gospodarkę, wzmocnić armię i ujarzmić Hongkong. Państwo Środka powraca do życia po zarazie.

Prawie 3 tys. delegatów Ogólnochińskiego Zgromadzenia Przedstawicieli Ludowych (OZPL) oraz ponad 2 tys. doradców z Ludowej Politycznej Konferencji Konsultatywnej Chin (organ doradczy władz) zebrało się w piątek w Hali Ludowej na coroczną sesję. Pandemia opóźniła ją o ponad dwa miesiące. W maseczkach, ale już bez społecznego dystansu, deputowani wypełnili największą salę. Obrady skrócono, sesja potrwa nie dziesięć dni, a jedynie tydzień. Wszystko odbywa się w trybie przyśpieszonym, ponieważ, jak mówią w Pekinie, przyśpieszonych działań wymaga gospodarka.

Formalnie OZPL jest najwyższym organem władzy w Państwie Środka. Zatwierdza plan rozwoju socjalno-gospodarczego, projekt budżetu, wydatki wojskowe i nowe akty prawne. W rzeczywistości chiński „parlament" jedynie aprobuje decyzje Komunistycznej Partii Chin (KPCh).

Miliony bez pracy

Jedno z najważniejszych wydarzeń politycznych w kraju odbywa się w tym roku praktycznie bez udziału mediów, konferencje prasowe przeniesiono do sieci. Jedna z nich odbyła się w piątek, gdy, jak podaje rządowa agencja Xinhua, za jednym stołem usiedli deputowani reprezentujący „wszystkie warstwy społeczne". „Od zwykłych robotników, sprzątaczy do prawników i ministrów" – czytamy w komunikacie.

W centrum uwagi mediów był Luo Jie, dyrektor szpitala w Shiyan z prowincji Hubei, który „w ciągu kilku miesięcy walczył z Covid-19 w jednym z najbardziej dotkniętych epidemią regionów." – Szanujemy każde życie – mówił lekarz. Powtórzył w zasadzie wygłoszoną wcześniej opinię sekretarza generalnego KPCh Xi Jinpinga, który podczas spotkania z delegatami oświadczył, że „człowiek jest najważniejszy".

Przywódca Chin bierze udział w sesji OZPL, ale nie przemawia. Sprawozdanie rządu i plany na najbliższy rok wygłasza premier Li Keqiang. Zaskoczył świat, gdy po raz pierwszy w historii kraju nie wyznaczył celu wzrostu PKB. Władze w Pekinie nie wiedzą, jakie straty spowoduje epidemia. Szef rządu mówił o potrzebie utworzenia 9 mln miejsc pracy, by poziom bezrobocia nie przekroczył 6 proc. Zapowiadał rozwiązanie kwestii ubóstwa, a strategia tzw. średniozamożnego społeczeństwa ma być zrealizowana już do końca tego roku.

– W mojej miejscowości pracowało bardzo dużo osób z prowincji Hubei. Gdy zniesiono tam kwarantannę, ludzie ruszyli do swoich zakładów, lecz autobusy odwożą ich z powrotem. Nie otworzyło się wiele fabryk, restauracji, sklepów i knajp – mówi „Rzeczpospolitej" pracownik jednej z zachodnich korporacji w Chinach. – Mówi się o dziesiątkach, a może i setkach milionów bezrobotnych – dodaje.

Partia chce więcej

Mimo niepewności gospodarczej Pekin zwiększa wydatki na armię. Mają wzrosnąć o 6,8 proc. i osiągnąć 178 mld dolarów (dla porównania: wojskowy budżet USA na ten rok to 730 mld dol.). Po wieloletnich dyskusjach delegaci OZPL mają też połączyć kilkanaście ustaw i przegłosować kodeks cywilny, którego dotąd nie było w chińskim prawodawstwie. Miało to symbolizować większą przejrzystość systemu prawnego Państwa Środka.

Przy okazji władze w Pekinie postanowiły też „uporządkować" kwestię Hongkongu. OZPL ma przegłosować decyzję o wprowadzeniu na tym terytorium przepisów przeciwko „separatyzmowi, terroryzmowi, wpływom zagranicznym oraz działalności wywrotowej". Z oficjalnych komunikatów płynie przekaz, że narzucana odgórnie mieszkańcom regionu ustawa „wzmocni" zasadę „jeden kraj, dwa systemy", według którego Hongkong ma zagwarantowaną autonomię, odkąd w 1997 rozstał przekazany Chinom przez Wielką Brytanię.

– W rzeczywistości to złamanie zasady „jeden kraj, dwa systemy". Wejście ustawy w takiej formie oznaczałoby sprowadzenie chińskich służb bezpieczeństwa do Hongkongu, gdzie będą mogły działać w jawny sposób, dokonywać zatrzymywać i aresztowań – tłumaczy Michał Bogusz, analityk ds. Chin z Ośrodka Studiów Wschodnich w Warszawie. – Nie wiem, czy tak będzie, ale to powinno być punktem zwrotnym w relacjach Zachodu z Chinami, ponieważ dochodzi do pogwałcenia umowy międzynarodowej zarejestrowanej w ONZ. Jesteśmy jednak w sytuacji kryzysowej i nie wiadomo, czy wszystkie państwa są gotowe do podjęcia odpowiednich kroków – dodaje.

W niedzielę policja w Hongkongu rozpędziła tysiące demonstrantów, którzy protestowali przeciwko planom Pekinu. W ubiegłym roku masowe demonstracje powstrzymały władze przed wprowadzeniem prawa umożliwiającego deportacje z Hongkongu do kontynentalnych Chin. Administracja Donalda Trumpa, która obwinia Chiny o to, że dopuściły do rozprzestrzenienia się wirusa i co za tym idzie, do załamania światowej gospodarki, już zapowiedziała „stanowcze działania", jeżeli decyzja w sprawie Hongkongu zapadnie. Wielka Brytania, Kanada i Australia również „wyraziły zaniepokojenie". – Wydaje się, że po zakończeniu pandemii dla państw zachodnich nie będzie innego wyboru jak przynajmniej częściowe przeniesienie miejsc pracy i łańcuchów dostaw tak, by ograniczyć uzależnienie od Chin – mówi Bogusz.

Murem za Pekinem

Rosja sprzeciwia się próbom obarczenia Chin odpowiedzialnością za wybuch pandemii. W dzień otwarcia sesji OZPL ambasador Rosji w Pekinie Andriej Denisow, cytowany przez rosyjskie media, stwierdził, że Chiny „są głównym sąsiadem i głównym partnerem gospodarczym Rosji". Mówił też o „wszechstronnym partnerstwie" pomiędzy Moskwą a Pekinem.

– Mówiąc szczerze, zaraza do Rosji przyszła z Włoch, a nie z Chin. Pekin poradził sobie z epidemią, ale ma drugi front – konfrontacja z USA. Czy to wzmacnia relacje Pekinu i Moskwy? Niekoniecznie, nie ma kontaktów politycznych na żywo. Nasze relacje są bardzo dobre, ale Chińczycy nie wchodzą w żadne sojusze – mówi „Rzeczpospolitej" prof. Władimir Portiakow, jeden z ekspertów ds. dalekiego wschodu Rosyjskiej Akademii Nauk.

Analityk przyznaje, że widmo wycofania części zachodnich przedsiębiorstw z Chin jest traktowane przez Pekin „całkiem poważnie". – Szacuje się, że w czasie kryzysu w latach 2008–2009 nawet do 15 proc. amerykańskich przedsiębiorstw zamknięto lub wycofano z Chin. Dzisiaj, po epidemii, powstrzymanie bezrobocia jest głównym zadaniem dla władz w Pekinie. To już nie jest kwestia wyłącznie gospodarcza, to problem socjalno-polityczny – dodaje.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA