fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Koronawirus SARS-CoV-2

Tajwan: Złamał kwarantannę? Nie, został porwany. Grzywny nie ma

Tajpej
AFP
Władze Tajwanu nie będą domagać się zapłaty grzywny w wysokości 3 500 dolarów od mężczyzny, który - jak się okazuje - został uprowadzony w czasie przebywania na kwarantannie, ponieważ pomylono go z przyjacielem, u którego poddawał się izolacji.

Mężczyzna o nazwisku Chen pod koniec października przyleciał na Tajwan z Hongkongu i podda się kwarantannie w domu przyjaciela w Nantou - jak wynika z oświadczenia wydanego przez tajwańskie władze.

1 listopada o godzinie 23 dwóch egzekutorów długów wdarło się do domu i uprowadziło Chena, biorąc go za jego przyjaciela. Następnie zmusili go do spłacenia długów przyjaciela, a dopiero potem puścili go wolno.

Początkowo Chen został ukarany grzywną w wysokości 3,5 tys. dolarów za naruszenie zasad kwarantanny, ale sprawa została przekazana do Ministerstwa Sprawiedliwości, w związku z oskarżeniem sformułowanym przez mężczyznę wobec osób, które w sposób bezprawny pozbawiły go wolności.

Policja przeprowadziła śledztwo i obecnie to porywacze są nim objęci.

Tajwan karze bardzo surowo osoby łamiące reżim kwarantanny - mężczyzna z miasta Taichung w centralnej części wyspy został ukarany grzywną w wysokości 35 tysięcy dolarów za siedmokrotne złamanie reżimu kwarantanny.

Z kolei cudzoziemski pracownik z Filipin został ukarany grzywną w wysokości 3,5 tysiąca dolarów za opuszczenie pokoju w hotelu, w którym przebywał w trakcie kwarantanny, na siedem sekund co utrwaliła kamera monitoringu znajdująca się na korytarzu.

Źródło: CNN
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA