fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Koronawirus SARS-CoV-2

Prof. Simon: Amantadyna wywoływała masę mutacji błyskawicznych

Krzysztof Simon
fot. tv.rp.pl
Prof. Krzysztof Simon, kierownik Kliniki Chorób Zakaźnych i Hepatologii Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, po raz kolejny skrytykował Marcina Warchoła za zachwalanie amantadyny jako leku na Covid-19. Zdaniem specjalisty, wiceminister sprawiedliwości wypowiada się na temat leku, o którym nie ma pojęcia.

Na konferencji prasowej poświęconej projektowi klubu PiS zakładającemu zastąpienia prawa do odmowy przyjęcia mandatu karnego możliwością późniejszego zaskarżenia go w sądzie wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł został zapytany, czy po tym, jak Polska w związku ze sporem dot. tzw. mechanizmu warunkowości nie skorzystała z prawa weta ws. budżetu unijnego głosował za tym, by Solidarna Polska wyszła z koalicji.

- Tak się zdarzyło, że wtedy akurat cierpiałem na Covid. To była ta pierwsza doba, kiedy tak się fatalnie czułem, ale dzięki amantadynie ozdrowiałem i uważam, że to jest bardzo dobry lek - odparł polityk dodając, że nie brał udziału w głosowaniu.

Pytany, czy zaszczepi się przeciwko Covid-19 wiceminister zauważył, że to kolejne „pytanie niezwiązane z konferencją”. - Jestem w tej chwili, dzięki Panu Bogu, ozdrowieńcem, więc to jest moja tarcza, można powiedzieć, na najbliższe pół roku, a nawet i rok, zobaczymy - mówił. Stwierdził, że to, czy skorzysta z możliwości zaszczepienia się to jego prywatna sprawa, „tak jak prywatną sprawą każdego jest stan jego zdrowia - tu mamy wiele wyroków Trybunału Konstytucyjnego”. - Proszę zostawić to mojemu sumieniu - apelował.

Już w grudniu wiceminister pisał na Twitterze: „Amantadyna działa na covid! Jestem przykładem. Najpierw syn, potem żona, w końcu ja: wysoka gorączka, ogromny ból, silny kaszel, wg. lekarza tak 7 dni, a potem apogeum, więc wziąłem amantadynę – piorunujący efekt! Zadziałało!”. Później przekazał, że lek wziął bez konsultacji z lekarzem, ale „w stanie wyższej konieczności”.

Słowa wiceministra krytykował wówczas prof. Krzysztof Simon. - Pan minister Warchoł mógł wziąć amantadynę lub jej nie wziąć. Mógł tak samo się czuć po tym wszystkim. Na jakiej podstawie wysuwa takie wnioski? To bardzo smutne, jeśli oficjalny przedstawiciel rządu opowiada takie androny. To może być szkodliwe. To nie witamina D czy cynk - mówił dolnośląski konsultant wojewódzki ds. chorób zakaźnych.

Podobnie i teraz zakaźnik z Wrocławia krytykował wypowiedzi Warchoła, uznając je za „skandaliczne”. - Amantadyna jest bardzo starym lekiem przeciwgrypowym, który wykazał swoją nieskuteczność, dlatego go odstawiono, bo miał też toksyczność. Stosowany jest w neurologii. Działa faktycznie na niektóre wirusy na bardzo wczesnej postaci, ale on wywoływał masę mutacji błyskawicznych - zauważył prof. Simon w TVN24.

Kierownik Kliniki Chorób Zakaźnych i Hepatologii Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu podkreślił, że na razie żadne badania nie potwierdzają skuteczności amantadyny w leczeniu Covid-19. - Oczywiście należy zrobić badania. Jeśli ktoś chce udowodnić, że działa, nie działa czy szkodzi, to proszę bardzo. Wiem, że takie badania neurolodzy toczą w Lublinie i bardzo dobrze, niech sprawdzą na grupie tysiąca-dwóch tysięcy osób, dla mnie ryzykantów, którzy biorą lek toksyczny - mówił.

- Problem jest taki, że być może amantadyna - i rymantadyna, podobny lek, który 40 lat temu stosowaliśmy - będzie indukował powstawanie mutacji wśród tego wirusa - dodał prof. Krzysztof Simon.

Na zlecenie ministra zdrowia Adama Niedzielskiego Agencja Badań Medycznych sfinansowała badanie dotyczące stosowania amantadyny w zapobieganiu progresji oraz w leczeniu objawów choroby Covid-19. Według ABM, wyniki mają być znane za kilka tygodni.

Źródło: rp.pl/ tvn24
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA