fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Koronawirus SARS-CoV-2

Wiceminister sprawiedliwości: Amantadyna działa na covid! Prof. Simon: Opowiada androny

Marcin Warchoł, Krzysztof Simon
Fotorzepa/ Jerzy Dudek | tv.rp.pl
- To bardzo smutne, jeśli oficjalny przedstawiciel rządu opowiada takie androny. To może być szkodliwe. To nie witamina D czy cynk - powiedział prof. Krzysztof Simon, kierownik Kliniki Chorób Zakaźnych i Hepatologii Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, komentując wpis Marcina Warchoła, wiceministra sprawiedliwości, który przekonywał, że „amantadyna działa na covid”.

"Amantadyna działa na covid! Jestem przykładem. Najpierw syn, potem żona, w końcu ja: wysoka gorączka, ogromny ból, silny kaszel, wg. lekarza tak 7 dni, a potem apogeum, więc wziąłem amantadynę – piorunujący efekt! Zadziałało!" - napisał w niedzielę wieczorem na Twitterze wiceminister Warchoł. Zapowiedział też, że będzie się domagał, by tym lekiem zajęło się Ministerstwo Zdrowia.

Więcej szczegółów polityk Solidarnej Polski przedstawił w rozmowie z Polsat News. - Przyjąłem ten lek dwa dni po tym, jak żona otrzymała wynik dodatni - mówił, dodając, że objawy choroby „przekraczały najśmielsze oczekiwania”. - Gigantyczne osłabienie, żona nie mogła wstać z łóżka, ja to samo, a w domu trójka małych dzieci. ibuprom, paracetamol, temperatura nie schodziła, ogromne dreszcze - opowiadał. Przyznał, że lek wziął bez konsultacji z lekarzem, ale „w stanie wyższej konieczności”.

Swój wpis o amantadynie, leku stosowanym w leczeniu schorzeń neurologicznych, wiceminister tłumaczył „troską o życie i zdrowie Polaków”. W poniedziałek na słowa Warchoła zareagował Wojciech Andrusiewicz, rzecznik Ministerstwa Zdrowia. - Amantadyna była opiniowana przez AOTMiT – Agencję Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji. Jest jedna opinia i bardzo znacząca – nie ma na dziś badań klinicznych na szeroką skalę, której potwierdziłyby z jednej strony skuteczność amantadyny w leczeniu Covid-19, a z drugiej strony bezpieczeństwo takiej terapii, więc my, jako Ministerstwo Zdrowia, nie możemy rekomendować terapii, które nie są przetestowane - powiedział.

O słowa Warchoła pytana była w poniedziałek wieczorem w TVN24 prof. Joanna Zajkowska, podlaska wojewódzka konsultant ds. epidemiologii. Podkreśliła, że „lekarze nie mogą zastosować czegoś, co nie jest dopuszczone do obrotu i nie jest zawarte w charakterystyce produktu leczniczego”. - To jest obwarowane warunkami prawnymi. Nie możemy stosować dowolnie leków, które znajdują się na rynku. Amantadyna jest lekiem przeciw parkinsonizmowi, swego czasu była rozważana przeciwko grypie, natomiast nie utrzymała się w terapii przeciwko grypie - tłumaczyła.

Podobnego zdania był prof. Krzysztof Simon, kierownik Kliniki Chorób Zakaźnych i Hepatologii Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. Według niego „skandaliczne” postępowanie wiceministra z Solidarnej Polski „obnaża jakość naszej klasy politycznej”. - Przecież na podstawie brania jakiegoś leku nie można stwierdzić, czy on działa lub nie działa, bez badań, o których mówiła profesor Zajkowska - zauważył.

- Pan minister Warchoł mógł wziąć amantadynę lub jej nie wziąć. Mógł tak samo się czuć po tym wszystkim. Na jakiej podstawie wysuwa takie wnioski? To bardzo smutne, jeśli oficjalny przedstawiciel rządu opowiada takie androny. To może być szkodliwe. To nie witamina D czy cynk - zwrócił uwagę dolnośląski konsultant wojewódzki ds. chorób zakaźnych.

Źródło: rp.pl/ TVN24
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA