fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Koronawirus SARS-CoV-2

Gubernator stanu Nowy Jork ważniejszy niż Biden

Gubernator Andrew Cuomo w wielkim centrum targowym na Manhattanie przerabianym na szpital
Eduardo Munoz Alvarez/Getty Images/AFP
Andrew Cuomo, gubernator stanu Nowy Jork, stał się liderem walki z wirusem. I twarzą Partii Demokratycznej.

Korespondencja z Nowego Jorku

– Ta pandemia zbliża się do nas z prędkością superszybkiego pociągu magnetycznego. Potrzebujemy pomocy federalnej. Potrzebujemy jej teraz – mówił dobitnie Cuomo, apelując do agencji federalnych o natychmiastowe wyjęcie z magazynów 20 tysięcy respiratorów i pożyczenie ich Nowemu Jorkowi, w którym liczba chorych podwaja się co trzy dni, a we wtorek przekroczyła 25 tysięcy.

Jego wystąpienia stały się stałym elementem dnia zamkniętych w domach nowojorczyków, transmituje je kilka stacji telewizyjnych, nawet konserwatywna Fox News.

Najtrudniejszy stan

Konkretnie i elokwentnie, nie stroniąc od osobistych wyznań, Andrew Cuomo informuje o postępie pandemii oraz o działaniach, które podejmuje. Mówi, że gdy Covid-19 osiągnie apogeum, czego spodziewa się w połowie kwietnia, Nowy Jork będzie potrzebował 140 tysięcy łóżek szpitalnych, więc szykuje je m.in. w największym w USA centrum targowym Jacob K. Javits Center na zachodniej stronie Manhattanu. Zarządził też, aby każdy szpital w jego stanie zwiększył liczbę miejsc i personelu o 50 proc., werbuje emerytowanych pracowników służby zdrowia, walczy o maski i ubranie ochronne.

Zawahał się dwa razy, opóźniając decyzję o zamknięciu szkół, a potem o wprowadzeniu zakazu wychodzenia do pracy. Z powodzeniem za to walczył o pozwolenie na przeprowadzanie testów na koronawirusa w obrębie jego stanu, co pozwala na badanie kilkunastu tysięcy ludzi dziennie. Teraz w Nowym Jorku testowane są leki na wirusa oraz wprowadzane badania na obecność przeciwciał, co może posłużyć do decydowania, kto może wrócić do pracy. Jego działania przecierają drogę innym włodarzom.

Cuomo nie ma łatwego zadania. Kieruje prawie 20-milionowym stanem, który stał się epicentrum Covid-19. Liczba zarażonych we wtorek zbliżała się do 30 tysięcy, co stanowi około 5 proc. chorych na całym świecie. Ponad 8-milionowe miasto Nowy Jork, które odpowiada za 60 proc. wszystkich nowych zachorowań w całym kraju, porównywane jest do chińskiego Wuhanu pod względem zagęszczenia ludności, co sprzyja rozprzestrzenianiu się wirusa. Mimo że nowojorczycy od prawie dwóch tygodni zmuszeni są do ograniczenia swojej aktywności, to zdaniem ekspertów tutaj wirus rozprzestrzenia się dziesięć razy szybciej niż w innych częściach kraju.

Przydałby się w Waszyngtonie

Gubernator Cuomo unika bezpośredniego krytykowania Donalda Trumpa, czasem nawet dziękuje mu za przychylenie się do jego apeli o pomoc. Nie szczędzi za to ostrych słów wobec agencji federalnych. – Potrzebuję 30 tysięcy respiratorów, nie 400. Mam rząd chwalić za te 400? – mówił.

Słowa Cuomo nie są ignorowane w Waszyngtonie. Nowy Jork został uznany za region zagrożony katastrofą, co pozwoliło na uwolnienie funduszy i pomocy federalnej. W jego stronę płynie też wojskowy statek szpitalny, a Biały Dom organizuje swoje briefingi w takich godzinach, by nie kolidowały z wystąpieniami nowojorskiego gubernatora.

– Cuomo to lider, jakiego powinniśmy mieć w Waszyngtonie, a nie mamy – stwierdziła kongresmenka z Kalifornii Jackie Speier.

Jego zdecydowana strategia i klarowne przesłanie, które śledzi cały naród, sprawiły, że Cuomo stał się nie tylko ogólnokrajowym przywódcą walki z pandemią, ale niejako twarzą Partii Demokratycznej. Przyćmiewa Joe Bidena, który w trwających prawyborach prezydenckich najprawdopodobniej otrzyma nominację, ale na razie zszedł na drugi plan.

Rywal Bidena, Trump, jako prezydent ma ułatwione zadanie i podaną na tacy uwagę mediów. W momencie, gdy w USA liczba chorych przekroczyła 50 tysięcy, a zgonów sięgała 700, Donald Trump sugerował kilkakrotnie, że chciałby, aby kraj wrócił do normalności przed Wielkanocą.

– Tracimy tysiące ludzi rocznie przez grypę, ale nie zamykamy z tego powodu kraju. Zamykając wszystko, narażamy nasz kraj na zniszczenie – mówił prezydent, dodając, że nie chce, aby działania zapobiegawcze wyrządziły większą krzywdę gospodarce niż sama pandemia. Prezydent powiedział, że po 15 dniach przeanalizuje strategię.

By ratować gospodarkę, Senat w środę nad ranem uchwalił w końcu 2-bilionowy pakiet pomocowy. To największy w historii pakiet stymulacyjny, który ma pomóc Amerykanom, którzy stracili pracę, oraz firmom zmuszonym do zamknięcia z powodu pandemii.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA