fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Konsumenci

Kiedy, od kogo i w jakiej wysokości należy się odszkodowanie za opóźniony lot

Fotolia.com
Rodzina, która kilka godzin z powodu usterki maszyny czekała na lotnisku, ma szanse na wysokie odszkodowanie za opóźnienie.

Opóźnienie, odwołanie lotu albo przymusowe lądowanie na innym lotnisku – takie i podobne sytuacje potrafią popsuć wakacje. Osłodą może być odszkodowanie. Nie są to małe kwoty. Nie w każdym jednak przypadku przysługują i nie zawsze prosto jest je uzyskać.

O odszkodowaniu mówi rozporządzenie WE 261/2004 z 11 lutego 2004 r. ustanawiające wspólne zasady odszkodowania i pomocy dla pasażerów w przypadku odmowy przyjęcia na pokład albo odwołania lub też dużego opóźnienia lotów.

Z jego przepisów wynika, że wysokość odszkodowania zależy od czasu opóźnienia oraz dystansu, jaki miał pasażer pokonać samolotem. I tak, wynosi ono: 250 euro (na osobę) dla wszystkich lotów do 1500 km. Więcej, bo 400 euro, można domagać się przy lotach od 1500 do 3500 km. Natomiast 600 euro przysługuje dla lotów na dystansach dłuższych niż 3500 km.

Przewoźnik lotniczy może jednak o połowę zmniejszyć odszkodowanie, jeżeli lot przekracza 3500 km, a opóźnienie trwa trzy–cztery godziny w stosunku do pierwotnie planowanej godziny przylotu.

Prawo do odszkodowania za opóźniony lot nie przysługuje, gdy np. przewoźnik poinformował pasażera o odwołaniu (lub opóźnieniu lotu) co najmniej dwa tygodnie przed planowym odlotem lub też zawiadomił o odwołaniu w okresie krótszym niż siedem dni przed planowym odlotem i zaproponował zmianę planu podróży. Pod warunkiem jednak że lot odbędzie się nie więcej niż na godzinę przed planowym czasem odlotu i dotarcie do miejsca docelowego nastąpi najwyżej dwie godziny po planowym czasie przylotu.

– Osoba, która chce ubiegać się o niemałe odszkodowanie, powinna złożyć reklamację do przewoźnika lotniczego. Może uczynić to sama lub przez profesjonalnego pełnomocnika. To uprawnienie przysługuje także pasażerom lotów czarterowych realizowanych na zamówienie biur podróży – wyjaśnia Eryk Bogdas, adwokat.

Jeżeli przewoźnik odmówi wypłaty odszkodowania, co niestety zdarza się bardzo często, pasażerom pozostaje wyłącznie drogą sądowa.

Do 1 kwietnia 2019 r. było inaczej. Można było skorzystać również z bezpłatnej pomocy w Urzędzie Lotnictwa Cywilnego, jednakże wiosną tego roku znowelizowane zostały przepisy prawa lotniczego. Prezes ULC nie wydaje już decyzji administracyjnych, od których stronom przysługiwało odwołanie do sądów administracyjnych. Pasażerom pozostała tylko droga sądowa. Jeżeli się na to zdecydujemy, to pozew cywilny należy złożyć w sądzie (wydział cywilny) właściwym dla siedziby linii lotniczej oraz uiścić opłatę sądową, która wynosi 5 proc. wartości przedmiotu roszczenia.

Na wystąpienie do sądu pasażerowie mają rok od daty zdarzenia, czyli np. opóźnienia lotu. Na wydanie wyroku sąd potrzebuje od sześciu do 12 miesięcy.

– Chodzi o niekorzystne warunki pogodowe, jak silne wiatry, mgły etc., a także strajki kontrolerów ruchu lotniczego bądź opóźnienia spowodowane ewakuacjami na lotnisku. Są to więc sytuacje, na które przewoźnik nie miał wpływu i w żaden sposób nie mógł im zapobiec. Natomiast w większości przypadków wystąpienie problemu technicznego w samolocie do tego typu okoliczności już nie należy – tłumaczy mec. Bogdas.

Trzeba też pamiętać, że odszkodowania można się domagać tylko w wypadku lotów, które rozpoczynają się lub kończą na terenie krajów unijnych, a w przypadku przylotu na terytorium UE z kraju trzeciego lot dodatkowo musi być obsługiwany przez przewoźnika wspólnotowego.

– Sześć dni temu zapadł ważny wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Dotyczy on lotów łączonych z przesiadką. Wynika z niego, że w wypadku opóźnienia w dotarciu do miejsca docelowego, spowodowanego opóźnieniem lotu łączonego, wykonywanego przez innego przewoźnika niż przewoźnik, na pokładzie którego rozpoczynaliśmy podróż, odszkodowanie ma obowiązek wypłacić pierwsza linia lotnicza, u której pasażer zakupił bilet na całą podróż. Jeżeli więc bilet na całą podróż sprzedał LOT i obejmuje on przesiadkę i podróż np. linią azjatycką, to za ewentualne opóźnienia lub odwołanie lotu na terenie Azji odpowiadać będzie polski przewoźnik, nawet jeżeli zawiniły linie azjatyckie. Przed wyrokiem TSUE odszkodowanie od przewoźników pozawspólnotowych wykonujących loty poza terytorium UE nie przysługiwało – mówi adwokat Eryk Bogdas.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA