fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Konflikt na Ukrainie

Prezydent Czech Miloš Zeman handluje Krymem

AFP
Miloš Zeman proponuje, by Rosja zapłaciła Ukrainie za anektowany półwysep. Kijów komentuje: to cynizm.

– Rosja może wyznaczyć jakąś rekompensatę za Krym, w postaci finansowej bądź naturalnej. Może być to ropa lub gaz. To tylko moja prywatna propozycja i nic więcej – oświadczył prezydent Czech Miloš Zeman, występując przed Zgromadzeniem Parlamentarnym Rady Europy (PACE).

Stwierdził również, że w przeciwnym wypadku próba powrotu Krymu do Ukrainy może się zakończyć „europejską wojną". – Musimy tego uniknąć – mówił.

Szef ukraińskiego MSZ odpowiedział, że czeski prezydent „uczestniczy w wyreżyserowanym spektaklu".

„Ci, którzy go zaprosili do wystąpienia, wiedzieli, co powie" – napisał Pawło Klimkin na swoim profilu w jednej z sieci społecznościowych.

Nie zabrakło oficjalnego komunikatu ukraińskiego resortu dyplomacji, który uznał wypowiedź prezydenta Czech za „cyniczną".

– W ten sposób czeski przywódca zachęca Putina do kolejnej agresji i aneksji terytorium innych krajów. Handlowanie Krymem nie jest pomysłem Zemana, tylko wymyśloną w Moskwie strategią, którą Kreml próbuje przepchnąć poprzez swoich sojuszników na Zachodzie – mówi „Rzeczpospolitej" Oksana Syroid, wiceprzewodnicząca ukraińskiej Rady Najwyższej.

Rosyjskich polityków propozycja Zemana jednak również niezbyt zachwyciła. Moskwa po raz kolejny powtórzyła, że Krym jest częścią Rosji i kwestia ta „nie podlega dyskusji".

– Rozumiemy, że tym samym pan Zeman chciał zrobić przysługę Rosji, ale to jest nie na miejscu. Po co mielibyśmy płacić Ukrainie za Krym, jeżeli wszystko odbyło się legalnie. Gdybyśmy się zgodzili na jakąkolwiek kompensatę, oznaczałoby to przyznanie się do winy – mówi „Rzeczpospolitej" rosyjski politolog Aleksiej Muchin, szef prokremlowskiego Centrum Informacji Politycznych.

– Relacje z Ukrainą zostałyby uregulowane drogą dyplomatyczną, gdyby tam rządzili inni politycy, którzy nie są wrogo nastawieni wobec Rosji. Tak jednak nie jest, ale nawet obecne władze w Kijowie nie składają pozwów do sądów międzynarodowych w sprawie Krymu – dodaje.

Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości mógłby zająć się kwestią aneksji Krymu, ale tylko wtedy, gdyby Rada Bezpieczeństwa ONZ przyjęła odpowiednią rezolucję. Jednak Rosja jest członkiem Rady i ma tam prawo weta.

– Po trzech latach od aneksji nadal nie ma żadnego międzynarodowego dokumentu, który stwierdzałby okupację Krymu – mówi Syroid. – Świat powinien wreszcie uświadomić sobie, że gwałcenie prawa międzynarodowego nie jest tylko problemem Ukrainy – dodaje.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA