O tym, że szpital w Skarżysku-Kamiennej może przestać leczyć chorych na stwardnienie rozsiane, alarmowała w lutym Fundacja StwardnienieRozsiane.Info. Jej prezeska Monika Łada skierowała do szefa Narodowego Funduszu Zdrowia pismo z prośbą o pilną interwencję. Do fundacji zgłosili się bowiem pacjenci zaniepokojeni informacjami płynącymi od personelu placówki, jakoby szpital zamierzał zrezygnować z programu lekowego B.29 dla chorych na SM. Sprawę nagłośnił wówczas TVN24.

Szpital rozpoczął negocjacje ze świętokrzyskim oddziałem NFZ, problem nie został jednak rozwiązany w całości. Z ustaleń „Rzeczpospolitej” wynika, że z końcem kwietnia placówka przestanie leczyć część chorych. Mowa o 30 osobach z ok. 70 pacjentów w programie lekowym.

Okrojony program dla chorych na stwardnienie rozsiane

– Z końcem kwietnia musimy zaprzestać leczenia pacjentów trzema substancjami, mimo że do tej pory mieliśmy cały panel leków stosowanych w SM – mówi „Rzeczpospolitej” dr Małgorzata Fudala, neurolog, kierowniczka Oddziału Neurologicznego i Udarowego szpitala powiatowego w Skarżysku-Kamiennej. Chodzi o chorych przyjmujących ozanimod, siponimod oraz ofatumumab. Lekarka tłumaczy, że hurtownia, która jako jedyna zapewniała dostęp do tych trzech leków, nie chciała podpisać nowej umowy ze szpitalem ze względu na długi placówki i brak terminowości w płatnościach. Zadeklarowała, że może sprzedawać szpitalowi leki za gotówkę po cenie hurtowej, bez dodatkowych prowizji. Jest to jednak ryzykowne ze względów prawnych, bowiem podmiot leczniczy musi mieć podpisaną umowę na zakup leków.

Czytaj więcej

Szpital w Skarżysku-Kamiennej ogranicza leczenie chorych na SM

– Zamknięcie części programu uderza w pacjentów z naszego terenu, realnie ogranicza ich dostęp do leczenia, bo najbliższe ośrodki są oddalone o 30-50 km – mówi Fudala. Dodaje też, że na dłuższą metę nie wyobraża sobie funkcjonowania programu lekowego w ośrodku, który leczy tylko niektórymi lekami. Terapia w stwardnieniu rozsianym powinna być celowana i optymalna dla konkretnego chorego, a nie ograniczona wyłącznie do substancji, które akurat są dostępne w danym miejscu.

Program lekowy to specyficzna konstrukcja, która umożliwia pacjentom dostęp do terapii w wybranych ośrodkach, które zakontraktują z Narodowym Funduszem Zdrowia takie świadczenie. W Skarżysku-Kamiennej budowanie programu trwało kilkanaście lat, bo – jak wskazuje Fudala – to wysoce specjalistyczne leczenie, które wymaga przeszkolonych kadr i kompetencji. W województwie świętokrzyskim stwardnienie rozsiane – oprócz szpitala w Skarżysku-Kamiennej – leczy siedem placówek: w Starachowicach, Końskich, Staszowie, Sandomierzu, Ostrowcu Świętokrzyskim i dwie w Kielcach.

Pacjenci skarżą się na niepewność. – Nikt nie potrafi – albo nie chce – powiedzieć mi, co dalej – mówi Anna Tkaczyk, pacjentka z SM, która leczy się w Skarżysku-Kamiennej. O planach likwidacji programu została poinformowana jakiś czas temu, ale do dziś nie otrzymała ze szpitala żadnego formalnego potwierdzenia. – Dyrekcja po prostu mnie ignoruje i nie odpisuje na maile. Z kolei NFZ twierdzi, że „przygląda się sprawie”. Nikt nie udzielił mi informacji, czy mam szukać nowej placówki na własną rękę, czy szpital mnie gdzieś przeniesie, czy może powinnam jeszcze czekać – opowiada.

Tymczasem choroba nie czeka. – Nie rozumiem, dlaczego nie ma żadnych odgórnych zasad, które chroniłyby pacjenta w takiej sytuacji. Przecież to szpital i system powinny zapewnić nam ciągłość leczenia – mówi Tkaczyk.

Czytaj więcej

Leczymy SM na światowym poziomie

Jak i za co płaci NFZ?

Jeszcze pod koniec lutego świętokrzyski oddział NFZ wysłał do szpitali w regionie prośbę „o dokonanie oceny możliwości przejęcia leczenia pacjentów” w programie lekowym B.29. Większość placówek nie zgodziła się jednak na przejęcie chorych ze Skarżyska. Na taki krok nie zdecydował się m.in. największy szpital w regionie, czyli Wojewódzki Szpital Zespolony w Kielcach. Jak wyjaśnia dyrektor naczelny placówki, Marcin Martyniak, obecnie Klinika Neurologii monitoruje leczenie ponad 200 pacjentów zakwalifikowanych do programu lekowego B.29, co już teraz stanowi bardzo duże obciążenie zarówno dla personelu, oddziałów, jak i pracowników diagnostycznych. – Nasza decyzja wynika z troski o zachowanie płynności leczenia i możliwości kwalifikacji nowych chorych. Przejęcie dużej grupy pacjentów z innego szpitala doprowadziłoby do całkowitego zablokowania możliwości kwalifikowania nowych pacjentów w naszej placówce – tłumaczy Martyniak. Uzupełnia też, że narastające problemy finansowe, opóźnienia w regulowaniu zobowiązań przez NFZ, a nawet brak gwarancji zapłaty pieniędzy należnych szpitalom nie zachęcają placówek do podejmowania decyzji o przyjmowaniu kolejnych pacjentów.

– Zespół Opieki Zdrowotnej w Końskich obejmie opieką ośmiu pacjentów dotychczas leczonych w ramach programu lekowego B.29. Decyzja ta została podjęta przede wszystkim z troski o dobro pacjentów, tak aby nie stali się oni ofiarą zmian systemowych i mieli zapewnioną ciągłość terapii. Jednocześnie podkreślamy, że możliwość ta dotyczy wyłącznie programu B.29 – informuje „Rz” Anna Gil, dyrektorka ZOZ w Końskich. – Ta sytuacja ma jednak istotne konsekwencje organizacyjne i finansowe. Dobro pacjenta pozostaje dla nas wartością nadrzędną – niezależnie od uwarunkowań ekonomicznych – jednak przejęcie leczenia w trybie nagłym, bez możliwości wcześniejszego zaplanowania, wpływa na pogorszenie kondycji finansowej naszej placówki.

Jak dodaje Anna Gil, „sytuacja ta ma charakter wyjątkowy, jednak w praktyce to dyrektorzy szpitali ościennych zostali postawieni przed koniecznością podejmowania trudnych decyzji i przejęcia odpowiedzialności za ciągłość leczenia pacjentów. Tym bardziej, że system rozliczania programów lekowych jest znany od lat, co do zasady umożliwia planowanie zobowiązań oraz przewidywanie sytuacji nadzwyczajnych.”

Czytaj więcej

Nadchodzą szybsze i precyzyjne diagnozy. Polacy zaprzęgają AI do medycyny

Dr Małgorzata Fudala przyznaje, że większość szpitali, do których NFZ wysłał zapytania o przejęcie pacjentów, nie podjęła się zadania z przyczyn logistyczno-kadrowych. Na pismo od Funduszu odpowiedziały dwa ośrodki, które zadeklarowały chęć przyjęcia maksymalnie 10 osób. – Wszystkim trudno jest prowadzić wysokospecjalistyczne, bardzo kosztowne leczenie i jest ono postrzegane jako obowiązek każdej jednostki publicznej na swoim terenie – mówi neurolog.

O losy chorych, którzy leczą się w Skarżysku-Kamiennej, zapytaliśmy wcześniej płatnika publicznego. „Świętokrzyski Oddział Wojewódzki NFZ w Kielcach cały czas szuka alternatywnych rozwiązań, które mają na celu rozwiązanie tej sytuacji. Priorytetem Funduszu jest zapewnienie pacjentom bezpieczeństwa i ciągłości leczenia” – odpisała rzeczniczka prasowa OW NFZ w Kielcach Agnieszka Białas-Sitarska. „W tym miejscu warto nadmienić, że omawiana kwestia nie leży bezpośrednio w kompetencjach Narodowego Funduszu Zdrowia” – dodaje.

Co stanie się z 30 chorymi na SM, którzy nie będą mogli kontynuować leczenia w Skarżysku-Kamiennej? – Po otrzymaniu informacji o definitywnym zawieszeniu części programu z początkiem maja musiałam podjąć próbę zadbania, by pacjenci nie musieli sami szukać miejsca do dalszej terapii, co byłoby dla nich dużym stresem i wywołałoby chaos w systemie – mówi dr Fudala. – Dzięki solidarności środowiska neurologów, wykorzystując też prywatne relacje i 35-letnie doświadczenie w branży, udało mi się przekonać koleżanki i kolegów neurologów z innych szpitali, by na zasadzie dobrej woli zgodzili się przyjąć pacjentów z naszego ośrodka. Kierowałam się głównie względami logistycznymi i miejscem zamieszkania chorych. Jako lekarz nie wyobrażam sobie zostawienia pacjenta po dziesięciu latach leczenia z samym skierowaniem w ręku. Obecnie kompletujemy dokumentację, żeby pacjenci mogli płynnie kontynuować terapię w nowych miejscach. Chcę i umiem leczyć tych ludzi, ale z powodu splotu okoliczności po prostu nie możemy tego robić – wyjaśnia.

Niebezpieczny precedens w szpitalu w Skarżysku-Kamiennej

Pod koniec 2025 r. zadłużenie szpitala powiatowego w Skarżysku-Kamiennej wynosiło 138 mln zł. Strata za ubiegły rok to 32 mln zł, co stanowi wzrost o 290 proc. w porównaniu z 2024 r. Dla zadłużonej placówki oczekiwanie na płatność z NFZ za kupione leki oznacza duży problem. W środowisku neurologów słyszymy też, że prowadzenie programu lekowego dla chorych na stwardnienie rozsiane nie opłaca się niewielkim szpitalom, bo jego wycena jest słaba, np. w porównaniu z programami lekowymi w onkologii.

– To precedens, że publiczny szpital staje przed sytuacją, w której nie jest w stanie zapewnić leczenia będącego świadczeniem gwarantowanym – mówi dr Fudala. Jej zdaniem przyczyn tej sytuacji jest wiele, m.in. opóźnienia w płatnościach z NFZ, które w zeszłym roku sięgały nawet pół roku, co zmuszało szpital do kredytowania leków i nakręcało spiralę długów.

Częściowe wycofanie się placówki w Skarżysku-Kamiennej z programu lekowego to niebezpieczny punkt odniesienia dla innych szpitali, które nie mają pieniędzy na kredytowanie NFZ. Jeżeli w ślad za Skarżyskiem pójdą kolejne placówki, pacjentów pozbawionych terapii zacznie przybywać. Kłopot w tym, że nie wiadomo, kto ponosi odpowiedzialność za zapewnienie im kontynuacji leczenia.

Zdaniem Faduły systemowe rozwiązania zaczynają się załamywać. – Albo trzeba twardo powiedzieć, że jako społeczeństwa nie stać nas na część świadczeń, albo trzeba się z nich wywiązywać – uważa lekarka. Jak podkreśla, powodzenie leczenia nie może zależeć od miejsca zamieszkania, a ci, którzy mieszkają w dużych ośrodkach, mają lepszy dostęp do terapii niż mieszkańcy Polski powiatowej. – Poświęciłam całe życie zawodowe temu, by pacjent leczony w Skarżysku miał takie same szanse w chorobie jak pacjent w Warszawie. Jeżeli ma to kto robić i potrafi to robić, to dlaczego tego nie robić? – zastanawia się lekarka.

Świętokrzyski NFZ twierdzi, że „należności za realizację świadczeń i podania leków w programie lekowym B.29 w poszczególnych kwartałach były płacone na bieżąco do wartości kontraktu w zależności od terminów wystawianych przez świadczeniodawcę rachunków”, a nadwykonania za 2025 r. zostały zapłacone. „Obie strony podpisały aneks do umowy w lutym” – przekazał nam NFZ.