Konflikt na Ukrainie

Śpiewak paryskiej opery zginął w Donbasie

Śpiewak operowy na froncie
ROL
Wasyl Slipak, solista z Opera Bastille i żołnierz-ochotnik, został zastrzelony w Donbasie przez snajpera.

- Odpieraliśmy atak, strzelała artyleria, ruszyły wozy bojowe. Wasyl dostał od snajpera, zginął z bronią w ręku - powiedział ukraińskiemu portalowi depo.ua dowódca oddziału Ołeksandr.

Wasyl Slipak był jednym z najsłynniejszych ukraińskich żołnierzy w Donbasie. Urodził się w 1974 roku we Lwowie i tam ukończył konserwatorium (obecnie Akademia Muzyczna). Jeszcze przed końcem nauki, w 1994 roku, wygrał konkurs we francuskim Clermont - i to otworzyło mu drzwi do kariery na Zachodzie.

Mężczyzna podpisał kontrakt z paryską Opera Bastille (część Narodowe Opery Paryża znajdująca się na placu Bastylii) i od 19 lat mieszkał we Francji.

Najsłynniejszymi wykonaniami Slipaka były: aria z „Opowieści Hoffmana" Jacquesa Offenbacha oraz aria Mefistofelesa z „Fausta" Charlese'a Gounoda. Z powodu tej ostatniej dostał przezwisko „Mefistofeles". Używał go również na froncie, ale ponieważ było długie, koledzy skrócili je i nazywali go „Mif".

Od momentu wybuchu rewolucji na Majdanie wspierał protestujących. Był jednym z założycieli organizacji „Fraternite Ukrainienne", która zbierała dary dla „majdanowców" a potem pomagała ukraińskim oddziałom walczącym w Donbasie. Jak sam przyznawał, zupełnie przypadkowo, przy okazji pracy w charakterze wolontariusza, poznał ludzi z „Prawego Sektora". Po 19 latach operowej kariery we Francji wrócił na Ukrainę i wstąpił do oddziału ochotników tej organizacji. - Pierwszymi, jakim pomogliśmy był 7 batalion Prawego Sektora, i ja jestem tutaj. Ale to mógł być jakiś inny oddział - przyznawał już na froncie.

W 2015 roku brał udział w ciężkich walkach w Piskach, koło donieckiego lotniska. Ponieważ był silny, w oddziale został kaemistą.

Dowódcy często go zwalniali na zagraniczne koncerty. Za to na froncie rzadko dawał się namówić do śpiewania.

 

Od początku roku gwałtownie wzrosła ilość starć w Donbasie. Sekretarz ukraińskiej Rady Bezpieczeństwa Ołeksandr Turczynow nazwał poprzedni miesiąc „czarnym majem", z powodu strat jakie poniosły ukraińskie oddziały w wojnie, która formalnie została przerwana półtora roku temu. Od początku czerwca walki nie słabną.

Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL