fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Konflikt na Ukrainie

Sawczenko - agentka Putina czy konkurentka Poroszenki?

AFP
Nadija Sawczenko głoduje w areszcie śledczym i ogłasza start w przyszłorocznych wyborach prezydenckich.

Od tygodnia lotniczka, o której cały świat usłyszał w 2014 roku, gdy została uwięziona przez Rosjan, znajduje się w areszcie śledczym Służby Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) i jest oskarżana o planowanie zbrojnego przewrotu państwowego. Mimo to we wtorek opublikowała klip wyborczy (nagrany jeszcze przed jej aresztowaniem) i ogłosiła, że w przyszłym roku powalczy o fotel prezydenta Ukrainy. W profesjonalnie zrobionym spocie Sawczenko (ma stopień kapitana armii ukraińskiej) ściąga cywilne ubranie i zakłada wojskowy mundur. – Swoją decyzję już podjęłam, ale wasza decyzja jest mi potrzebna dzisiaj – zwraca się do Ukraińców.

O prezydenckich ambicjach swojej siostry mówiła kilka dni temu „Rzeczpospolitej” Wira Sawczenko. Twierdzi, że Nadija padła ofiarą prowokacji ukraińskich służb. – Jest ofiarą systemu, ponieważ mu zagraża. Chce startować na prezydenta. Na Ukrainie się mówi: albo człowieka da się kupić, albo zabić. Nadiję chcieli zabić, ale postanowili zamknąć w więzieniu – powiedziała.

Czy Sawczenko zagraża władzom w Kijowie, mogłyby pokazać sondaże, ale jej nazwisko od dłuższego czasu nie pojawia się w żadnym z nich. W najnowszym marcowym badaniu przeprowadzonym przez Kijowski Międzynarodowy Instytut Socjologii (KIIS) prowadzi była premier Julia Tymoszenko z prawie 10-proc. poparciem. Na prezydenta Petra Poroszenkę w przyszłych wyborach prezydenckich (odbędą się w marcu 2019 roku) chce głosować jedynie 3,9 proc. ankietowanych. Sawczenko w tym sondażu nie ma. Jest natomiast lider nacjonalistycznej partii Swoboda Ołeh Tiahnybok, który od dłuższego czasu w ukraińskiej polityce prawie nie istnieje.

– Listę potencjalnych kandydatów na prezydenta układa zleceniodawca sondażu. Trudno powiedzieć, dlaczego nie ma na tej liście Sawczenko – mówi „Rzeczpospolitej” Wołodymyr Paniotto, dyrektor KIIS. Nie chciał powiedział, kto zlecił sondaż, ale zaznaczył, że „Sawczenko nie jest konkurentką Poroszenki”. – Jeżeli zostanie skazana, nie będzie mogła startować w wyborach – twierdzi.

W czerwcu 2016 roku Nadia Sawczenko miała największe zaufanie Ukraińców. Z sondaży wynikało, że ufa jej 35 proc. mieszkańców kraju. W tym czasie prezydentowi ufało około 16 proc. badanych. Było to tuż po powrocie lotniczki z Rosji, gdzie została skazany na 22 lata łagrów. Rosjanie oskarżali ją o współudział w zabójstwie rosyjskich dziennikarzy w Donbasie. Po dwóch latach została ułaskawiona przez Putina i wymieniona na dwóch funkcjonariuszy GRU (rosyjski wywiad wojskowy). Powróciła do Kijowa jako bohater narodowy, a tytuł ten osobiście odebrała z rąk Poroszenki. Teraz ukraiński przywódca mówi, że była ona częścią „operacji rosyjskich służb”, której celem było „zniszczenie państwa ukraińskiego”.

Prokurator generalny twierdzi, że chciała m.in. wysadzić ukraiński parlament. W ubiegły czwartek prawie wszyscy obecni na sali deputowani Rady poparli wniosek prokuratury i odebrali jej immunitet. Przeciwko głosowało jedynie kilku parlamentarzystów z prorosyjskiego Bloku Opozycyjnego.

Głównym dowodem ukraińskiej prokuratury generalnej są nagrania z ukrytych kamer. Na nagraniach tych Sawczenko omawia plan przewrotu z kilkoma oficerami ukraińskiej armii. W Kijowie twierdzą, że gdy deputowana zaczęła szukać poparcia dla swoich pomysłów wśród wojskowych, do akcji wkroczyło SBU i od pewnego momentu śledziła każdy jej krok. Jej wspólnikiem, według prokuratury, miał być Wołodymyr Ruban, który stał na czele organizacji zajmującej się wymianą jeńców. Na początku marca został aresztowany przez SBU, gdy próbował przemycić broń z terytorium kontrolowanego przez prorosyjskich separatystów. Na nagraniach tych Sawczenko przyznaje, że kilkakrotnie spotykała się z liderem samozwańczej Donieckiej Republiki Ludowej Aleksandrem Zacharczenką. Deputowana twierdzi, że wiedziała o prowokacji służb i uczestniczyła w niej po to, by „wyśmiać rządzących”. Gdy głodowała w rosyjskim więzieniu, w jej obronie stawał cały świat. Od tygodnia głoduje w kijowskim areszcie, a jeżeli prokuratura udowodni jej winę w sądzie, może zostać skazana nawet na dożywocie.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA