fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Konflikt izraelsko-palestyński

Zanim tweetniesz o Gazie

AFP
Straszne kadry pokazujące, co się dzieje w Strefie Gazy, nie usprawiedliwiają oczekiwania, żeby zginęło więcej Żydów. A dochodziło do tego w mediach społecznościowych – pisze Irit Yakhnes, attaché ambasady Izraela w Polsce.

Mordercy dzieci. Wspólnicy w ludobójstwie. Zabójcy. Brudni Żydzi. Szkoda, że Hitler was nie wykończył. To parę rzeczy, które przeczytaliśmy na swój temat w ciągu ostatnich dwóch tygodni w mediach społecznościowych.

Tu nie ma symetrii

Wraz z moim zespołem prowadzimy profile ambasady w mediach społecznościowych i przywykliśmy do krytycznych komentarzy na temat Izraela. Jednak w ostatnim czasie spotkaliśmy się z taką ilością nienawistnych treści, nawoływania do przemocy wobec Izraelczyków, wpisów antysemickich przebierających się za treści „krytyczne wobec syjonizmu", że wcześniejsze doświadczenia hejtu przy tym bledną. Argumenty wcześniej uznawane za niedopuszczalne, obecnie są powszechne i znajdują poklask wśród źle poinformowanej publiczności.

Przez parę ostatnich tygodni naczytałam się zdań w rodzaju „To przykre, że Żydzi, którzy sami doświadczyli Holokaustu, teraz robią to samo Palestyńczykom. Co by na to powiedzieli wasi dziadkowie?". To jest oczywista nieprawda i nie można porównywać tych dwóch rzeczywistości. Z Zagłady płynie dla nas wszystkich nauka, że Żydzi muszą podejmować największy wysiłek, aby obronić się przed życzącymi im śmierci. Taki sam wysiłek powinni podjąć Palestyńczycy, aby sprzeciwić się Hamasowi.

Wiele słychać o braku symetrii w przypadku tego konfliktu i trudno odmówić temu racji. Nie ma symetrii między organizacją terrorystyczną nawołującą w swoim statucie do zniszczenia państwa żydowskiego, a demokratycznym państwem chroniącym swoich obywateli przed dziesiątkami tysięcy rakiet.

Co więcej, czyni się nam zarzut z powodu braku symetrii i mniejszej liczby ofiar wśród Izraelczyków zabitych przez rakiety Hamasu niż ofiar palestyńskich.

Celebryci i komentatorzy internetowi powtarzali hasła terrorystów nawołujące do zniszczenia Izraela i oskarżające go o zbrodnie wojenne. Niekiedy takie uwagi, wypowiadane z wygodnego fotela w bezpiecznej części globu, sprawiały wrażenie wręcz żalu, że po stronie izraelskiej ginie mniej osób dzięki ochronie zapewnianej przez Żelazną Kopułę. Dziś te osoby, zamiast spotkać się z krytyką za zachęcanie do oczyszczenia Bliskiego Wschodu z Żydów, obwoływane są obrońcami praw człowieka. A jasno widać, że ich nawoływania i dezinformacyjna rola przynosiły niewinne ofiary po obu stronach.

Ekspert ze smartfonem

Z całą mocą podkreślam, że działania Hamasu wobec ludności cywilnej zarówno w Gazie, jak i Izraelu są okropne. Żaden Izraelczyk kierujący się zasadami moralnymi nie chce, aby Palestyńczycy w Gazie doznawali krzywdy, służąc Hamasowi za żywe tarcze. Obrazy napływające z tego miejsca były doprawdy straszne. Jednak nawet one nie usprawiedliwiają oczekiwania, żeby zginęło więcej Izraelczyków i Żydów – a dochodziło do tego w mediach społecznościowych w różnych częściach świata.

Aktywiści na rzecz praw człowieka krytykowali Izrael za obronę swojej ludności cywilnej atakowanej rakietami przez Hamas, lecz teraz i wcześniej ignorowali naruszanie praw człowieka przez tę organizację wobec własnej ludności.

Czy słyszeliśmy ich protesty, gdy Hamas wystrzelił rakietę z terenu przedszkola? Czy wypowiedzieli się, gdy Hamas dwukrotnie ostrzelał konwój z pomocą humanitarną dostarczaną do Gazy z terytorium Izraela? Czy brali w obronę kobiety, społeczność LGBT+, dzieci i osoby z niepełnosprawnościami, które na co dzień doświadczają przemocy i dyskryminacji z rąk Hamasu?

Zbyt łatwo jest przekazać dalej bezwartościowy tweet i oskarżać Izrael, pomijając złożone realia i kontekst konfliktu izraelsko-arabskiego. Łatwo podważać prawa Żydów związane z Ziemią Izraela, ignorując 3000 lat historii tego narodu. Dziś każdy posiadaccz 5 tys. fanów na profilu w mediach społecznościowych może sobie rościć pretensje do miana eksperta i udawać, że sprzed ekranu telefonu rozwiąże kwestię, która kosztowała życie tysięcy ludzi, i z którą zmagały się największe umysły tej planety i najbardziej doświadczeni liderzy polityczni.

Nie mam złudzeń, że czekają nas kolejne odsłony tej walki, ponieważ najważniejszym celem, jaki stawia sobie Hamas, jest zniszczenie Izraela. Usłyszeliśmy to ponownie w tym tygodniu z ust jednego z przywódców Hamasu Mahmouda al-Zahara wypowiadającego się dla Sky News.

Przestrzeń do rozmowy

Chciałabym poprosić Was o jedno, w ślad za niedawną odsłoną konfliktu: bądźcie krytyczni, szukajcie odpowiedzi i prawdy. Uczcie się, podejmijcie wysiłek, aby zrozumieć realia. Wiem, że łatwiej jest skomentować i udostępnić mema. Dla każdego z nas jest ważne, żeby wyrazić swoje stanowisko na dany temat, ale nie posługujmy się w tym celu fałszywą propagandą. Ostatecznie mówimy o zdarzeniach, które mają realny wpływ na życie ludzi.

Nasza rzeczywistość jest skomplikowana i niekiedy nie da się znaleźć łatwych odpowiedzi, ale naszym obowiązkiem jest szukać prawdy. Wkładamy więcej wysiłku w zakupy internetowe niż sprawdzenie kwestii, które wiążą się z ludzkim życiem.

Zadajcie sobie pytanie – czy to, co zamierzacie napisać lub udostępnić, wnosi coś pożytecznego do dyskusji, czy raczej zwiększa poziom nienawiści? Twórzcie przestrzeń do rozmowy, nie zaś nienawiści. Stańcie się częścią rozwiązania, a nie problemu.

Irit Yakhnes jest attaché ds. dyplomacji publicznej i rzeczniczką ambasady Izraela w Polsce


Tytuł, lead i śródtytuły od redakcji

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA