fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Konflikt USA-Iran

Doradca prezydenta Iranu grozi USA "wojną na pełną skalę"

AFP
Jakikolwiek odwet USA za ataki rakietowe na amerykańskie cele w Iraku, jakie przeprowadził Iran, może prowadzić do wojny na pełną skalę (all-out war) na Bliskim Wschodzie - napisał na Twitterze doradca prezydenta Iranu, Hassana Rouhaniego.

W nocy z wtorku na środę Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej wystrzelił kilkanaście rakiet w stronę dwóch baz w Iraku, w których stacjonują Amerykanie. Operacja miała kryptonim "męczennik Sulejmani" i była odwetem za zabicie przez USA gen. Kasema Sulejmaniego, dowódcy brygady al-Kuds, jednej z najbardziej wpływowych postaci na irańskiej scenie politycznej. Do ataku doszło kilka godzin po pogrzebie generała w jego rodzinnym mieście w Iranie.

Po ataku Hesamodin Ashna, irański polityk i doradca prezydenta Iranu napisał na Twitterze, że jakakolwiek "akcja wojskowa" przeprowadzona przez USA po ataku na bazy w Iraku, doprowadzi do "pełnowymiarowej wojny w regionie".

"Saudyjczycy, jednakże, mogą wybrać inną ścieżkę - mogą mieć totalny pokój" - napisał Ashna na Twitterze.

Teheran i Rijad od lat rywalizują o wpływy na Bliskim Wschodzie angażując się, po przeciwnych stronach, w regionalne konflikty - takie jak np. wojna domowa w Jemenie, gdzie koalicja pod wodzą Arabii Saudyjskiej wspiera uznawany przez społeczność międzynarodową rząd, a Iran wspiera rebeliantów Huti.

Iran wielokrotnie wzywał Arabię Saudyjską do poprawy relacji między obydwoma krajami.

Tymczasem szef MSZ Iranu, Mohammad Javad Zarif napisał na Twitterze, że Iran nie chce "eskalacji wojny, ale będzie bronił się przed agresją".

"Iran podjął proporcjonalne środki w samoobronie zgodnie z artykułem 51 Karty Narodów Zjednoczonych biorąc za cel bazy, z których przeprowadzono tchórzliwy atak przeciwko naszym obywatelom i wysokim urzędnikom" - napisał Zarif.

Gen. Kasem Sulejmani, dowódca irańskiej brygady al-Kuds, elitarnej jednostki specjalnej w strukturze irańskiego Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej zginął 2 stycznia w przeprowadzonym przez USA precyzyjnym ataku rakietowym przeprowadzonym przy użyciu samolotu bezzałogowego w Bagdadzie.

Oprócz gen. Sulejmaniego w ataku zginął też jeden z dowódców irackiej milicji Abu Mahdi al-Muhandis. Do ataku doszło w rejonie lotniska w Bagdadzie.

Amerykanie obarczali gen. Sulejmaniego odpowiedzialnością za inspirowanie ostatnich ataków na bazy wojskowe w Iraku, w których stacjonują amerykańscy żołnierze. W jednym z takich ataków zginął amerykański cywil.

W związku ze śmiercią gen. Sulejmaniego, jednego z najważniejszych irańskich dowódców, przywódca duchowy Iranu, ajatollah Ali Chamenei ogłosił trzy dni żałoby narodowej. - Nieubłagana zemsta czeka zbrodniarzy, którzy unurzali dłonie w jego krwi i krwi innych męczenników - ostrzegł. Z kolei szef MSZ Iranu, Mohammad Javad Zarif ostrzegł, że zabicie Sulejmaniego może doprowadzić do eskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie, odpowiedzialność za którą ponosić będą USA.

Czytaj także:

Generał Sulejmani, postrach Bliskiego Wschodu

Bielecki: Zabójstwo Sulejmaniego pomoże Trumpowi w reelekcji

W związku ze wzrostem napięcia na Bliskim Wschodzie ambasada USA w Bagdadzie wezwała wszystkich obywateli USA w Iraku do opuszczenia tego kraju. Z kolei minister obrony Izraela wezwał wszystkich dowódców wojsk, by dokonali oceny sytuacji po śmierci gen. Sulejmaniego. Na spotkaniu omawiano kwestię przygotowań do ewentualnego odwetu Iranu.

Następcą gen. Sulejmaniego na stanowisku dowódcy brygady al-Kuds został wskazany przez ajatollaha Alego Chamenei generał Esmail Ghaani.

Trump uzasadniając swoją decyzję o przeprowadzeniu ataku w Bagdadzie napisał na Twitterze, że "generał Kasem Sulejmani w ciągu długiego okresu zabił lub ciężko ranił tysiące Amerykanów i planował zabicie wielu kolejnych".

Trump dodał, że Sulejmani był bezpośrednio lub pośrednio odpowiedzialny za śmierć milionów osób, w tym ostatnie liczne ofiary wśród protestujących w Iranie. "Choć Iran nigdy się do tego odpowiednio nie przyzna, Sulejmani był w kraju nienawidzony i obawiano się go" - stwierdził amerykański prezydent. Według niego, Irańczycy nie są śmiercią dowódcy brygad al-Kuds tak zasmuceni, jak chciałyby tego władze w Teheranie. "On powinien zostać zlikwidowany wiele lat temu!" - dodał.

Relacje USA z Iranem są napięte od maja 2018 roku, gdy Trump jednostronnie wycofał USA z porozumienia nuklearnego zawartego przez państwa Zachodu z Iranem w 2015 roku. Jesienią 2018 roku USA ponownie nałożyły sankcje na Iran, a od maja 2019 roku wprowadziły bezwzględne embargo na import irańskiej ropy. Trump chce, by Iran przystąpił do negocjacji zmierzających do zawarcia nowego porozumienia nuklearnego, ale Iran odrzuca możliwość przystąpienia do takich negocjacji w sytuacji, gdy obowiązują sankcje nałożone na Teheran przez Waszyngton.

W czerwcu 2019 roku Trump miał w ostatniej chwili cofnąć rozkaz o przeprowadzeniu ataku na cele w Iranie, po tym jak w rejonie Cieśniny Ormuz Irańczycy zestrzelili amerykańskiego drona (władze w Teheranu twierdziły, że naruszył on przestrzeń powietrzną Iranu).

Źródło: Reuters
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA